Dyrektor to ma klawe życie

A tu przyjemności same

Równie ciekawie wygląda sytuacja wewnątrz kontrolowanego przez Dudka NCK. Przykładowo – kierowniczka jednego z najważniejszych działów w NCK – Działu Programowego – Marzena Strąk to synowa Andrzeja Strąka, dyrektora Śródmiejskiego Forum Kultury z Łodzi, które oczywiście otrzymuje pieniądze z NCK w ramach programów tworzonych przez Panią Marzenę Strąk („Ojczysty – dodaj do ulubionych”).

Kontrola Ministerstwa Kultury sprawdzająca funkcjonowanie NCK tylko w latach 2012-2013 wykazała 6 przypadków „zatrudnienia osób spokrewnionych i/lub spowinowaconych (trzy przypadki wśród zatrudnionych pracowników i trzy przypadki powiązań rodzinnych pracowników etatowych z osobami zatrudnionymi na podstawie umów cywilnoprawnych). Jak przekonuje nas rzecznik prasowy NCK w chwili obecnej „występują 2 przypadki zatrudniania osób spokrewnionych, w tym jeden dotyczy sytuacji sprzed 10 lat”. Tymczasem znaleźliśmy cztery takie przypadki.

Drążąc temat domniemanego nepotyzmu zapytaliśmy rzecznika o tryb w jakim została zatrudniona Aneta Radecka, której mama jest główną księgową NCK, stwierdził, że NCK zastosował tryb naboru na wolne stanowiska pracy. Dotarliśmy jednak do akt sprawy karnej, w której główna księgowa zeznała, że dyrektor polecił jej poszukiwanie zaufanej osoby na to stanowisko, a ona po prostu wskazała swoją córkę.

Zapytaliśmy też, czy córka głównej księgowej sporządza sprawozdanie z działalności merytorycznej NCK. Michał Laszczkowski twierdzi, że nie podpisuje go, a tymczasem – co można sprawdzić na witrynie NCK – jest ona wraz z Krzysztofem Dudkiem autorką co najmniej jednego sprawozdania za rok 2014.

Ostatnio NCK zasilili też powyborczy spadochroniarze: Maciej Babczyński i Marcin Hinz z gabinetów politycznych ministrów Zdrojewskiego i Omilanowskiej. Specjalnie dla nich powstały nowe miejsca pracy. Z pominięciem procedury konsultacji ze związkami zawodowymi – aby zdążyć przed zmianą w fotelu ministra. Wedle naszych informacji, „dział” kierowany przez Hinza zatrudnia jednego pracownika i to na umowę śmieciową. Babczyński natomiast nadzoruje dwa działy, które zostały wykrojone z kompetencji innego z wicedyrektorów. Czy musimy dodawać, iż w zawodowym CV Babczyńskiego na próżno szukać doświadczeń związanych ze statystyką i badaniami ilościowymi, którymi ma on teraz kierować w NCK?

Gra prześliczna melodyjka

Łódzcy dyrektorzy NCK Krzysztof Dudek i Edward Chudzik uzyskali pełną kontrolę nad kluczowymi procesami w instytucji: księgowością, kadrami, kontrolą wewnętrzną, prawnikami, administracją oraz programami dotacyjnymi. Nic dziwnego, że w takiej sytuacji mogą się oni – pomimo swych działań – czuć bezpiecznie i komfortowo. – To jest jak nowotwór obejmujący newralgiczne obszary funkcjonowania każdej instytucji czy firmy. Bez wiarygodnej księgowości oraz niezależnej kontroli wewnętrznej, nadzorca może poruszać się jedynie jak dziecko we mgle. Tu potrzeba prawdziwej chemioterapii ze strony właściciela (Ministerstwa Kultury – red.) – mówi nam osoba zawodowo zajmująca się przeciwdziałaniem nadużyciom w sektorze prywatnym. – W typowy sposób kupiono przychylność wewnętrznych prawników (in-house) przymykając oko na ich kolidujące z pracą w NCK zawodowe zaangażowanie w innych miejscach. Chyba że chcemy wierzyć w fikcję, iż doba ma więcej niż 24 godziny – mówi pracownik NCK, proszący o zachowanie anonimowości.

Fachowość ludzi PO w NCK dobitnie opisuje przypadek zaufanego człowieka ministra Bogdana Zdrojewskiego – Kazimierza Monkiewicza (w NCK jest zastępcą dyrektora). Gdy został p.o. dyrektora Narodowego Instytutu im. Fryderyka Chopina, to swoimi kompromitującymi decyzjami udało mu się zjednoczyć prawie wszystkie – polskie i zagraniczne – środowiska chopinologów, które apelowały do Bogdana Zdrojewskiego, o jak najszybsze jego odwołanie. W ogólnodostępnej petycji podpisanej przez ponad 700 osób wyjątkowo łagodnie napisano, iż „dalsze pozostawianie p. Kazimierza Monkiewicza (osoby bez kwalifikacji do zarządzania kulturą), na stanowisku dyrektora NIFC grozi personalną i programową destrukcją tej narodowej instytucji”. Po NIFC-u przyszedł czas na destrukcję w NCK. Jedna z urzędniczek MKiDN mówiła tak: „mieliśmy Monkiewicza po NIFC-u zatrudnić gdzieś w kulturze na krótko, na miesiąc lub dwa, aby sobie coś w biznesie znalazł”. Jednak ten krótki okres zamienił się w prawdziwą chorobę przewlekłą trwającą już ponad trzy lata. Wątpliwości budzą też idące w setki tysięcy złotych wydatki Kazimierza Monkiewicza na technologie informatyczne w NCK, w tym na przykład 84 tys. zł rocznie dla wieloletniego kolegi z Panasonica i NIFC-u, Klaudiusza Dutkiewicza.