Błąd w sztuce czy przekręt szyty grubymi nićmi

Spółka powodowa BIS Serwis domaga się zapłaty ponad 7 mln zł od Magdaleny S. – byłej prezes zarządu spółki, której zarzuca niegospodarność i nadużycie uprawnień. Pani prezes reprezentowała firmę przez 9 lat, stojąc na czele zarządu. Zarówno przez członków, jak i pracowników uważana była za autorytet i specjalistę w swoim zakresie. Podczas trwania jej kadencji spółka odniosła wiele sukcesów.

Natomiast problemy pojawiły się, gdy zarząd spółki zaczął podejrzewać panią prezes o machinacje. Według twierdzeń pełnomocnika strony powodowej – mec. Moniki Hardon, Magdalena S. zerwała kontrakt serwisowy z firmą, po czym przekazała go innej firmie – podejrzewanej o koneksje rodzinne z panią prezes.

Natomiast strona pozwana, obrońca Magdaleny S.- mec. Stefan Jaworski twierdzi, iż jego mocodawczyni nic nie wiedziała o przekazaniu kontraktu innej firmie a ponadto, to nie ona zerwała kontrakt, tylko kontrahent.

Sąd w celu wyjaśnienia okoliczności wynikających z niegospodarności pani prezes oraz w celu wyjaśnienia pewnych niejasności co do opinii uzupełniającej, wezwał na rozprawę panią Jadwigę M.- autora opinii – biegłego w zakresie wyceny szkód.

Sąd wyjaśnił stronom, iż biegły nie mógł stawić się na rozprawę z powodu bardzo złego stanu fizycznego i psychicznego. Pani Jadwiga w faksie przesłanym do sądu, napisała że nie wróci już do pracy, gdyż jej stan zdrowia na to nie pozwala, argumentując, iż w niedługim czasie będzie przechodzić dwie bardzo poważne operacje. W celu poparcia swojego usprawiedliwienia przesłała dokumentację lekarską potwierdzającą te tezy.

Na pytanie sądu czy strony mają formalne wnioski lub czy chcą coś dodać przed zamknięciem rozprawy, pełnomocnik strony pozwanej podkreślił, iż istnieją mocne podstawy do tego, by sądzić o nierzetelności biegłej. Powołuje się on na toczące się przeciwko biegłej postępowanie karne, wynikające ze sporządzonej nierzetelnie opinii w procesie Grzegorza W. – prezesa PZU. Według mecenasa Stefana Jaworskiego, powyższa okoliczność ma podstawowe znaczenie w kontekście rzetelności opinii dotychczasowej.

Poza tym wnosi on o wystąpienie do prezesa Sądu Okręgowego z wnioskiem o ustalenie statusu biegłej. Jak podkreślił, pani Jadwiga raz zeznaje, iż nie pracuje zawodowo a kiedy indziej świadczy swoje usługi.

Natomiast strona powodowa, odpierając zarzut pełnomocnika pozwanej, powołuje się na opinię innego biegłego, wskazując na wiele podobieństw.
Co do wniosku o ustalenie statusu biegłej, strona powodowa twierdzi, iż jest to bezzasadne, gdyż obecnie biegła nawet gdyby bardzo chciała, nie może przyjść do sądu i zeznać.

Według mec. Moniki Hardon strona pozwana celowo gra na zwłokę, wydłużając proces i wnosząc wnioski, które i tak nie zmienią sytuacji prawnej prezes Magdaleny S., przy czym przypomniała sądowi, że spór toczy się od siedmiu lat a końca jeszcze nie widać. Pani mecenas, zwróciła również uwagę odnośnie postępowania dowodowego zaznaczając, iż do tej pory strona pozwana nie przeprowadziła dowodu – nie przedstawiła opinii instytutu co do wyceny kwoty utraconego kontraktu. Mecenas Jaworski twierdzi, iż nie wiedział, że kiedykolwiek został złożony tego rodzaju wniosek, powołując się, iż od niedawna dopiero jest ustanowiony w sprawie. Zobowiązał się jednak wyjaśnić zaistniały problem w przeciągu 7 dni.

Sąd po wysłuchaniu stron postanowił sprawę odroczyć i wyznaczył kolejny termin rozprawy z urzędu tzn. po tym jak pełnomocnik pozwanej wyjaśni sprawę odnośnie tego czy będzie powoływał się na dowód z opinii instytutu czy też nie.

Jacek Dubois – adwokat, absolwent Wydziału Prawa i Administracji Uniwersytetu Warszawskiego. Członek Okręgowej Izby Adwokackiej w Warszawie od 1990 roku.

***

„Spółka ma prawo dochodzić od byłych członków władz odszkodowania, gdy ci swoimi zawinionymi działaniami wyrządzili jej szkodę. W praktyce bardzo często spotykam się z takimi procesami. Bywają one rezultatem na przykład przejęcia lub przekazania osobom trzecim kontraktów lub know-how spółki jeszcze w okresie zarządzania spółką. Są to bardzo trudne procesy, bowiem plotka często miesza się z rzeczywistością, zaś spółki boją się wzywać do Sądu jako świadków swoich klientów, nie chcąc stawiać ich w niekomfortowej sytuacji. By uzyskać odszkodowanie poza wykazaniem istnienia szkody, konieczne jest jej oszacowanie. Sądy odwołują się do pomocy biegłych, których opinie potrafią być krańcowo sprzeczne. W omawianej sprawie powstał problem proceduralny. Biegły powinien dysponować rzetelną wiedzą. Pozwany to kwestionuje. Ponad to strony mają prawo kontroli rzetelności opinii przez bezpośrednie przesłuchanie biegłego. Gdy nie jest to możliwe, przy wniosku strony powinna być sporządzona ponowna opinia.”