Atak na złotówkę. Bank Gospodarstwa Krajowego wydał na jej obronę nawet kilka miliardów euro

Od listopada 2015 roku trwa akcja ratowania kursu złotówki, na którą wydano wedle różnych szacunków już nawet kilka miliardów euro – ustaliła „Gazeta Finansowa”. Prowadzący interwencję Bank Gospodarstwa Krajowego potwierdził, że rezerwy stopniały, lecz nie sprecyzował na co je przeznaczono.

Od końca października 2015 roku polska waluta osłabiła się względem najważniejszych walut świata. Tylko na początku roku dolar podrożał w relacji do złotego aż o 16 groszy (około 4 proc.). Wicepremier Mateusz Morawiecki uważa, że to efekt uboczny chińskiego kryzysu. Bardziej prawdopodobny wydaje się celowy atak spekulantów próbujących zarobić na osłabieniu złotówki.

Pod koniec grudnia sytuacja wydawała się już opanowana i związane z Prawem i Sprawiedliwością media po chwilowym umocnieniu ogłosiły, że negatywny trend został opanowany, lecz tuż przed Sylwestrem złoty znów się osłabił i póki co wciąż trwa walka o uratowanie jego kursu.

Słaba złotówka ucieszy zapewne eksporterów, lecz na pewno nie rząd, który musi obsługiwać swój dług denominowany w walucie euro. Droższe euro to droższy dług o nawet kilkadziesiąt miliardów złotych w skali roku – taki też zapewne był cel tych podmiotów, które tuż przed końcem 2015 roku celowo osłabiły złotówkę. A droższe euro (a jeszcze bardziej frank szwajcarski) to także kłopot dla spłacających kredyt zaciągnięty w obcej walucie (ponad milion Polaków).

Podobny atak przeprowadzono na forint w 2010 r. po objęciu rządów przez Wiktora Orbana. Powodem ataku był także ostry kurs węgierskiego premiera wobec międzynarodowych banków, sklepów wielkopowierzchniowych i korporacji oraz ogłoszony plan remadziaryzacji banków. W rezultacie węgierskie państwo znalazło się w nie lada tarapatach, gdyż w ten sposób znacznie wzrósł koszt zadłużenia, a budżet musiał szukać dodatkowych środków na jego obsługę. Jak będzie w Polsce?

Więcej w „Gazecie Finansowej” i na gf24.pl już jutro w sprzedaży. 

——