Co proponuje Ansell?

Ansell swoje stanowisko przedstawił w obowiązkowym raporcie w dniu 22 grudnia 2006 roku amerykańskiej Security and Exchange Comission oraz w wywiadzie prezesa Thougha, udzielonym w tym samym dniu Agencji Reutera.

Stwierdzono tam, że od lipca ubiegłego roku Ansell pilnie śledził poczynania Unimilu. Korporacja doszła do wniosku, że Unimil posiada dobry produkt, odpowiednie kierownictwo i kadrę. Także usytuowanie geograficzne i ekonomiczne działalności firmy odpowiada strategii Ansella. W związku z tym Ansell ponownie postanawia wezwać instytucjonalnych i prywatnych akcjonariuszy Unimilu do zgłoszenia gotowości sprzedaży swych udziałów po cenie 5.90 PLN za sztukę, w terminie 30 dni od daty formalnego otwarcia oferty. Nadmienił także, że propozycja przejęcia Unimilu jest zgodna z polityką geograficznego rozszerzania produkcji i zbytu produktów korporacji, czego przejawem jest przejęcie ostatnio 75 proc. kontroli nad chińską firmą Jissbon.

W odpowiedzi na wezwanie Ansella, Zarząd Unimilu SA w dniu 28 grudnia 2006 r. złożył w Komisji Papierów Wartościowych i Giełdy, Raport nr 47/2006, w którym między innymi wyjaśnia, że Ansell zobowiązał się do wykupu całego, 100– proc. pakietu akcji Unimilu (20 607 270 sztuk) po cenie 5,90 zł za akcję, jeżeli akcjonariusze w terminie zgłoszą gotowość sprzedaży co najmniej 15 455 453 akcji, to jest 75 proc. całego pakietu.

Proponowana cena 5,90 zł za akcję jest wprawdzie znacznie wyższa od przeciętnej za sześć i za trzy ubiegłe miesiące, ale nie odzwierciedla prawdopodobnych przyszłościowych zwyżek wartości akcji Unimilu w związku z zamierzoną strategią Grupy polegającą na rozszerzeniu działalności w Europie (zdobycie 20 proc. rynku niemieckiego) i zakotwiczenia się w Chinach. Oceniając korporację Ansell w Raporcie stwierdza się, że „działalność tej grupy skupia się głównie na produkcji rękawiczek chirurgicznych, specjalistycznych lateksowych akcesoriów medycznych oraz produkcji prezerwatyw. W projektowaniu, wytwarzaniu i sprzedaży opisanych wyżej produktów Ansell jest jednym z liderów na rynku globalnym. Tym samym Ansell jest niewątpliwie uznanym i poważnym inwestorem działającym w branży tożsamej, z branżą Unimil SA.

W dalszej części Raportu Zarząd uważa, że Ansell powinien uznać jako sprawę priorytetową „utrzymanie niezależności korporacyjnej i tożsamości marki Unimil jako spółki głęboko ukorzenionej i zaangażowanej na polskim rynku. Równocześnie Ansell będzie zaangażowany w dostarczenie niezbędnego wsparcia, zarówno finansowego jak i z perspektywy dzielenia się wiedzą, by umożliwić Unimilowi osiągnięcie jego korporacyjnych celów rozwojowych”. Jeżeli Wzywający (Ansell) zaakceptowałby takie stanowisko to: „wydaje się, że przejęcie przez Ansell kontroli korporacyjnej nad Spółką nie wpłynie negatywnie na zatrudnienie w Spółce, w tym także na lokalizację prowadzonej działalności produkcyjnej oraz zapewnić może wsparcie realizacji strategii Spółki, w tym także w zakresie rozszerzania jej działalności”.

Jednakże Raport w końcówce zawiera następującym stwierdzenie: „Zarząd stoi na stanowisku, że oferowana cena 5,90 zł za akcję odpowiada aktualnej wartości Spółki, według jej stanu na dzień 28 grudnia, bez uwzględnienia zarówno perspektyw potencjalnego wzrostu wartości Spółki wynikających z nowej strategii rozwoju, jak i potencjalnych ryzyk związanych z takimi przedsięwzięciami”.

W dzień później 29 grudnia w Dobczycach odbyło się Walne Zgromadzenie udziałowców Unimilu. Sprawa oferty Ansella nie była na porządku obrad. Najważniejszym punktem było zatwierdzenie rocznego sprawozdania finansowego i rozliczenie rachunku strat i zysków. Obydwa dokumenty zaakceptowano i równocześnie udzielono absolutorium zarówno Zarządowi jak i Radzie Nadzorczej pomimo, że działalność spółki za rok obrachunkowy 2005/2006 zakończono stratą netto w wysokości około 2,5 miliona PLN.

Walne Zgromadzenie jednak nie zakończyło swojego posiedzenia, a jedynie ogłoszono przerwę w obradach do 26 stycznia 2007 r. Podobno inwestorzy chcieli poznać szczegóły strategii, którą przygotował zarząd spółki, a to w tym dniu nie miałoby sensu, bo obecni na WZA akcjonariusze reprezentowali zaledwie około 30 procent kapitału spółki.

