Japonia jako największy importer LNG na świecie

Japonia w pierwszej połowie roku zwiększyła import LNG o 20 proc. w porównaniu z rokiem ubiegłym i nadal importuje najwięcej ciekłego gazu na świecie. Wynika to głównie z dużego zapotrzebowania Kraju Kwitnącej Wiśni na ten surowiec, z powodu zniszczeń w sektorze energetycznym, spowodowanych przez trzęsienie ziemi i tsunami, oraz z braku zasobów naturalnych.

Japonia rocznie sprowadza ok. 76,95 mld m3 skroplonego gazu, co daje ok. 43,1 proc. światowego importu tego surowca. Ok. 97 proc. zużywanego gazu pochodzi z importu (pozostałe 3 proc. to niewielka ilość zasobów państwa).

 

Dywersyfikacja dostaw gazu

Japonia pozyskuje LNG od dziewięciu dostawców, co jest szczególnie ważne z punktu widzenia dywersyfikacji dostaw oraz bezpieczeństwa energetycznego kraju. Na świecie funkcjonuje około 50 terminali odbiorczych dla LNG. Japonia, jako jeden z głównych importerów tego surowca, posiada urządzenia służące do regazyfikacji oraz ponad połowę terminali do przyjmowania tankowców z gazem (znajdujących się w japońskich portach takich jak Osaka, Nagoya), podczas gdy w Europie jest ich ok. 12. Rozbudowana siec terminali na terenie całego kraju daje możliwość swobodnego dostępu odbiorców do LNG, a także wpływa na elastyczne kształtowanie się popytu dla odbiorcy, tym bardziej w warunkach, gdy konsumpcja LNG w Japonii ciągle wzrasta – np. w 2005 r. było to ok. 63,6 mln ton, a w 2007 r. już 71,9 mln. Dziennie japońska energetyka zużywa obecnie około 180 mln m3 LNG, rok temu było to ok. 110-125 mln m3 gazu. Wzrost popytu na LNG może spowodować wzrost cen tego surowca na rynku, tym bardziej lepiej nie uzależniać się od jednego źródła dostaw.

 

Alternatywa dla elektrowni jądrowych

Na rynku japońskim największymi odbiorcami LNG są: sektor energetyczny (ok. 61 proc. całkowitego zużycia) i przemysłowy (20 proc. całej konsumpcji). Wciąż rosnące zużycie LNG jest spowodowane m.in. tym, że jest on doskonałym substytutem dla ropy naftowej, ma mały wpływ na środowisko oraz – w przypadku Japonii – stanowi alternatywę dla elektrowni jądrowych, których wydajność jest często zagrożona przez częste trzęsienia ziemi. W Japonii największą firmą na rynku gazowym jest Inpex (połączone Inpex Corp. i Teikoku Oil). Z kolei firmy, które jednocześnie produkują, poszukują i dostarczają LNG do Japonii to m.in.: Mitsubishi, Mitsui, Japex, Itochu, TEPCO, Tokyo Gas, Osaka Gas, Chubu Electric i Toho Gas. Obecnie Japonia jest najbardziej zaangażowana we współpracę gazową, prowadzi działania w Indonezji, Rosji i Australii. Bez wątpienia udział japońskich firm w procesie wydobycia i produkcji LNG za granicą, daje większą stabilność dostaw na rynek japoński oraz gwarantuje zyski w przypadku wzrostów cen gazu. Japonia, w latach 2008-2009, najwięcej LNG importowała głównie z: Indonezji (21 proc.), Malezji (20 proc.), Australii (18 proc.), Kataru (12 proc.), Brunei (9 proc.). W ostatnich latach import z Australii zmalał na korzyść importu z Malezji i Indonezji. W 2009 r. Japonia zaczęła importować LNG również z Rosji, w ramach projektu Sachalin-2.

