Ewa Kopacz sama przyznała, że rząd nie ma planów budowy elektrowni jądrowej!

W 2008 roku rząd Platformy Obywatelskiej, któremu przewodził wówczas Donald Tusk obiecywał, że 2017 roku powstanie w Polsce pierwsza elektrownia jądrowa. Teraz okazuje się, że to było kłamstwo?

 

W 2008 roku było tak:

 

– Nie sądzę, żeby państwo budowało za swoje pieniądze taką elektrownię. Wiadomo, że energetyka będzie coraz bardziej domeną inwestycji prywatnych i dlatego zadaniem państwa jest przygotowanie Polski do tego, żeby projekt jądrowy w 2009 r. ruszył z kopyta. I będziemy – jak sądzę – do tego gotowi, z ogłoszeniem precyzyjnego projektu – powiedział szef rządu na konferencji prasowej w Sopocie.

 

Tusk dodał, że budowa takiej elektrowni potrwa 8-10 lat.

 

W poniedziałek wiceprezes PiS Beata Szydło, która zorganizowała konferencję prasową pod siedzibą Grupy Azoty w Tarnowie, zapytała Ewę Kopacz o te plany, bowiem nikt nie spodziewał się, że słów wypowiedzianych przez szefową rządu dzień wcześniej.

 

Jak mówiła Ewa Kopacz przebywająca w Sieradzu:

 

– W przeciwieństwie do moich oponentów politycznych nie mam w tyle głowy budowania po cichu elektrowni atomowych (…) Gdy pytali mnie moi koledzy w Europie, niekoniecznie przychylni węglowi kamiennemu, twardo powtarzałam, że bezpieczeństwo energetyczne Polski oparte jest na naszych naturalnych surowcach, a więc na węglu brunatnym i węglu kamiennym – stwierdziła Kopacz.

 

Przecież to jest obłęd! Beata Szydło uważa podobnie, dlatego odpowiedziała na słowa szefowej rządu:

 

– Czy pani Kopacz wie, o czym mówi, dlatego że z budżetu państwa, z pieniędzy podatników zostało wydane setki milionów na ten projekt – pytała kandydatka PiS-u na premiera.

 

Czy doczekamy się prawdy ze strony obozu rządzącego w tej sprawie?

 

TVP Info, money.pl

fot: premier.gov

 

———————