Biznes na biografie. Do 30 tys. za życiorysy znanych

Pisanie biografii znanych ludzi jest dzisiaj w Polsce zajęciem, które przynosi nie tylko rozgłos, ale i coraz większe pieniądze. Kilka miesięcy pracy może zapewnić autorowi zyski rzędu 25-30 tys. złotych, a na opisy swoich karier wciąż czekają kolejni kandydaci.


Za 400 tys. złotych mógł w 2011 r. sprzedać prawa do swojej książki o najbogatszym Polaku Janie Kulczyku dziennikarz Piotr Nisztor. Oferty – jak twierdzi – nie przyjął, książki jednak wówczas nie wydał, za to poznał wpływowych pracowników firm Kulczyka. W listopadzie ubiegłego roku książka w końcu się ukazała („Jan Kulczyk. Biografia niezwykła”, wydawnictwo „Fronda”) i tu niespodzianka – jak informowano w materiałach promocyjnych wydawnictwa „publikacja została napisana z pomocą głównego jej bohatera – Jana Kulczyka”. Chociaż ujawniona w 2014 r. w Internecie wersja książki o Kulczyku z 2011 r. autorstwa Nisztora była dla miliardera niekorzystna, to już opublikowana biografia, która zyskała jako współautora dziennikarza „Wprost” Cezarego Bielakowskiego, wypadła dla niego dużo korzystniejszej.

Traf chciał, że Jan Kulczyk nie doczekał tego wydarzenia, umierając zaledwie trzy miesiące wcześniej w jednej z wiedeńskich klinik, z powodu rzekomych powikłań po przeprowadzonym zabiegu kardiologicznym. Dzięki temu dość przeciętna książka nie ujawniająca żadnych nowych ciekawych informacji trafiła na listy bestsellerów Empiku.

Prekursor wydawniczego boomu

Tak naprawdę dynamiczny rozwój segmentu biograficznego zaczął się na polskim rynku wydawniczym kilka lat temu. Stało się to po tym, jak w 2009 r. ukazała się biografia „Lech Wałęsa – idea i historia” autorstwa nikomu wówczas nie znanego Pawła Zyzaka. Biografia ta została oparta na pracy magisterskiej, jaką Zyzak wcześniej obronił na Wydziale Historii Uniwersytetu Jagiellońskiego. Jej promotorem był znany i ceniony historyk prof. Andrzej Nowak. W swojej książce Zyzak oparł się nie tylko na dokumentach archiwalnych, z których spora część była już znana polskim historykom, lez także na wywiadach z osobami, które miały okazję zetknąć się z legendarnym przywódcą „Solidarności”.

Zyzak na tyle barwnie odmalował osobowość Wałęsy, że jej pierwotny nakład szybko zniknął z księgarń. Czytano wówczas biografię Wałęsy, gorąco dyskutując o nieznanych do tej pory obliczach przywódcy „Solidarności”, jakie wyłaniały się z jego biografii. Fakty, jakie Zyzak zebrał w swojej książce pokazywały, że Wałęsa to typowy wiejski cwaniak, który notorycznie kłamał. Sam Wałęsa skwitował autora swojej biografii słowami, że „to, co zrobił ten gówniarz, nie mieści się w pale!”. Zaczął też szyderczo przekręcać nazwisko autora nazywając go Gzygzakiem. Ale tak emocjonalna reakcja lidera „Solidarności” przysparzała tylko popularności książce i samemu jej autorowi.

Tak czy inaczej, pierwszy nakład biografii Wałęsy rozszedł się dość szybko. O Zyzaku mówiono i pisano, a on sam jeździł po kraju odbywając spotkania z czytelnikami. Występował na nich niczym „bohater wojenny”, który dał wyraz swojego wielkiego bohaterstwa. Ta popularność mocno zaszumiała w głowie młodemu Zyzakowi, do tego stopnia że uwierzył, iż jest wielkim intelektualistą, a jego głosu powinien słuchać cały naród. Owa niedojrzałość intelektualna Zyzaka szybko zderzyła się z brutalną polską rzeczywistością.