Z analizy dotychczasowej działalności korporacji Ansell można wywnioskować, co następuje: Aby istnieć i się rozwijać korporacja nie może koncentrować się jedynie na Ameryce Północnej (50 proc. obrotów) oraz Europie Zachodniej (35 proc. obrotów), lecz musi rozprzestrzenić zbyt swoich produktów także na inne rejony geograficzne i skupiska populacji. Wytyczonymi ostatnio kierunkami ekspansji są przede wszystkim Chiny i Europa Wschodnia. Ansellowi nie chodzi tu o same prezerwatywy, ile o zdobycie rynku dla swoich innych produktów, wykorzystując w tym celu sprawdzone w branży struktury dystrybucji.
Zbyt czasochłonne jest budowanie własnych struktur organizacyjnych od podstaw w nowych rejonach. Lepiej zakupić istniejącą organizację i adaptować ją do własnych celów.

W Europie Wschodniej, Unimil idealnie odpowiada takiej strategii, gdyż posiada odpowiedni produkt, prężne kierownictwo i dobrą kadrę pracowniczą.
Oferując zakup firmy po cenie znacznie wyższej aniżeli jej wartość giełdowa przed ogłoszeniem Wezwania, kierownictwo Ansellu daje do zrozumienia, że nie zamierza się targować. Wzmiankowanie w swym Raporcie wcześniejszego przejęcia kontroli nad chińskim Jissbon (w tym kontekście informacja pozornie zupełnie zbyteczna), stanowi ukrytą pogróżkę i równocześnie zachętę, czyli coś w rodzaju: „znamy wasze plany, my tam już jesteśmy, jeżeli będziecie z nami – skorzystacie, jeżeli nie, to będziemy wam przeszkadzać”.

Z kolei w swoim raporcie Zarząd Unimilu i sądzę, że także Rada Nadzorcza w sposób niedwuznaczny daje do zrozumienia, że będzie przekonywać akcjonariuszy do zaakceptowania oferty pod warunkiem pozostawienia firmie dużej swobody działania. W tym celu chce „zmiękczyć” przeciwnika grając na zwłokę przez odwleczenie do 26 stycznia (prawie pod koniec okresu Wezwania), drugiej części, tak istotnej dla sprawy Walnego Zgromadzenia.
Unimil nie ma zbyt dużego pola manewru. W dobie globalizacji stanowi zbyt małą firmę, aby samemu skutecznie działać samodzielnie lub jako partner strategiczny innych dla mniejszych jeszcze jednostek gospodarczych. Dzięki dobremu zakotwiczeniu w Niemczech może wprawdzie doraźnie zwiększyć swoją obecność na tym rynku, ale też tylko na jakiś czas.

Monokulturowo ukierunkowany Unimil nie mając mocniejszego oparcia w kontrolowanej przez siebie masowej produkcji prezerwatyw w tak zwanych tanich krajach Azji lub Ameryki Południowej, nie mając mocnego własnego zaplecza badawczo- rozwojowego, wcześniej czy później będzie musiał ustąpić mocniejszemu partnerowi. Kierownictwo Unimilu musi się liczyć z tym, że z czasem azjatyccy producenci korzystający bezpośrednio lub pośrednio z bazy naukowo-badawczej wielkich międzynarodowych korporacji nabiorą większego doświadczenia produkcyjnego i wypuszczać będą masowo produkt coraz wyższej jakości, który z czasem dorówna temu, jaki produkuje Unimil, ale będzie znacznie tańszy.

Może to brzmi paradoksalnie, ale drugim niebezpieczeństwem dla Unimilu jest nieustanny i szybki rozwój nauk medycznych. Funkcję zabezpieczającą przed niepożądaną ciążą i różnymi chorobami przejmują inne, ogólnie dostępne środki medyczne, co powoduje, że będzie tracić na znaczeniu.
Dla akcjonariuszy Unimilu, sprzedaż ich akcji Asellowi po oferowanej cenie wykupu wydaje się być zasadna. Nawet jeśli według wszelkiego prawdopodobieństwa pociągnie to za sobą likwidację zakładów produkcyjnych w Dobczycach i Erfurcie, a w najlepszym razie ulegną one przekształceniu w centra magazynowe dla szerokiego asortymentu produktów Ansella.

Można przypuszczać, że Ansell dopnie swego i przejmie Grupę Kapitałową Unimil. W pierwszym, przejściowym okresie po przejęciu, zapewne nie będzie przeprowadzał żadnych rewolucyjnych zmian, jak długo będzie miał zabezpieczony odpowiedni poziom zysków. Jednak równocześnie, stopniowo będzie podbudowywał funkcję dystrybucyjną grupy. Funkcja produkcyjna po pewnym czasie zatraci swe znaczenie, aż dojdzie do momentu zaniechania działalności produkcyjnej i istniejąca w tym zakresie infrastruktura w Dobczycach i Erfurcie albo zostanie zamieniona na bazę logistyczno-dystrybucyjną, albo też będzie sprzedana. Większość, o ile nie wszyscy tam zatrudnieni, stracą swoje miejsca pracy.