Europa staje się epicentrum wydarzeń

W minionych latach używana przez ekspertów skala miała zazwyczaj dwa końce: optymistyczny i pesymistyczny. Pomiędzy tymi alternatywami istniała również grupa wariantów pośrednich. Obecnie można jednak zauważyć, że pojawiają się tylko dwie możliwości wyboru: zły lub bardzo zły. Powstaje zatem pytanie, czy aby na pewno społeczność ekonomistów nie popada w gospodarczą hamartię? Rok 2011 obfitował w wiele nietypowych zjawisk gospodarczych, m.in.: obniżenie ratingów historycznie stabilnych gospodarek. Ponadto, negatywny wpływ na stan gospodarki światowej miały także katastrofy naturalne.

Bez precedensu
Według danych firmy ubezpieczeniowej Swiss, zjawiska te kosztowały światową gospodarkę ponad 350 mld. dol. Jednocześnie coraz częściej pojawiają się opinie, że brak zdecydowanych działań ze strony Europy i USA może zaowocować stanem permanentnego kryzysu. Oznacza to, że wyhamowanie trendu wzrostowego stanie się naturalną cechą światowej gospodarki. Kolejna wielka depresja, spektakularny krach na giełdzie czy kryzys zadłużeniowy mogą okazać się nieuniknione. Różnica polega jednak na tym, że tym razem Europa staje się epicentrum wydarzeń a nie jak poprzednio USA. Wydaje się, że prognoza upadku strefy euro nikogo już nie szokuje, a opinia publiczna przestała reagować na czarne scenariusze rozwoju światowej gospodarki. Dlatego Saxo Bank publikuje listę Top 10 najbardziej szokujących przepowiedni gospodarczych na 2012 r. Wśród nich znajdują się, m.in.: recesja w Australii, zwycięstwo nikomu nieznanego kandydata w wyborach prezydenckich w USA, czy nacjonalizacja 50. dużych europejskich banków. Podobna prognoza z końca 2010 r. okazała się trafna jedynie w kilku przypadkach, jednakże warto mieć świadomość tego, jak odważne są przewidywania ekspertów.

Szokujące oczekiwania
Do tej pory organizacje międzynarodowe publikowały optymistyczne prognozy globalnego wzrostu gospodarczego. Jednakże w ostatnim czasie tendencja ta uległa zmianie. Według ONZ, światowa dynamika wzrostu gospodarczego w 2012 r. osiągnie 2,6 proc. Wariant pesymistyczny zakłada jednak wzrost nie większy niż 0,5 proc. w przypadku pogorszenia sytuacji w Europie. Negatywne nastroje potęgują także prognozy międzynarodowych agencji ratingowych, które poświęcają więcej uwagi słabym punktom najsilniejszych gospodarek świata. W praktyce nie można jednak zaryzykować obniżenia ratingu gospodarczych liderów, ponieważ mogłoby to wywołać panikę na rynkach finansowych. Wobec tego, coraz częściej pojawiają się zarzuty, że oceny ekspertów są nieobiektywne i mają niekiedy charakter polityczny. Z tego zaczynają być one postrzegane jedynie jako punkt odniesienia, a nie rzetelne źródło informacji. Zapytany o ocenę obecnej sytuacji w światowej gospodarce, laureat nagrody Nobla z ekonomii, Joseph Stiglitz ironizuje: „Najlepsze w 2011 r. było to, że był lepszy niż 2012” (www.financial-post.com). Tradycyjnie zwraca on także uwagę na negatywne aspekty kapitalizmu, a w szczególności czynniki polityczne, które blokują opanowanie sytuacji gospodarczej. Stiglitz sugeruje, że problem długów we wspólnocie europejskiej spowoduje wewnętrzne niespójności, a w konsekwencji upadek strefy euro do końca 2012 r. Interesującą opinię wyraża Nouriel Roubini, ekonomista, który przepowiedział kryzys z 2008 r. Jego zdaniem wyzwaniem kolejnego roku będzie przede wszystkim powiększanie różnic pomiędzy dochodami bogatych i biednych. Zwraca on także uwagę na potrzebę reform, które z praktycznego punktu widzenia mogą zostać przeprowadzone jedynie po fali wyborów w najmocniejszych gospodarkach Europy. Swoją wypowiedź puentuje: „Zapnijcie pasy, to będzie wyboisty rok”.

