Co dalej ze złotówką. Obniżka ratingu zachwiała polską walutą

Trudno się dziwić, że obniżka ratingu Polski z A- do BBB dokonana przez agencję Standard & Poor’s wywołała lawinę komentarzy i niepokój dużej części opinii publicznej. Do tej pory bowiem notowania Polski u tego typu firm sukcesywnie rosły. Można się obawiać, że pogorszenie oceny wiarygodności finansowej naszego kraju będzie miało negatywne skutki nie tylko dla Skarbu Państwa, ale i dla każdego obywatela.

W wypadku tej decyzji szokujący (przynajmniej dla mniej wyrobionych obserwatorów) był nie tylko sam fakt jej ogłoszenia, lecz także okoliczności. Złotówka była przecież typowana przez Bloomberg jako najlepsza waluta rynków wschodzących w 2016 r., a dyrektor generalny S&P’s na Polskę Marcin Petrykowski w grudniu zapewniał, że polska gospodarka po zmianie rządu pozostaje stabilna. Jak zauważył Mateusz Adamkiewicz, analityk firmy HFT Brokers, Standard & Poor’s w ostatnim czasie obniżał ratingi przede wszystkim państwom, których kluczowe instytucje znajdują się w dużo gorszej kondycji: Republice Południowej Afryki i Brazylii.

Pesymistyczny scenariusz

Wraz z ratingiem państwa spada wartość jego waluty, co powinno skłaniać do przechowywania oszczędności w dolarach lub euro. W takiej sytuacji drugorzędne znaczenie ma, czy odkłada się tę walutę na rachunku bankowym, czy w domowym zaciszu. Ucieszą się także zwolennicy inwestycji w złoto, które powinno zdrożeć. Jest to także okazja do rozważenia udziału w funduszu inwestycyjnym lokującym kapitał za granicą w obcej walucie, przynajmniej jako awaryjna opcja w wypadku dalszej deprecjacji złotówki.

Na tej samej zasadzie dalsze oszczędzanie w złotówkach może okazać się ryzykowne i oddalić w czasie decyzje wielu konsumentów o kupnie towarów produkowanych w innych krajach czy też o zagranicznych wycieczkach. Powody do niepokoju mają także, i tak przeżywający od dłuższego czasu trudne chwile, posiadacze kredytów denominowanych we frankach lub euro. Ich kłopoty ze spłatą kredytów hipotecznych mogą zdestabilizować cały system bankowy, a mówimy o kilkudziesięciu tysiącach gospodarstw domowych. Jedna z hipotez objaśniających według większości komentatorów z pozoru irracjonalną decyzję S&P’s zakłada próbę wywarcia nacisku na polski parlament, aby nie przyjmował ustawy o pomocy kredytobiorcom w brzmieniu zaproponowanym przez Kancelarię Prezydenta.

Spadnie konsumpcja?

Trudno wymienić wszystkie produkty i usługi, których ceny mogą wzrosnąć w związku z drożeniem zagranicznych walut. Ratingowe zamieszanie można traktować jako argument za wspieraniem polskiego kapitału w handlu, ponieważ sklepy operujące w zagranicznych centrach handlowych mogą przerzucić na klientów koszta wzrostu czynszów liczonych w euro. Trudniej walczyć z uzależnionymi od wartości dolara oraz, zazwyczaj bardzo dynamicznymi w zmieniającej się sytuacji międzynarodowej, wahaniami cen paliwa.

Nie ulega wątpliwości, że wzrost kosztów obsługi zadłużenia byłby ciosem dla budżetu państwa i ambitnych rządowych projektów socjalnych. Trzeba jednak pamiętać, że długi liczone w euro mają też liczne polskie firmy i najłatwiejszą metodą rozwiązania tego problemu będzie dla nich dyktowanie konsumentom wyższych cen. Jest to tym bardziej realne, że w myśl panujących w tej branży zasad nie mogą one mieć wyższego ratingu niż macierzyste państwo, czyli w oczach Standard & Poor’s wszystkie automatycznie straciły. Jedyny wyjątek to przedsiębiorstwa stawiające na eksport, których wytwory dzięki tańszej złotówce staną się atrakcyjniejsze dla zagranicznych klientów.

Czy to już dno?

Hurraoptymizm przy podejmowaniu decyzji ekonomicznych nigdy nie jest wskazany, należy jednak zadać sobie pytanie, czy deklaracja tylko jednej agencji ratingowej jest w stanie pogrążyć rodzimą gospodarkę. Główny analityk domu bankowego Xelion Piotr Kuczyński powiedział „Gazecie Finansowej”, że prawdziwym powodem do obaw byłaby jednomyślnie negatywna ocena wiarygodności Polski wyrażona przez całą „wielką trójkę” firm, którym udało się zmonopolizować 90 proc. światowego rynku „ekonomicznych recenzji”. Podkreślił, że w tym samym czasie agencja Fitch podtrzymała dotychczasowy rating, zaś opinię Moody’s poznamy dopiero w maju.

Kordian Kuczma

Kordian Kuczma

doktor nauk politycznych PAN