40 mld zł od Volkswagena

Nawet 40 mld zł może wynieść odszkodowanie dla Polski od Volkswagena za wprowadzenie na nasz rynek ponad 100 tys. samochodów, którym sfałszowano pomiar spalin. Na razie – ku zdziwieniu władz niemieckiego koncernu – żaden przedstawiciel polskiego rządu nie zgłosił roszczeń.

 

We wrześniu ubiegłego roku wybuchła wielka afera w USA. Oto niemiecki gigant motoryzacyjny Volkswagen przyznał, że zaniżał faktyczną emisję spalin montując podczas testów specjalne zabezpieczenia. Nielegalnie zainstalowane oprogramowanie fałszowało testy dotyczące emisji spalin. W efekcie auta koncernu Volkswagen (również pod markami SEAT, Audi, Skoda i Porsche) dostawały homologację, chociaż z powodu wysokiego zanieczyszczania środowiska, nie powinny być dopuszczone do ruchu. Niektóre wskaźniki przekraczają dopuszczalne normy zanieczyszczeń nawet 9 razy! Na początku roku amerykański resort sprawiedliwości pozwał Volkswagena do sądu i domaga się 45 mld dolarów (około 180 mld zł) za m.in. złamanie amerykańskiej ustawy o ochronie powietrza. W USA liczbę trefnych aut szacuje się na 600 tys. W Polsce ta liczba wynosi około 140 tys. samochodów. A więc gdyby przyjąć amerykańską miarkę, to polski rząd może domagać się około 40 mld zł. – Polskie władze, jeżeli mają wątpliwości, to mogą zwrócić się o pomoc prawną do rządu USA. Bez wątpienia Amerykanie mają już całą potrzebną dokumentację, która pozwoliłaby ostatecznie stwierdzić, czy podobne zdarzenia jak w USA miały miejsce również w Polsce. A jeżeli tak było, to nie ma żadnego powodu, aby nie pójść w ślady rządu USA – mówi Andrzej Sadowski, prezydent Centrum im. Adama Smitha. Mówiąc wprost. Mamy do czynienia z oszustwem. Co oficjalnie przyznali sami Niemcy. W minionym tygodniu niemiecki dziennik „Bild” ujawnił, że pracownik Volkswagena informował władze spółki o oszustwie już na wiosnę 2014 r. Do tej pory przedstawiciele koncernu, aby minimalizować straty tłumaczyli, że oszustwo było dziełem pracowników wysokiego szczebla, ale zarząd o niczym nie wiedział. Po publikacji „Bilda” jest jasne, że przynajmniej 1,5 roku przed oficjalnym przyznaniem się do winy władze VW miały świadomość oszustwa.

 

Prywatne roszczenia

 

Obecnie szacuje się, że polscy właściciela aut sami (bez udziału rządu) mogą liczyć na zadośćuczynienie na poziomie ok. 12,5 mld zł. Duże odszkodowania w szczególności mogą dostać właściciele pokaźnych flot samochodowych złożonych z trefnych aut Volkswagena. – Poszkodowani mogą domagać się wymiany pojazdu wyposażonego w silnik posiadający oprogramowanie optymalizujące wartość emisji tlenków azotu na nowy, wolny od wad. Jeżeli wymiana nie będzie z jakichkolwiek powodów możliwa, poszkodowani żądają stosownego odszkodowania za auto, które nie spełnia kryteriów zawartych w umowie sprzedaży – informuje Konrad Kacprzak, Dyrektor Departamentu Prawa Administracyjnego Kancelaria Prawna „Świeca i Wspólnicy”. Mecenas Jacek Świeca jest szefem Stowarzyszenia Osób Poszkodowanych Przez Spółki Volkswagen AG. Jego kancelaria zebrała już ponad 200 osób, które chcą domagać się od VW stosownego odszkodowania. Stowarzyszenie podjęło już działania administracyjne, petycje i wnioski do organów państwowych, jak również do organów Unii Europejskiej. – Wysłaliśmy pisma m.in. do komisarz Elżbiety Bieńkowskiej, odpowiedzialnej za sprawę na szczeblu Komisji Europejskiej, Prezesa Rady Ministrów, Ministra Środowiska, Ministra Infrastruktury i Budownictwa, Dyrektora Transportowego Dozoru Technicznego, Generalnego Dyrektora Ochrony Środowiska, starostów i prezydentów miast na prawach powiatu – wylicza Kacprzak i zaznacza, że w wypadku części poszkodowanych zostały już wysłane wezwania do dealerów VW. Stowarzyszenie o swojej aktywności i całej sprawie informuje na stronie stopvw.pl. W USA Volkswagen sam z siebie zaproponował tamtejszym klientom 1000 USD odszkodowania za sprzedanie wadliwego auta. Komisja Europejska stara się, na razie bezskutecznie, aby VW przestał różnicować klientów na lepszych (amerykańskich) i gorszych (europejskich) i takie same warunki naprawienia krzywdy zaproponował w Polsce.

 

Pieniądze za powietrze (zatrute)

 

Miliardy, których domaga się od niemieckiej firmy amerykański rząd wynikają z dwóch przesłanek. Po pierwsze z faktu, że 600 tys. sprzedanych aut zanieczyszczało znacznie bardziej amerykańskie środowisko – niż to wynikało z ich specyfikacji. Po drugie z powodu tego, że menedżerowie koncernu dopuścili się oszustwa w sposób celowy i dobrze zaplanowany. „Stany Zjednoczone zrobią wszystko, aby Volkswagen zapłacił za łamanie naszych przepisów o ochronie powietrza” – mówił John Cruden, zastępca prokuratora generalnego po złożeniu pozwu. Amerykański system sądowy oprócz odszkodowania przewiduje również tzw. karne odszkodowanie, które zasądzane jest, gdy oszukująca firma działa z premedytacją. Co ciekawe, niektórzy analitycy uważają, że kary finansowe w USA mogą sięgnąć nawet 90 mld USD! (360 mld zł). Odszkodowanie, które ma zapłacić Volkswagen dotyczy bowiem nie tylko zatruwania środowiska, ale również negatywnych konsekwencji tych działań, takich jak trucie ludzi. W Polsce jest podobnie. Ponieważ około 140 tys. wspomnianych aut produkuje znacznie wyższe zanieczyszczenia. Co więcej – ma również nieważną homologację (zezwolenie na użytkowanie urządzenia na terenie kraju), ponieważ została przyznana dla pojazdów o innych danych. Jak zauważają przedstawiciele stowarzyszenia poszkodowanych przez VW brak homologacji automatycznie unieważnia certyfikaty zgodności, na podstawie których samochody te zostały dopuszczone do ruchu i zarejestrowane w Polsce. A to z kolei – powoduje, że samochód niespełniający norm dotyczących poziomu emisji spalin nie może być legalnie sprzedany! Rząd w Polsce kombinuje jak znaleźć miliardy złotych na ustawę 500 zł na dziecko. Wszystko wskazuje, że kilkadziesiąt miliardów złotych, niemal dosłownie, leży (jeździ) na ulicy.