Presja obrońców byłego prezydenta RP i całego medialnego salonu III RP na Zyzaka zahamowała jego naukową karierę. Stracił zatrudnienie w IPN i zmuszony został do podjęcia fizycznej pracy w jednym z supermarketów. Potem przyszedł proces w sprawie rzekomego zniesławienia lidera „Solidarności”, jaki wytoczyła mu Anna Domińska – córka Wałęsy. Sąd prawomocnie oddalił ten pozew, uznając, że dobra osobiste nie zostały naruszone. Potem rozpoczęły się kolejne procesy. Józef Drogoń, autor zdjęć wykorzystanych przez Zyzaka w książce zarzucił wydawcy, że zdjęcia te zostały wykorzystane przez niego wbrew wcześniejszym ustaleniom, ponieważ udzielił zgody Zyzakowi tylko na wykorzystanie ich w pracy magisterskiej. Drogoń domagał się nie tylko wycofania z książki jego zdjęć, ale i jej całego nakładu.

Wydawca (spółka Arcana) został przez sąd zobowiązany do przeprosin fotografa za wykorzystanie zdjęć przez Zyzaka niezgodnie z podjętymi ustaleniami. Ale presja obrońców Wałęsy i procesy sądowe tylko napędzały Zyzakowi popularności, a nic nie robi tak dobrze dla sprzedaży książki, jak rozgłos wokół jej autora i Zyzak mógł mówić o sukcesie. Może nie tyle, jeśli idzie o ilość sprzedanych egzemplarzy (sprzedano ich około 15 tys.), ale przede wszystkim jeśli idzie o rozgłos, jaki zyskał dzięki swojej książce.

Domosławski śladem Zyzaka

Jednym z tych, którzy postanowili pójść śladem Pawła Zyzaka i zabrać się za biografię bardzo znanej osoby, także licząc na sukces był Artur Domosławski – dziennikarz tygodnika „Polityka”. Domosławski przez wiele lat był reporterem, podróżował do Ameryki Południowej i Środkowej. Interesował się jej problemami społecznymi, politycznymi i religijnymi. Jednak jego reporterskie zapisy z tych podróży nie zrobiły takiej furory, jak miało to miejsce w przypadku jego wielkiego kolegi z branży – Ryszarda Kapuścińskiego. Książki tego ostatniego przez lata cieszyły się w Polsce ogromną popularnością i poczytnością. Tak naprawdę Kapuściński w czasach PRL-u był tym, który przybliżał Polakom w swoich książkach świat i jego problemy. Ale Kapuściński cieszył się popularnością nie tylko w samej Polsce. Znany był również w wielu innych krajach, gdzie tłumaczono i wydawano jego książki. W 1987 r. sceniczną adaptację jego kultowej książki „Cesarz”, która opisywała upadek etiopskiego reżimu Hajle Sellasje I, wystawił londyński Royal Court Theatre.

To było wydarzenie bezprecedensowe jak na kogoś, kto pochodził z komunistycznego kraju, w którym rządziła sabotowana na arenie międzynarodowej junta generała Wojciecha Jaruzelskiego. Przez wiele lat nikt nie mógł zagrozić Kapuścińskiemu. Gdy zmarł w styczniu 2007 r., wspomnienia o jego osobie ukazały się w wielu zagranicznych mediach. Na pierwszych stronach swych wydań pisały o Kapuścińskim największe gazety świata, jak „New York Times”, „Le Monde” czy „El Pais”. Z powodu śmierci pisarza na ręce polskich władz napłynęły kondolencje nawet ze strony wielu koronowanych głów. Sukcesy wydawnicze Kapuścińskiego uchodziły za swoisty fenomen. I właśnie tajniki tego fenomenu postanowił zgłębić Artur Domosławski.