 

Współpraca z Rosją

Japonia nawiązała współpracę w ramach importu LNG z potentatem światowego rynku gazowego z Rosji – Gazpromem. Pierwszą umowę na dostawy gazu podpisano w 2006 r., między Sakhalin Energy a Chubu Electric, na dostawy 500 tys. ton LNG rocznie w latach: 2011 – 2026. W 2009 r. Rosja wysłała pierwszy transport LNG z platformy wydobywczej na Sachalinie do Japonii. Głównymi odbiorcami rosyjskich dostaw LNG są japońskie firmy: Tokyo Electric Power Co., Tokyo Gas Co., TEPCO oraz firmy gazowe z regionów Chubu i Tohoku. Chociaż głównym udziałowcem platformy wydobywczej Sachalin2 jest rosyjski Gazprom, swoje udziały w projekcie mają również japońskie firmy, które początkowo posiadały odpowiednio: Mitsubishi – 20 proc. i Mitsui – 25 proc. udziałów. Obecnie japońskie koncerny mają wspólnie tylko 22,5 proc udziałów. Na początku inwestycji Gazprom posiadał zaledwie jedna czwartą udziałów w projekcie, a pakiet większościowy należał do duńskiej firmy Royal Dutch/Shell, jednak na skutek licznych utrudnień ze strony rosyjskiej administracji, odnośnie realizacji projektu, Duńczycy zrezygnowali z kontynuowania inwestycji – oczywiście przekazując pakiet większościowych akcji Gazpromowi (55 proc.), dla którego rosyjskie przepisy były już o wiele bardziej łaskawsze. Dziś do Japonii trafia ok. 60 proc. importowanego z Sachalinu2 LNG, co daje ok. 7 proc. całości japońskiego importu gazu.

 

Projekt Sachalin2

Zwiększenie współpracy i zarazem dostaw LNG z Sachalinu do Japonii, pozwala na większą niezależność dostaw i mniejsze uzależnienie od importu tego surowca z Bliskiego Wschodu oraz Azji Południowej. Bardzo ważne jest jednak, aby z czasem Sachalin nie zaczął stanowić jednego z głównych źródeł pozyskiwania LNG. Na wzrost współpracy japońsko-rosyjskiej w ramach importu LNG ma wpływ również bliska odległość Sachalinu od Japonii, tutaj czas dostawy wynosi ok. 3 dni, gdy w przypadku importu z Bliskiego Wschodu transport gazu trwa nawet tydzień. Zainteresowanie Japonii rynkiem rosyjskiego gazu jest zgodne z polityką Federacji Rosyjskiej, która liczy na zwiększenie eksportu LNG do krajów azjatyckich, na co szczególnie trzeba zwrócić uwagę. Obecnie japoński koncern Far East Gas, skupiający firmy: Itochu Group (37,5 proc.), Japan Petroleum Exploration (32,5 proc.), Marubeni (20 proc.) oraz Inpex (10 proc.), planuje wraz z Gazpromem budowę nowego terminala eksportowego LNG we Władywostoku, który ma osiągnąć wydajność na poziomie 30 mld m3 gazu rocznie. Spółki planują uruchomić gazociąg na linii Jakucja-Chabarowsk-Władywostok do 2017 r. Rosja intensyfikując współpracę z Japonią, chce wzmocnić swoją pozycję eksportera LNG w regionie Azji i Pacyfiku, zwiększając jednocześnie zasięg uzależnionych od niej państw. Ponadto, zapaść w japońskiej energetyce jądrowej, spowodowana trzęsieniem ziemi i tsunami w marcu ub.r., wywołała problemy w wielu zakładach energetycznych, łącznie z katastrofą w Fukushimie. Wówczas płynność japońskich dostaw energii została zagrożona i kraj ten zaczął poszukiwać alternatywnych źródeł energii. Japonia w efekcie katastrofy w pierwszych 5 miesiącach roku zakupiła o ponad 20 proc. więcej LNG niż rok temu, zwiększając import tego surowca również od Gazpromu. Wówczas Rosja doskonale wykorzystała złą sytuację w Kraju Kwitnącej Wiśni i bardzo szybko zaproponowała swoją pomoc w postaci większych dostaw LNG. Obecnie ucichł odwieczny japońsko–rosyjski spór o Kuryle, który zszedł na dalszy plan w obliczu odbudowy zniszczonego po katastrofie kraju i szybko może stać się słabym punktem Japonii, w przypadku jej mocniejszego uniezależnia od importu LNG z Rosji.

 

Autorka jest analitykiem Instytutu Jagiellońskiego ds. Japonii i Dalekiego Wschodu.