Cena milczenia. Jak NCK płaciło Tomaszowi Lisowi za ukrywanie mobbingu

Pytany o te umowy i zakres prac jakie dla NCK wykonywali dziennikarze NaTemat.pl Machała odpowiada: „redakcyjno-dziennikarskie, z tego, co jest mi wiadomo”. Dopytywany o to, dlaczego wszystkie trzy umowy zostały podpisane w tym samym czasie z trzema dziennikarzami NaTemat.pl, a nie wydawcą portalu odsyła nas do NCK, jednocześnie zaznaczając, że nie miał związku z żadną z faktur, a nikt z trójki dziennikarzy nie przekazywał mu (ani spółce, którą prowadzi) pieniędzy. Pytany o to, czy informował właściciela portalu, znanego dziennikarza Tomasza Lisa o sprawie usunięcia tekstu dot. mobbingu w NCK i trzech umowach odpisał: – zarząd spółki Glob360 jest jednoosobowy. Jako prezes ponoszę pełną odpowiedzialność za firmę. Jestem również udziałowcem. Nie wiem niestety o jakich umowach Pan pisze – jeżeli o tych z pkt. 5 to nie wiem dlaczego miałbym informować kogokolwiek o umowach, których nie podpisywałem.

Żaden z dziennikarzy, z którymi NCK miało podpisane umowy, nie odpisał na nasze pytania.

Białe plamy

W historii znikającego tekstu i umów z dziennikarzami NaTemat.pl jest kilka spraw, które budzą szczególne zainteresowanie. Tomasz Machała pytany przez nas o jego pisma do NCK z października 2014 r. oraz marca 2015 r. odpisał: – Nie zachowałem kopii pism i nie przypominam sobie, abym korespondował z NCK. Wysyłam dziennie ponad 100 maili.

Tymczasem rzecznik NCK Michał Laszczkowski pytany o sprawę znikającego tekstu odpowiedział, iż 18 lipca 2014 r, do Machały wysłano pismo z żądaniem usunięcia artykułu. Kolejne pismo do Machały wysłane zostało przez NCK 5 sierpnia 2014 r.

W trakcie badania sprawy odnaleźliśmy pismo Tomasza Machały do NCK. Machała napisał w nim: „W nawiązaniu do Pańskiego pisma (…) z dnia 5 sierpnia 2014 r., przeanalizowaliśmy Państwa uwagi i zarzuty w zestawieniu z materiałem zamieszczonym na naszym portalu. Mając na uwadze charakter niektórych zarzutów, które mogą negatywnie wpływać na wizerunek Narodowego Centrum Kultury i jego kierownictwo oraz działając w zgodzie z zasadą szczególnej rzetelności i staranności, podjęliśmy decyzję o usunięciu całości materiału z naszego portalu oraz jego archiwów (czego konsekwencją jest tez zniknięcie linków do tekstu z indeksów w wyszukiwarkach). Mamy nadzieję, że niniejsza odpowiedź jest z Państwa punktu widzenia satysfakcjonująca i wyczerpuje temat”.

Co ciekawe – pismo Machały ma datę 8 października 2014 r., ale na dokumencie widnieje pieczątka NCK wskazująca, że pismo wpłynęło do nich dopiero 20 marca 2015 r., dwa tygodnie po podpisaniu umów z trzema dziennikarzami pracującymi dla Machały i Lisa.

„Narodowe Centrum Kultury współpracuje z szeregiem mediów na zasadach częściowo komercyjnych i, jak już Panu pisałem, NIGDY nie miało to żadnego wpływu na współpracę redakcyjną. Ponadto pragnę podkreślić, że portal „NaTemat.pl” nie poszedł na żadne ustępstwa wobec NCK, lecz pozytywnie odniósł się do naszego żądania usunięcia tekstu zawierającego nieprawdziwe informacje” – czytamy w odpowiedzi nadesłanej „Gazecie Finansowej” przez rzecznika NCK.

g.jakubowski@gazetafinansowa.pl

——