„Kapuściński non-fiction”, bo tak zatytułował biografię swojego starszego kolegi po fachu, ukazała się w 2010 r. nakładem wydawnictwa „Nowy Świat”. Prawie natychmiast wzbudziła ona debatę na temat związków Kapuścińskiego z komunistycznym reżimem i samej rzetelności jego reporterskich książek. Stało się tak z kilku powodów. Jak wynikało z książki Domosławskiego, kariera wielkiego reportażysty zawsze miała wsparcie władz komunistycznej Polski, które obficie finansowały jego podróże i wydawały jego książki w dużych nakładach. Kapuściński miał też współpracować z komunistyczną SB, pisząc dla niej meldunki ze swoich pobytów za granicą. Ale nie tylko relacje Kapuścińskiego z komunistycznym reżimem, jakie ukazywała książka Domosławskiego, wywołały dyskusje. Równie gorącym tematem stała się sprawa samej rzetelności dziennikarstwa Kapuścińskiego, któremu to problemowi Domosławski poświęcił równie dużo uwagi w swojej książce. Luźne traktowanie faktografii, ubarwianie sytuacji, a także brak obiektywizmu, to jedynie najważniejsze zarzuty, jakie sformułowała w tym zakresie książka dziennikarza „Polityki”.

To siłą rzeczy musiało zakończyć się procesem z rodziną Kapuścińskiego. Alicja Kapuścińska – wdowa po mistrzu polskiego reportażu, wytoczyła Domosławskiemu sprawę o naruszenie dóbr osobistych. Zarzuciła autorowi biografii to, że nie miał on prawa pisać o życiu prywatnym jej męża, a sama książka jak wcześniej komunikował jej autor, miała mieć zupełnie inny charakter. Spór pomiędzy Domosławskim a Kapuścińską toczył się jeszcze przez następne lata, mając swoje kolejne głośne odsłony. Ale to przysparzało tylko biografii Kapuścińskiego czytelników, a jej autorowi popularności. Zresztą książka Domosławskiego od początku nieźle się sprzedawała, znacznie lepiej od biografii Lecha Wałęsy autorstwa Pawła Zyzaka. Pierwotny nakład 45 tys. egzemplarzy rozszedł się w ciągu pierwszych kilku tygodni sprzedaży. Wydawnictwo musiało przygotować kolejne 45 tys. nakładu książki, który również dobrze się rozszedł. Nic dziwnego, że książka Domosławskiego dość szybko znalazła się na pierwszych miejscach list sprzedaży sieci Merlin.pl i Empik, jej autor mógł więc mówić o sukcesie.

1,5 mln zł za biografię Komorowskiego

Za pisaniem biografii przemawia jeden ważny atut. Wystarczy znaleźć dobrze znaną postać, aby dość łatwo zarobić kilkadziesiąt – kilkaset tysięcy złotych i to przy niezbyt dużym wysiłku. Ale prawdziwym rekordzistą jeśli idzie o zyski z nich, okazał się Wojciech Sumliński, dziennikarz śledczy i autor głośnej swojego czasu książki dotyczącej kulisów zabójstwa ks. Jerzego Popiełuszki – kapelana „Solidarności”. Jednak Sumliński znany jest dzisiaj bardziej z afery aneksowej i procesu, jaki toczył się w tej sprawie w ostatnich latach przed Sądem Rejonowym Warszawa – Wola, w którym występował jako oskarżony o korupcję, do jakiej miało dojść w działającej w latach 2006-2008 Komisji Weryfikacyjnej ds. WSI. W pierwszej instancji został uniewinniony, a prokuratura nie zdecydowała jeszcze czy będzie apelować. We wspomnianym procesie zeznania składał m.in. były prezydent RP Bronisław Komorowski, który w miarę postępów tego procesu zaczął uchodzić za prawdziwego zegarmistrza tej afery.

Okazało się bowiem, że prawdziwą praprzyczyną jej powstania było zainteresowanie Komorowskiego supertajnym dokumentem – aneksem do raportu z weryfikacji WSI, jaki przygotowywała Komisja Weryfikacyjna. To właśnie Bronisława Komorowskiego postanowił wziąć na dziennikarski cel Wojciech Sumliński, pisząc jego biografię. Ale była to szczególna biografia, o ile w ogóle można ją tak nazwać. Sumliński skoncentrował się jedynie na pewnym fragmencie działalności Komorowskiego, za to chyba najważniejszym dla zrozumienia jego całej politycznej kariery.
Dziennikarz podjął się zbadania związków Bronisława Komorowskiego z wojskowymi służbami specjalnymi, zarówno tymi z czasów komunistycznej Polski, jak i tymi po roku 1989, których interesów Komorowski tak zażarcie wiele razy bronił, usiłując blokować wszelkie zmiany w tej materii. Sumliński przygotowując swoją książkę zebrał to, co już wiedzieliśmy z wcześniejszych publikacji na temat związków Komorowskiego z wojskowymi służbami, pogłębiając jedynie niektóre aspekty tych związków dzięki wiedzy od swoich informatorów. W rezultacie powstał znacznie pełniejszy obraz związków Komorowskiego ze światem wojskowych służb. W ten sposób książka stara się wytłumaczyć czytelnikom to dlaczego Bronisław Komorowski – polityk o tak skromnym potencjale zrobił tak wielką karierę w Polsce po roku 1989.

