Czarne słowiki

Felietony co dnia pisze samo życie. Tyle, że ostatnio prawie wyłącznie na czarno. Jakby na medialny obraz świata nie patrzeć – wszędzie marnie – kryzys, dziury.

Zamierają cztery największe gospodarki UE. W rolnictwie tragedia – niskie ceny, nadpodaż zbóż, produkcja mleka – nieopłacalne, chłopi wyżynają trzodę, a sadownicy – sady. Wniosek – przestaną siać, orać i hodować. Nawet na indyki moda minęła, a kukurydzę niszczy dziczyzna, bo koła łowieckie nie odstrzeliwują. Japończycy wytrzebili wieloryby, a Hiszpanie i Francuzi czerwone tuńczyki. Kalifornia w ogniu. Nawet pasze i żywność zatrute pestycydami, a jeść trzeba. Nie lepiej wygląda sytuacja w innych dziedzinach. W parlamencie ring bokserski. W Polsce wszyscy podejrzani o wszystko. Korupcja weszła na boiska piłkarskie, na drogach nie ma już miejsca dla trzeźwych kierowców. Z uwagi na epidemię szczytów brakuje już krzeseł dla delegacji wieloosobowych. Przejdziemy na ławki. Jedyna szansa to tarcza antyrakietowa! Wystraszy wszystkich od Słupska i Kaliningradu, po Phenian, Teheran do Bagdadu. Całe szczęście, że Polska taki cudowny kraj – sto gram pod śledzia… i w sercu maj!