Afery, których boją się politycy Platformy

Przeszukanie domu byłego ministra sportu  PO  Andrzeja B. i postawienie mu zarzutów podania nieprawdy w oświadczeniach majątkowych oraz niepłacenia podatków wywołały panikę wśród polityków Platformy. 4 marca prokuratura znowu stanie się częścią Ministerstwa Sprawiedliwości, a  Zbigniew Ziobro szefem wszystkich prokuratorów. Rozliczanie się rozpocznie. Tym bardziej, że to najtańsza i najłatwiejsza do wykonania obietnica wyborcza, którą  PiS złożył w kampanii.

Politycy odpowiedzialni za największe afery III RP nigdy nie ponieśli odpowiedzialności. Obowiązywała nieformalna zasada, którą kierowały się kolejne ekipy polityczne: my nie wsadzamy was, a  wy nas. Nawet w  wypadku oczywistych przestępstw stwierdzonych przez sejmowe komisje śledcze jak afera  PKN Orlen (działanie na szkodę firmy i łapówki) czy  PZU (sprzedaż państwowego giganta za bezcen) nikt nie poniósł odpowiedzialności. Nie zmieniło tej praktyki nawet wyłączenie prokuratury od nadzoru polityków. Niezależna prokuratura była tak samo podatna na naciski i układy, jak ta polityczna. Odpadła jednak możliwość wywierania presji przez media, aby niektórym sprawom nie ukręcono łba.

Dość błaha sprawa ukrytego majątku przez polityka, rozpoczęta zresztą już za rządów  PO, szybko urosła do rangi politycznych prześladowań. „Na szczęście po B. nie przyjechali tak, jak po Barbarę Blidę” – stwierdziła Hanna Gronkiewicz-Waltz, prezydent Warszawy. „W  momencie, kiedy wypłynął raport Komisji Weneckiej, zdecydowano się prze-szukać dom gen. Jaruzelskiego, jednocześnie CBA przeszukiwało dom Andrzeja B. To są pewne działania, które mają zakryć. Kaczyński mówi, że o Wałęsie i Kiszczaku nic nie wie-dział, ale nie bardzo mu ufam. A jeśli nie wiedział, to znaczy, że nad tym nie panuje – oburzała się Gronkiewicz-Waltz. W podobnym tonie wypowiedział się Stefan Niesiołowski, że to „żałosna próba przykrycia demonstracji Komitetu Obrony Demokracji”. Teza naciągana, ale pokazuje, że formacja  PO spodziewa się już wkrótce podobnych zdarzeń. W kuluarach sejmowych krąży już nawet żart, że hasło „prezydent naszej wolności”, którym promował się  Bronisław Komorowski dotyczyło właśnie… polityków. Poniżej katalog (niepełny) śledztw i  afer, do których wróci prokuratura pod kierownictwem Zbigniewa Ziobro.

Smoleńska kompromitacja

To śledztwo (a zapewne śledztwa, bo na jednym się nie skończy) będzie priorytetem. Niezależnie od poglądów politycznych, każdy obserwator sceny politycznej musi przyznać, że katastrofa smoleńska nie została ani w przekonujący sposób wyjaśniona, ani rozliczona. Karygodne zaniedbania, śmierć 96 osób z państwowej elity w tym prezydenta, zakończyły się postawieniem zarzutów jednej osobie: wiceszefowi Biura Ochrony Rządu. Szef tej formacji dostał natomiast awans generalski. Wyjaśnić trzeba kto ponosi odpowiedzialność za wsadzenie wszystkich oficjeli do jednego samolotu i  zgodę na lądowanie w warunkach, w których „lotnisko” miało status polnej łąki. Kolejną kwestią są działania na-szych służb po wypadku i fakt do-puszczenia do kompromitujących i  hańbiących zamian zwłok.  Państwo nie zdało egzaminu w tej sprawie. Wręcz przeciwnie. Pokazało, że nie potrafi  ochronić własnego prezydenta, a później ukarać winnych zaniedbań. Więcej konsekwencji wyciąganych jest po przypadkowej śmierci na publicznej imprezie.

Cuda hazardowe

Paradoksalnie nie chodzi o dokończenie tego, co chciał lub nie chciał Miro, Zbycho i  Grzechu. Ale o  ustawę, którą w 2009 r. na szybko uchwalono delegalizując automaty o niskich wygranych. Autor ustawy wiceminister finansów Jacek Kapica za nic miał prawo unijne i nie wysłał ustawy do obowiązującej notyfikacji. Skutek był taki, że w 2012 Europejski Trybunał Sprawiedliwości w Strasburgu uznał ustawę za niezgodną z unijnym prawem. Wiceminister Kapica jednak się tym nie przejął i dalej zatrzymywał automaty nie bacząc na to, że nie ma podstawy prawnej. Roszczenia pokrzywdzonych sięgają 8 mld zł i mogą rozsadzić napięty budżet. Na przypadku tej prawdziwej afery hazardowej widać też było fikcję niezależności prokuratury. Na początku października 2014 r. portal TVN24.pl ujawnił, że wiceminister Kapica miał latem tego samego roku usłyszeć zarzut niedopełnienia obowiązków służbowych. Zarzut uchylono (nie wiadomo w jakim trybie!) jednak, zanim do doszło do przedstawienia go ministrowi, a prokuratorowi, który prowadził sprawę, śledztwo zostało odebrane. Co więcej, zostało ono przeniesione do zupełnie innej prokuratury. Właśnie to zdarzenie jako przykład fatalnego działania prokuratury podał niedawno Zbigniew Ziobro.