Tajemnica sukcesu

Ale nie fakty, jakie podaje Sumliński, zadecydowały w największym stopniu o sukcesie jego książki. O wiele większym jej atutem okazał się czas, w jakim się ona ukazała. Książka Sumlińskiego ukazała się 22 kwietnia 2015 r., dokładnie w samym szczycie kampanii prezydenckiej, w której prezydent RP Bronisław Komorowski ubiegał się o reelekcję. Została też zaadresowana do sympatyków kontrkandydata Komorowskiego – Andrzeja Dudy, który kilka miesięcy wcześniej został namaszczony przez prezesa PiS jako kandydat tej partii w wyborach prezydenckich. Była to dokładnie taka wiedza, na jakiej im zależało. Na fali wyborczej kampanii książka prześladowanego aferą aneksową dziennikarza sprzedawała się znakomicie. Oprócz EMPiK-u, Matrasu i innych sieci gros dystrybucji jej autor wziął na siebie namiętnie, jeżdżąc po kraju i odbywając setki autorskich spotkań z czytelnikami. Już po kilku dniach jej pierwszy nakład został wyczerpany.

Popyt na książkę wzmógł się jeszcze bardziej po pierwszej turze prezydenckich wyborów, gdy polityczne emocje w Polsce wzmogły się jeszcze bardziej. Po zwycięstwie wyborczym Andrzeja Dudy jeszcze przez kilka tygodni utrzymywał się popyt na książkę Sumlińskiego. Dopiero w lipcu, gdy zaczynały się w Polsce wakacje, popyt ten zaczął wyraźnie maleć. Ale i tak autor mógł mówić o ogromnym sukcesie. Ponad 140 tysięcy sprzedanych egzemplarzy książki, którą autor wydał nakładem własnej firmy wydawniczej (wydawnictwo Wojciech Sumliński Reporter) sprawiły, że czysty zysk z książki jest szacowany na 1,5 mln zł.

Nie ma prostych recept

Na pewno sukces książki Sumlińskiego był tym, co zachęciło innych do podjęcia biografii znanych w polskiej polityce osób. Jednym z nich okazał się Michał Krzymowski – dziennikarz „Newsweeka”, który wietrząc wydawniczy sukces napisał biografię Jarosława Kaczyńskiego, którego partia jeszcze przed jesiennymi wyborami parlamentarnymi mogła uchodzić za tę, która niebawem przejmie w Polsce władzę. A poza tym jak powszechnie wiadomo Jarosław Kaczyński to jeden ze zdolniejszych i ciekawszych polityków, jacy objawili się w Polsce po roku 1989. Zresztą sam Krzymowski wyjaśniając motywy napisania biografii Jarosława Kaczyńskiego mówił tak: „nie napisałem tej książki ani z miłości, ani z nienawiści. Napisałem ją z fascynacji. Bo Jarosław Kaczyński jest politykiem absolutnie fascynującym”.