Spojrzenie z dystansu
Jednostronna ocena pesymistów nie wyraża jednak w pełni sytuacji w światowej gospodarce. Według statystyk agencji Bloomberg, obroty handlowe na światowych giełdach podwoiły się w stosunku do początku kryzysu w 2008 r. Można zatem wnioskować, że ryzyko wzmaga popyt na rynkach finansowych i kusi realizacją spektakularnych zysków. Ostatecznie, sytuację na rynkach finansowych kształtuje przede wszystkim ich zdolność do przyciągania inwestorów. W konsekwencji zmiany w zasobach kapitału na rynkach są naturalnym efektem zjawisk gospodarczych z ostatnich lat. Aspekt finansowy jest jednym z wielu czynników, które wypływają na stan światowej gospodarki. Jednakże stanowi on główny punkt zaczepienia dla wielu prognoz, które publikują eksperci. Wątpliwy jest również rozpad strefy euro oraz wspólnoty krajów starego kontynentu. Warto przypomnieć, że podstawowym celem integracji europejskiej było i nadal jest zabezpieczenie Europy przed konfliktem zbrojnym. Założenie to jest niewątpliwie silnym fundamentem, na którym opierają się interesy praktycznie wszystkich członków wspólnoty. Ponadto silna Europa stanowi swoistą przeciwwagę dla dominacji Stanów Zjednoczonych i jest jej głównym partnerem gospodarczym. Istotna jest zatem nie tylko równowaga na starym kontynencie lecz także balans w skali globalnej.

Rynkowe katharsis
Obecne różnice w dochodach warstw społecznych również stanowią istotny element debaty o stanie gospodarki światowej. Jednakże przepaść pomiędzy poziomem bogatych i biednych nie powinna być wielkim zaskoczeniem, bowiem podobną prawidłowość teoretycy kapitalizmu zauważyli już w XV w., zaś współcześni ekonomiści udowodnili wielokrotnie. Jak wspominał Henry Ford – „Bogactwo jest naturalną konsekwencją wdzięczności społeczeństwa za usługi, które są dla niego świadczone”. System kapitalistyczny daje jednostkom wolność i możliwość wyboru w zakresie dostarczania bardzo szerokiego spektrum usług. Dysproporcje w dochodach ludności są zatem naturalną cechą systemu, w jakim funkcjonuje gospodarka światowa. Eksperci narzekają również na spowolnienie tempa światowego wzrostu gospodarczego. Warto jednak wspomnieć, że zjawisko to jest stosunkowo młode i jego wpływ został doceniony dopiero na przestrzeni ostatnich dwustu lat. Teoria ekonomii tłumaczy wzrost gospodarczy na wielu płaszczyznach i dotyczy on niejednokrotnie wieloletnich cykli koniunkturalnych. Obecne czasy mogą zatem oznaczać jedynie krótkotrwałą zmianę w światowym systemie gospodarczym, swoiste katharsis, które oczyszcza rynek z jednostek nieefektywnych. Wydaje się zatem, że rzeczywista ocena sytuacji będzie możliwa dopiero z perspektywy długookresowej.

Otwartość na zmiany
„Szaleństwem jest robić wciąż to samo i oczekiwać innych rezultatów” – powiedział Albert Einstein zapytany o receptę na sukces. Wydaje się zatem, że kluczem do poprawy sytuacji we współczesnej gospodarce jest zmiana sposobu myślenia. Wielu ekspertów proponuje wybór pośród kilku pesymistycznych alternatyw i maluje przyszłość świata w czarnych barwach. Tymczasem obecna sytuacja może wcale nie oznaczać recesji, lecz nieznaną wcześniej przypadłość gospodarki wolnorynkowej, którą należy w naturalny sposób opanować. Głównym motorem takiego działania może być jedynie otwarty umysł oraz jego zdolność do szukania rozwiązań alternatywnych. Otwartość na zmiany wydaje się zatem kluczowym aspektem przetrwania we współczesnej gospodarce.

Autor jest byłym pracownikiem Szkoły Głównej Handlowej w Warszawie.