Długi Polaków przekroczyły 40 mld zł!

Polacy są nadal nadmiernie zadłużeni. To przede wszystkim wina ich słabej dyscypliny finansowej, braku planu wyjścia z długów i determinacji w jego realizowaniu!

W ubiegłym tygodniu już po raz siódmy obchodzony był w Polsce Ogólnopolski Dzień bez Długów, który przypada 17 listopada. Wspomniane „święto” było inicjatywą, którą podjęto w naszym kraju w 2009 r. Miała ona w swoim zamierzeniu uświadomić Polakom, aby byli rozsądniejsi w swoich decyzjach finansowych i zwracali baczniejszą uwagę na ich późniejsze skutki. Jednak pomimo ustanowienia Ogólnopolskiego Dnia bez Długów nadal nie zrobiliśmy w tym zakresie zauważalnego postępu. Długi Polaków od kilku lat rosną. Gdy w 2013 r. na łamach „Gazety Finansowej” po raz pierwszy podjęliśmy ten problem zaległości płatnicze Polaków wynosiły 39,28 mld zł. Dzisiaj przekraczają one już 40 mld zł i nic nie wskazuje, że tendencja ta ulegnie zahamowaniu. Nadmierne zadłużenie Polaków sprawia, że wielu z nich pracuje dzisiaj tylko po to, aby spłacać zaciągnięte wcześniej zobowiązania. Bardzo często zaciąga przy tym nowe, co wcześniej czy później kończy się prawdziwą spiralą zadłużenia, z której wyjście staje się coraz mniej realne. Ale długi to także dla Polaków dzisiaj wielki temat tabu, o którym nie lubią rozmawiać nawet wśród swoich najbliższych.

Portret polskich dłużników

Jak mówi ostatni raport Biura Informacji Gospodarczej (BIG) w połowie 2015 r. długi Polaków przekraczały 40 miliardów złotych. Wśród polskich dłużników 54 proc. z nich spłaca swoje długi regularnie, natomiast 46 proc. nie reguluje swoich zobowiązań w terminie. Wśród tych ostatnich 4 proc. nie jest w stanie w terminie regulować swoich zobowiązań, 18 proc. reguluje je od czasu do czasu, zaś 24 proc. bardzo sporadycznie. Najczęściej wśród dłużników są polskie rodziny, których średnia wartość jednego niezapłaconego zobowiązania wynosi 3435 zł. To przede wszystkim nie zapłacony czynsz, bieżące rachunki oraz pożyczki i kredyty gotówkowe.

Według Krajowego Rejestru Długów, dużym obciążeniem dla Polaków jest czynsz, który dla 57 proc. gospodarstw domowych stanowi średnio kwotę 464 zł. Polacy mają również co miesiąc do zapłacenia inne rachunki, średnio na kwotę ponad 720 zł. Rośnie ona wraz z wiekiem, by w grupie 60+ znowu zmaleć. Zależy również ona od wykształcenia (osoby z wykształceniem wyższym mają większe rachunki) i tego, gdzie mieszkają (wyższe rachunki mieszkańców dużych miast). Najwięcej na rachunki wydają osoby mieszkające w Polsce centralnej, a najmniej w Małopolsce.

Kłopotliwe karty

W BIG figuruje łącznie prawie 800 tys. osób z powodu nie zapłaconych rachunków, których wartość w połowie 2015 r. wynosiła prawie 3 miliardy złotych. W strukturze długów Polaków 14 proc. stanowią raty kredytów hipotecznych, które również muszą spłacać każdego miesiąca. Rata kredytu hipotecznego to średnio kwota 1156 zł. Okazuje się jednak, że Polacy mają największe problemy ze zobowiązaniami, jakie powstają z tytułu posiadanych kart kredytowych. Co czwarty posiadacz kart kredytowych znajduje się na granicy zdolności obsługi swojego zadłużenia i spłaca jedynie minimum wymagane przez bank. Jednak aż 8 proc. posiadaczy kart kredytowych nie może sobie poradzić nawet z takimi wymogami. Ich sytuacja jest najbardziej dramatyczna.

Obecnie Polacy, którzy regularnie spłacają całość zadłużenia w wymaganym terminie (najczęściej w ciągu 52 dni) stanowią niecałe 40 proc. Komórki windykacji poszczególnych banków posługują się coraz bardziej perfidnymi metodami, aby za wszelką cenę ściągnąć od klientów pieniądze, nie zważając na ich sytuację osobistą i ich obecne możliwości płatnicze. Prawdziwy problem ze spłatą długów na kartach kredytowych zaczyna się wówczas, gdy posiadacze kart kredytowych tracą pracę i nie mogą wówczas spłacać zaciągniętego kredytu, nawet w wymiarze minimum, jakiego żąda bank.

Aby nie wpaść w spiralę zadłużenia

W ten sposób bardzo wielu polskich dłużników zaczyna pracować wyłącznie po to, aby spłacać swoje wcześniejsze zobowiązania. Zaciągają przy tym kolejne kredyty wierząc, że wyjdą wreszcie ze swoich wcześniejszych długów. To jednak z reguły wyrządza im jeszcze więcej szkody, wpychając ich w prawdziwą spiralę zadłużenia.

Najskuteczniejszą drogą wyjścia z długów jest wdrożenie kilku elementarnych zasad, które mogą stworzyć szansę pozbycia się ich. Po pierwsze nie wolno zaciągać nowych długów. Dotyczy to w szczególności nabywania „produktów kredytowych” oferowanych przez banki. Będą one generowały nowe zobowiązania do budżetów domowych dłużników.

Drugim niezbędnym elementem jest dokonanie bilansu zadłużenia. W tym wypadku chodzi przede wszystkim o sporządzenie pełnej listy wszystkich zobowiązań. Dotyczy to w szczególności szybkich pożyczek, długów na kartach kredytowych, czy zwykłych kredytów bankowych z ich miesięcznymi ratami i terminami spłat.

Kolejnym elementem winno być precyzyjne opracowanie planu spłat posiadanych zobowiązań. O ich kolejności powinny przede wszystkim decydować ich koszty. Na pewno wszystkie tzw. szybkie pożyczki, z racji ich wysokich kosztów powinny być na szczycie tego planu. Po załatwieniu szybkich pożyczek należy przejść do zobowiązań ratalnych, pamiętając w szczególności o kredytach z najkrótszym terminem spłaty. Dopiero potem należy pomyśleć o tym jak zabrać się za karty kredytowe.

Inwentaryzacji długów i opracowaniu planu ich spłat musi towarzyszyć również poszukiwanie dodatkowych źródeł budżetowych, bez czego najczęściej nie udaje się go zrealizować. W wielu wypadkach okazuje się, że jest to najważniejszy warunek wyjścia z długów i najtrudniejszy do wykonania. Tak czy inaczej trzeba się z nim zmierzyć, aby móc ruszyć do walki ze swoimi długami. Bardzo często bowiem okazuje się już na samym początku, że nie mamy wystarczającej ilości środków, aby rozpocząć realizacje planu.

Autor jest historykiem, przez wiele lat pracował w Urzędzie Ochrony Państwa, następnie w Biurze Bezpieczeństwa Narodowego. Był również członkiem Komisji Weryfikacyjnej ds. WSI

——

 

 

 
Leszek Pietrzak

Leszek Pietrzak

historyk, przez wiele lat pracował w Urzędzie Ochrony Państwa, następnie w Biurze Bezpieczeństwa Narodowego. Był również członkiem Komisji Weryfikacyjnej ds. WSI