Książka Krzymowskiego („Jarosław. Tajemnice Kaczyńskiego” wydana przez wydawnictwo Ringier Axel Springer Polska) ukazała się pod koniec września ub. r., a więc w samym szczycie kampanii parlamentarnej, zwycięskiej dla PiS. Wiele wskazuje na to, że wyboru daty premiery swojej książki autor dokonał, sugerując się przypadkiem Wojciecha Sumlińskiego, który wszedł na rynek ze swoją książką właśnie w samym środku kampanii prezydenckiej. Książka Krzymowskiego nie jest jednak typową biografią polityczną. Nie analizuje też fenomenu jego całej politycznej drogi. To raczej książka o świecie, w którym żyje Jarosław Kaczyński, w którym obok polityki są przede wszystkim zwykłe ludzkie uczucia i troska o najbliższych. Pomimo że biografia Kaczyńskiego jest dość sprawnie napisana, to jednak można odnieść wrażenie, że czegoś w niej brakuje. Czasami nawet można nabrać wrażenia, że Krzymowski sam siebie cenzuruje, usiłując pokazać świat najważniejszego dzisiaj w Polsce polityka. Ale książka Krzymowskiego już sukcesem się nie okazała, jak miało to miejsce w przypadku Sumlińskiego. Wprawdzie nadal jest w sprzedaży, ale jej słabością jest to, że w przeciwieństwie do książki Sumlińskiego nie jest ona adresowana do żadnego elektoratu – ani zwolenników bohatera, ani jego przeciwników.\

Ubiegły rok i zbliżające się w Polsce wybory (prezydenckie i parlamentarne) w ogóle stały się czasem wysypu biografii znanych i rozpoznawalnych w Polsce postaci. Jedną z nich była biografia świeżo wybranego prezydenta Andrzeja Dudy autorstwa Ludwiki Preger, która ukazała się na początku sierpnia 2015 r., zaledwie kilka dni po objęciu przez Andrzeja Dudę prezydenckiego urzędu. Autorka patrząc z optymizmem w przyszłość nie bez powodu zatytułowała swoja książkę „Andrzej Duda. Prezydent z nadziei”. Trzy miesiące później w końcu listopada 2015 r. ukazała się druga biografia nowo wybranego prezydenta, autorstwa Jerzego Marcina Moneta. Swojej własnej biografii szybko doczekała się również żona prezydenta: Agata Kornhauser – Duda („Agata Kornhauser-Duda. Pierwsza Dama Rzeczypospolitej”), której autorką była Anna Nowak, znana polskim czytelnikom z książki o prof. Zbigniewie Relidze („Bogowie. Człowiek z sercem na dłoni”).

Taśmowa produkcja

Biografii doczekała się również żona poprzedniego Prezydenta RP – Anna Komorowska. Jej fabularyzowana biografia, autorstwa wspomnianej Ludwiki Preger, ukazała się w sierpniu, niejako na odchodne przygody Anny Komorowskiej „pod prezydenckim żyrandolem”. Ta sama autorka nieco wcześniej „wypuściła” na rynek biografię dwu innych ważnych w Polsce postaci: byłej premier Ewy Kopacz („Premier Ewa”) i obecnej premier Beaty Szydło („Nazywam się Beata Szydło). Obie z nich zostały zresztą napisane w podobnej tonacji. Ale Ludwika Preger nie poprzestała na tym, przygotowując jeszcze biografię politycznego objawienia ubiegłego roku, czyli Pawła Kukiza, który stworzył własna partię i z przebojem wszedł z nią do polskiego parlamentu. Preger swoją biografię Pawła Kukiza trochę na wyrost zatytułowała „Paweł Kukiz. Człowiek bezkompromisowy”. Czy jest tak rzeczywiście, będziemy mogli dopiero się dowiedzieć, bo Paweł Kukiz stawia pierwsze kroki w wielkiej polityce.

Ale nie tylko osoby ze świata polityki doczekały się w ostatnich miesiącach swoich biografii. Coraz częściej mogą się nimi pochwalić biznesmeni. Obok wspomnianej biografii Jana Kulczyka autorstwa Piotra Nisztora i Cezarego Bielakowskiego, w ostatnim czasie ukazała się także biografia Ryszarda Krauzego – twórcy Prokomu i jeszcze do niedawna jednego z najbardziej znanych polskich biznesmenów, któremu w ostatnich latach nie wiodło jednak się zbyt dobrze. Stało się to chyba przyczyną popadnięcia przez niego w depresję, o czym komunikuje już w tytule Krzysztof Wójcik – autor biografii Krauzego, a zarazem dziennikarz „Tygodnika Powszechnego”.

