Forum tygodnia/Za i przeciw

Czy wprowadzanie zasiłku w wysokości 500 zł na dziecko poprawi dzietność Polaków?

Kordian Kolbiarz burmistrz Nysy

Wprowadzenie bonu jest jednym z ważnych elementów inwestowania w ludzi. Sam zapewne niewiele zmieni, ale w powiązaniu z dostępem do stabilnych miejsc pracy i niskoczynszowych mieszkań pozwoli na powstrzymanie trwającego od lat eksodusu naszej młodzieży. Jest on rozwiązaniem stosowanym w wielu odmianach w większości państw europejskich. Jeśli i my chcemy mieć silną i innowacyjną gospodarkę, musimy wreszcie zacząć realnie dbać o kolejne pokolenia.

Paweł Kowal założyciel Fundacji „Energia dla Europy”

500 zł na dziecko to tylko jeden z instrumentów, które należy zastosować w ramach strategicznego celu, jakim jest poprawa bilansu demograficznego Polski. Trzeba to widzieć jako element szerszej układanki wraz z takimi instrumentami jak gwarancje dla kobiet powracających do aktywności zawodowej po urodzeniu dziecka oraz zwiększeniem dostępności mieszkań, a więc politykę kredytową itd. Jedno jest jednak kluczowe: nie traktować 500 zł jako pomocy społecznej, czyli nie stosować biurokratycznych zapór czy kryterium dochodowego przy wypłacie.

Joanna Narkiewicz-Tarłowska dyrektor w dziale podatkowo-prawnym PwC

W Polsce współczynnik dzietności wynosi ok. 1,3. Jest to mniej niż średnia w UE, a jeszcze mniej niż w poszczególnych krajach Unii, np. Francji czy Wielkiej Brytanii, gdzie ponosi się duże nakłady na politykę prorodzinną. W Polsce to wsparcie ogranicza się do ulgi na dwoje dzieci (2224 zł). Wprowadzenie 500 zł na dziecko może więc poprawić naszą sytuację w tym zakresie, choć należy mieć na uwadze, że istotna jest przede wszystkim długofalowa polityka i rozwiązania systemowe, które zwiększą zaufanie obywateli do ich trwałości i skuteczności.

Michał Stopka profesjonalny inwestor (www.michalstopka.pl)

Spadek dzietności to ogólnoświatowy trend, którego obecność w Polsce może dziwić ze względu na nasze katolickie tradycje. Jego podstawowym powodem jest wysokie bezrobocie i niskie płace. Wzrost PKB o 10-15% doprowadziłby do wzrostu wynagrodzeń o 500 zł. Zyskaliby na tym wszyscy, nie tylko rodzice. Rząd powinien zastanowić się nad długoterminowym wsparciem usług służących rodzinom, takim jak leczenie pediatryczne, żłobki. Jednocześnie musi pamiętać, że dalsze podwyższanie podatków spowoduje kolejne masowe wyjazdy, także osób sytuujących się powyżej średniej zarobków.

Grzegorz Szczodrowski Instytut Sobieskiego

Najlepszą zachętą dla rozwoju rodzin byłoby przekonanie, że uczciwą pracą można w kraju utrzymać rodzinę. Sytuacja w tej materii niestety nie jest idealna, zwłaszcza w regionach odległych od aglomeracji. 500 zł miesięcznie na dziecko to poważna kwota. Na pewno ułatwia utrzymanie już posiadanych dzieci. Tego typu bodźce wywierają wpływ na dzietność, jednak w zależności od innych czynników jest on mniejszy lub większy. Myślę, że początkowo zasiłek nie wpłynie bardzo na podejmowanie decyzji o posiadaniu dzieci, a co będzie za 5-10 lat zależy od rozwoju gospodarczego i perspektyw na rynku pracy.

Waldemar Wasiewicz prezes Stowarzyszenia Rodzin Wielodzietnych Warszawy i Mazowsza

500-złotowy zasiłek na dziecko nie zwiększy dzietności w Polsce, ponieważ nie zlikwiduje podstawowego powodu jej niskiego poziomu w naszym kraju. Jest nim coraz powszechniejszy brak szacunku dla pracy kobiet zajmujących się pracą w domu i wychowywaniem potomstwa. Jego wyrazem jest ich dyskryminacja przejawiająca się we wielu aktach urzędowych. Nasze Stowarzyszenie uważa, że kwoty przeznaczone na planowany zasiłek powinny zostać przekazane przez rząd na fundusz emerytalny dla gospodyń domowych.

 

Za i przeciw

Czy zasady udziału Polski w systemie bolońskim powinny zostać zmienione?

Za: dr Rafał Wonicki, Instytut Filozofii UW, członek redakcji „Kultury Liberalnej”.

System boloński prowadzi do umasowienia nauczania na poziomie wyższym, co skutkuje obniżeniem jakości studiów i jakości dyplomów. Nie bierze też pod uwagę lokalnego kontekstu rynku pracy, zakładając, że wymogi rynkowe są identyczne w każdym państwie, nie mówiąc już o tym, że niesamowicie zwiększył poziom biurokracji na uczelniach. Mimo tych wad Polska nie powinna porzucać w całości systemu bolońskiego, a wprowadzić w nim znaczne modyfikacje. Uwagi w tej sprawie, zgłaszane ostatnio publiczne przez prof. Glińskiego, zwłaszcza pomysł na pięcioletnie studia magisterskie z możliwością ich zakończenia na poziomie licencjatu, wydaje się  dobrym punktem wyjścia do dyskusji. Powinna się ona również odbyć na poziomie UE.

Przeciw: Łukasz Szelecki, rzecznik prasowy Ministerstwa Nauki i Szkolnictwa Wyższego

Zdecydowanie nie należy rezygnować z udziału w systemie bolońskim. Odejście od systemu bolońskiego miałoby bardzo negatywny wpływ na poziom umiędzynarodowienia polskiego szkolnictwa wyższego. Pośrednią konsekwencją byłby brak możliwości korzystania przez polskich studentów z programu Erasmus+. Nie dałoby się bowiem porównywać efektów kształcenia na uczelniach polskich i zagranicznych. Wyjazd w ramach programu stałby się więc dla polskich studentów niemożliwy. Nikt też w ramach programu nie przyjechałby do Polski studiować, bo nie miałby możliwości porównywania osiągnięć. Co więcej, utrudniłoby to korzystanie z funduszy unijnych, przede wszystkim z programu POWER.  To na bazie tych funduszy przygotowaliśmy program „Uczelnie przyszłości”. Jego funkcjonowanie byłoby więc zagrożone.

 

————