Drzewiecki jak święty turecki

W sporze PZPN – Minister Drzewiecki zwyciężył ten pierwszy. Udawany kompromis, który ma niby uratować nas przed utratą Euro 2012 jest porażką Drzewieckiego i żadne jego wyjaśnienia nie pomogą. Tym bardziej, że pojawiły się pogłoski, że nie o polską piłkę chodziło, a o przekazanie praw do transmisji meczy komuś innemu niż Canal +. Kogoś w oczy kłuć zaczęło, bo zyski z transmisji czerpie nie ten, kto by chciał.


I rękoma działaczy sportowych temat miał ponoć zostać załatwiony. Czy faktycznie na jednej szali położono nadzieje tysięcy kibiców, czekających na zmiany w polskiej piłce nożnej, a na drugiej interes własny tych, którzy maja wpływy? Kolejny raz klika PZPN-u udowodniła, że ma mocne plecy. Bo jak inaczej nazwać FIFĘ i UEFĘ, które stawiają ultimatum suwerennemu państwu polskiemu? Zaangażowani w temat, z Ministrem Drzewieckim na czele, wycofali sie rakiem, wycierając się ratowaniem Euro i możliwością znalezienia kompromisu z PZPN-em. Miało być tak pięknie, a wyszło jak zwykle. Bez względu na to, czy walkę podejmuje działacz PiS (Lipiec) czy PO (Drzewiecki), okazuje się, że to walka z wiatrakami. Chylić czoło przed Listkiewiczem czy urągać ministrom sportu?