Coraz częściej ich bohaterami stają się także znani artyści. W grudniu ub. r. nakładem wydawnictwa „Marginesy” ukazała się biografia znanego wszystkim w Polsce aktora Jerzego Treli, której autorką jest Beata Guczalska – związana z PWST w Krakowie. Guczalska pasjonująco opisuje całą karierę aktorską Jerzego Treli. To samo wydawnictwo na swoim koncie ma już biografie równie cenionych polskich aktorów w osobach Janusza Gajosa, Wiesława Gołasa, Anny Dymnej. Równie ciekawą pozycją biograficzną, jaka ukazała się w ostatnich tygodniach na polskim rynku jest biografia innego znanego aktora – Piotra Fronczewskiego, który w rozmowie z Marcinem Mastalerzem barwnie opisuje swoje zawodowe losy na przestrzeni ostatniego półwiecza. Zapewne niebawem takich książek zobaczymy na księgarskich półkach znacznie więcej.

PR jest wszystkim

Rodzi się pytanie: dlaczego mamy obecnie taki wysyp biograficznych „produkcji”? Dlaczego akurat ten segment naszego rynku wydawniczego rozwija się tak dynamicznie? Odpowiedzi należy szukać w procesach kulturowych, jakie zachodzą w Polsce w ostatnich kilku latach. Jednym z nich jest stale rosnąca PR-owskość naszego życia publicznego. Chcąc być jego uczestnikiem, chcemy na różne sposoby prezentować siebie i swoją drogę do sukcesu. Do osiągnięcia tego celu biografia jest właśnie jednym z najlepszych narzędzi. Obojętnie, czy jest ona prawdziwa, rzetelna, mocno „podrasowana”, czy wręcz ociera się o fikcję. Najważniejsze, aby trafiała do polskich sieci sprzedaży.
To dlatego wiele znanych osób ujawnia swoje pragnienie posiadania własnej biografii, dając tym samym czytelny sygnał, że szuka autora. Ale jest też coraz częściej tak, że ci, którzy zarabiają piórem na życie dochodzą do przekonania, że napisanie biografii znanej osoby wywinduje ich w górę, umożliwiając zarobienie sporych pieniędzy i to niezbyt dużym wysiłkiem. Z reguły bowiem takie biografie powstają w ciągu kilku miesięcy, a zysk jaki można z tego tytułu osiągnąć to w najgorszym wypadku co najmniej 25-30 tys. złotych. Poza tym Polacy lubią czytać życiorysowe książki i bardzo często wybierają je na prezenty dla swoich bliskich. Z popytu tego zdają sobie sprawę szefowie polskich wydawnictw, którzy coraz częściej sami podsuwają swoim autorom pomysły w tym zakresie. Tak było w przypadku znanych polityków, których biografie ukazały się ostatnio na polskim rynku. Zapewne tak będzie też w przyszłości.

Gdy rozmawialiśmy z kilkoma polskimi wydawcami, podkreślali, że w tym zakresie jest jeszcze w Polsce wiele do zrobienia. Jeden z nich proponował nam nawet napisanie biografii Adama Michnika i Antoniego Macierewicza – znanych dzisiaj chyba wszystkim Polakom. Ich drogi to najogólniej mówiąc „żywoty równoległe”, bowiem przez wiele lat byli przyjaciółmi działając razem w opozycji, jednak dzisiaj stoją po dwóch stronach politycznych okopów. Wydawcy, z którymi rozmawialiśmy podkreślają jednak, że napisanie uczciwych biografii Adama Michnika i Antoniego Macierewicza będzie wiązało się jednak z koniecznością wyasygnowania odrębnego funduszu na procesy. Na pewno byłoby tak w wypadku Michnika, który już to nawet publicznie zapowiedział. W każdym razie biografie Michnika i Macierewicza to prawdziwe wyzwanie dla polskich biografów i szansa na pokaźne zarobki.

dr Leszek Pietrzak – historyk, przez wiele lat pracował w Urzędzie Ochrony Państwa, następnie w Biurze Bezpieczeństwa Narodowego. Był również członkiem Komisji Weryfikacyjnej ds. WSI

——

 
Leszek Pietrzak

Leszek Pietrzak

historyk, przez wiele lat pracował w Urzędzie Ochrony Państwa, następnie w Biurze Bezpieczeństwa Narodowego. Był również członkiem Komisji Weryfikacyjnej ds. WSI