Dyrektor to ma klawe życie

Na kulturze trudno zarobić. Znacznie łatwiej natomiast zarabiać na dotowaniu kultury. A tym zajmuje się agenda Ministerstwa Kultury: Narodowe Centrum Kultury (NCK). Szefuje mu Krzysztof Dudek, jeden z ostatnich ludzi PO na tak eksponowanym stanowisku.

Zaczynał jako nominat rządu PiS w 2007 r., ale po przegranych wyborach przez tę partię zapisał się do PO. Dziś walczy o utrzymanie prestiżowej funkcji. I nie jest bez szans, bo przez ostatnie 8 lat hojnie finansowało środowiska twórców, artystów, dziennikarzy i biznesmenów. Chociaż wśród obdarowywanych przeważali sympatycy poprzedniej władzy, to pieniądze trafiały też do innych. Dostęp do gigantycznych pieniędzy na kulturę sprawił też, że w swojej rodzimej Łodzi Krzysztof Dudek ma pozycję znacznie wyższą, niż wspierana przez niego prezydent miasta.

Dyrektor, co ma klawe życie

Cysorz to ma klawe życie – śpiewał przed laty Tadeusz Chyła. Na swoje życie narzekać nie może również dyrektor Narodowego Centrum Kultury. Podległa mu instytucja działająca przy Ministerstwie Kultury i Dziedzictwa Narodowego rokrocznie rozdysponowuje dziesiątkami milionów złotych (ok. 50-60 mln), które (przynajmniej teoretycznie), powinny służyć do wspierania polskiego środowiska artystów i twórców.

Krzysztof Dudek został dyrektorem NCK za czasów pierwszych rządów Prawa i Sprawiedliwości. Gdy partia przegrała wybory w 2007 r., opuścił jej szeregi a wkrótce potem zasilił rządzącą Łodzią Platformę Obywatelską i stał się jej aktywnym członkiem. W 2010 r. bezskutecznie kandydował do sejmiku z jej ramienia.

W Łodzi Dudek bardzo szybko stał się jedną z najbardziej wpływowych osób. Nie bez znaczenia było jego wsparcie dla Hanny Zdanowskiej (PO), która z powodzeniem ubiegała się o fotel prezydenta tego 700-tysięcznego miasta. Zdanowska potrafiła się odwdzięczyć i szef NCK od połowy 2011 r. zasiada w Radzie Nadzorczej łódzkiej spółki komunalnej Miejskiego Przedsiębiorstwa Komunikacyjnego. W 2011 r. wynagrodzenia dla całej rady nadzorczej wyniosły ok. 200 tys. złotych – wynika z akt KRS. Rada liczy pięciu członków, średnio na każdego przypada więc ok. 40 tys. zł. W sumie na przestrzeni ostatnich lat dyrektor NCK z tytułu zasiadania w Radzie Nadzorczej łódzkiego MPK zarobić miał ok. 180 tys. zł.

– Zasiadanie Pana Krzysztofa Dudka w Radzie Nadzorczej nie podlegało nadzorowi Ministerstwa Kultury i Dziedzictwa Narodowego – czytamy w odpowiedzi z Centrum Informacji MKiDN. Ministerstwo, gdy pierwszy raz zwróciliśmy się o komentarz w tej sprawie, przekonywało jednak, że zasiadanie dyrektora instytucji kultury w radzie nadzorczej spółki o odmiennym profilu działalności nie wymaga zgody ministra.

– Dla każdego menedżera wyższego szczebla abecadłem i truizmem jest uzyskanie zgody rady nadzorczej lub też bezpośrednio pracodawcy na dodatkową pracę zarobkową – mówi „Gazecie Finansowej” jeden z warszawskich prawników. Czy zatem państwowe instytucje kultury są jedynymi państwowymi podmiotami w kraju, których dyrektorzy mogą sobie dowolnie dorabiać – do niemałej już – pensji?

Co ciekawe – jak wynika z kontroli przeprowadzonej przez NIK w łódzkich miejskich spółkach w latach 2010-2013 – zasiadało aż 21 osób, które w wypadku odwołania z rady nadzorczej jednej powoływani byli w skład kolejnej. – Najwyższa Izba Kontroli negatywnie oceniła brak zasad i kryteriów doboru członków rad nadzorczych oraz uznaniowy charakter polegający na indywidualnym, wskazywaniu kandydatów przez Prezydent Miasta – czytamy w raporcie sporządzonym po przeprowadzonej kontroli.

Gdy do kieszeni szefa NCK płynęły dziesiątki tysięcy złotych z łódzkiej miejskiej spółki, pieniądze z NCK trafiały do łódzkich mediów, promowały lokalnych notabli, a samo Centrum dawało zatrudnienie łódzkiej śmietance towarzyskiej.