Podejrzane prywatyzacje

W 2015 r. Najwyższa Izba Kontroli zakwestionowała 4 z 15 badanych przez siebie prywatyzacji. Chodzi o sprzedaż 85 proc. akcji Kopalni Węgla Brunatnego Adamów, 85 proc. udziałów spółki Meble Emilia Sp. z o.o., sprzedaż 86,92 proc. akcji  Zakładów Górniczo-Hutniczych Bolesław, sprzedaż 37,9 proc. akcji Ciech S.A. (w trybie odpowiedzi na wezwanie do sprzedaży). Szczególnie ta ostatnia transakcja była głośna, bo nabywcą był najbogatszy Polak Jan Kulczyk, a niedługo po transakcji wartość giełdowa spółki zaczęła szybować. Co więcej poszlaki, że coś było tam nie tak mają wynikać z nielegalnych podsłuchów, które ujrzały światło dzienne przy okazji „afery taśmowej”. Plotki o „trupie w szafie” jakim jest prywatyzacja CIECH sprawiły, że po informacji o śmierci dr. Jana Kulczyka zaczęto spekulować iż jest to wielka mistyfikacja mająca uwolnić go od problemów tj. spotkań z prokuratorami i ewentualnie komisją śledczą.

Polska w budowie

Zbiorcze przejrzenie wszystkich większych budowli. Polska bowiem za rządów  PO budowała dużo i  drogo. Mamy więc jedne z  najdroższych na świecie autostrad, stadionów, a  nawet… oczyszczalni ścieków. Warszawska oczyszczalnia „Czajka” została wybudowana w atmosferze skandalu. Wybrano oferenta dającego cenę dwa razy wyższą od szacowanej, a  także od tej, za którą gotowy był budować konkurent (jego ofertę obniżono pod błahymi pretekstami).

Środowisko sędziowskie jest jednym z  najbardziej wrogich nowej władzy. Przyzwyczajeni do całkowitej bezkarności i braku kontroli nieprzychylnie reagują na jakiekolwiek sugestie ograniczenia ich tzw. niezawisłości. Reagują świętym oburzeniem na każdy pomysł reformy wymiaru sprawiedliwości, a  już szczególnie ostro, gdy mowa o ograniczeniu czy nawet zniesieniu immunitetów. Bronią swoich przywilejów pod hasłem, że tylko one zabezpieczają sędziów przed polityczną ingerencją. I jest to oczywiście prawda. Niestety, równie prawdziwe jest, że te same przywileje częściej chronią sędziów nieudolnych czy zwyczajnie skorumpowanych.

Koniec nietykalności sędziów Za czasów rządów  PO –  PSL całkowicie zamieciono pod dywan sprawę śledztwa dotyczącego korupcji w Sądzie Najwyższym. Uznano, że prowadzący sprawę agenci  CBA uzyskali dowody w nielegalny sposób. Stąd też nie mogły zostać wykorzystane, a sprawę umorzono. To, że takie dowody są niedopuszczalne i przez to faktycznie bezużyteczne nie jest nigdzie wprost zapisane w polskim prawie. Ale taką interpretację przyjął i uparcie stosuje… właśnie Sąd Najwyższy. To jednak obecnie ma się zmienić. Przygotowywana przez  PiS nowelizacja kodeksu postępowania karnego dopuści ich stosowanie. A  przez to sprawę przekupionych sędziów będzie wkrótce można wznowić.

Co zrobi Ziobro z Burym i  PSL?

Wielką zagadką jest przyszłość śledztwa dotyczącego  PSL-owskiego dygnitarza Jana Burego. Ten niekwestionowany do niedawna władca Podkarpacia jest obecnie ścigany przez Prokuraturę Apelacyjną w  Katowicach, która zarzuca mu liczne przestępstwa o  charakterze korupcyjnym. Obecnie na polityku ciąży aż dziewięć zarzutów – sześć z nich dotyczy przyjmowania prawie miliona złotych w łapówkach, pozostałe trzy – ustawiania konkursów w  rzeszowskiej delegaturze NIK. Jeszcze niedawno wydawało się, że jego los jest przesądzony. W ostatnich wyborach nie uzyskał mandatu i tym samym nie jest już chroniony immunitetem. Jego niedawni biznesowi i polityczni przyjaciele niemal nie wychodzili z  prokuratury lub delegatur CBA i prześcigali się w donoszeniu śledczym coraz to nowych informacji o biznesach „króla Podkarpacia”.

Teraz jednak płyną niepokojące sygnały wskazujące na to, że Bury ma szansę wyjść cało z opresji. Według informatorów „Gazety Finansowej” sam Bury niecały miesiąc temu zaczął się ze śledczymi dzielić swoją wiedzą. Zaczął wymieniać nazwiska i  spółki wskazując na korupcyjne powiązania przekraczające dotychczasowe wyobrażenia prokuratorów. Siatka obejmuje polityków, sędziów i właścicieli wielkich firm. Jak twierdzą nasi informatorzy, wiedza o tym, co Bury miał przekazać szybko wyszła poza mury prokuratury. Zaczęły się naciski, by sprawę zamieść pod dywan. – Zobaczysz, jeszcze w  marcu, zanim Zbychu na porządnie weźmie się za robotę sprawa będzie ukręcona. Nie umorzą, bo za duży szum będzie. Ale tak naprawdę nic się w sprawie nie będzie działo. – ze smutkiem konstatuje nasz informator.

 

Współpraca: Krzysztof Galimski

Jan Piński

Dziennikarz z 18-letnim stażem. Były szef Telewizyjnej Agencji Informacyjnej, a także były redaktor naczelny "Uważam Rze". Aktualnie naczelny "Gazety Finansowej" i gf24.pl. Z zamiłowania szachista (były wicemistrz Europy juniorów). Motto: dziennikarz nie pisze co wie, ale zawsze wie co pisze.