Intratna umowa

Po kilku latach intensywnej, dyplomatycznej rywalizacji o zasoby arktyczne, główni gracze w regionie, czyli Stany Zjednoczone oraz Federacja Rosyjska, uznali, że bardziej opłacalne będzie połączenie sił. 18 kwietnia 2012 r. amerykańska spółka paliwowa ExxonMobil oraz rosyjski koncern Rosnieft przedstawiły opinii publicznej zawartą przez siebie umowę o współpracy w regionie Morza Arktycznego oraz Morza Czarnego. Umowa ta przewiduje zainwestowanie nawet 500 mld dol., w ciągu najbliższych kilkunastu lat, w celu eksploatacji bogatych złóż ropy, głównie w rosyjskim regionie Morza Arktycznego. ExxonMobil uzyskał prawo do eksploatacji trzech nienaruszonych jeszcze złóż w Morzu Karskim. Szacowana wielkość tych złóż, to równowartość 85 mld baryłek ropy (z kolei w rosyjskiej części Morza Czarnego znajdują się złoża o równowartości 9 mld baryłek ropy). Ostateczna decyzja na temat wielkości środków inwestycji w rosyjskie projekty naftowe ma zostać podjęta w 2016 lub 2017 r. Pierwsze odwierty mają się zacząć już w latach 2014-2015, a wydobycie ropy planowane jest na rok 2027.

Warunek konieczny
Strony umowy zdecydowały o utworzeniu w tym celu dwóch spółek typu joint venture. Rosnieft otrzyma w nich 66,7 proc. udziałów, natomiast ExxonMobil – 33,3 proc. Kluczowym elementem w umowie była dla strony amerykańskiej kwestia: podatków od eksploatacji złóż, zniesienie cła eksportowego, obcięcie podatku na wydobycie minerałów oraz ustabilizowanie tych zmian na 15 lat od rozpoczęcia produkcji ropy na skalę przemysłową w Rosji. Ustalono, że opłaty podatkowe za eksploatację złóż pod Morzem Karskim wyniosą 5 proc, natomiast pod Morzem Czarnym – 10 proc. Jakie korzyści odniesie strona rosyjska poza wpływami z podatków? Przede wszystkim Rosnieft, koncern kontrolowany przez rosyjskie państwo (75 proc. udziałów Rosnieftu przypada rosyjskiemu skarbowi państwa), otrzyma 30 proc. udziałów w prowadzonych przez ExxonMobil projektach eksploatacji złóż w Teksasie, kanadyjskiej prowincji Alberta oraz podmorskich złożach Zatoki Meksykańskiej. Ponadto, bardzo istotnym punktem umowy dla Rosnieftu jest przetransferowanie know how ze Stanów Zjednoczonych na zachodni region Syberii, gdzie rosyjski koncern posiada złoża ropy szacowane na 1,7 mld ton.

Gra o pakiet kontrolny
Oprócz korzyści ekonomicznych, strona rosyjska poprzez umowę z Amerykanami będzie także usiłowała osiągnąć korzyści polityczne. Nowa umowa Rosnieftu jest próbą zatuszowania dawnych win. Warto przypomnieć skąd Rosnieft posiada taki kapitał oraz potencjał ekonomiczny. W 2003 r. amerykański ExxonMobil planował przejąć pakiet kontrolny koncernu Jukos, w tamtym czasie jednego z największych koncernów naftowych w Rosji. Do przejęcia jednak nie doszło z dyspozycji Kremla. Władze rosyjskie oskarżyły szefów Jukosu o oszustwa podatkowe, zamrażając jednocześnie aktywa koncernu. Michaił Chodorkowski oraz Płaton Lebiediew zostali zmuszeni do sprzedaży udziałów także w innych posiadanych przez siebie firmach. W 2006 r. ogłoszono upadłość Jukosu, a najbardziej wartościowe aktywa przejął właśnie Rosnieft. Tymczasem szefowie Jukosu zostali aresztowani i do 2016 r. odsiadują wyrok w więzieniu za rzekome przywłaszczenie 218 mln ton ropy naftowej oraz pranie pieniędzy.

Problemowy sojusz
Z powodu braku odpowiedniej technologii Rosnieft już wcześniej poszukiwał partnera w celu wspólnego eksploatowania złóż. W styczniu zeszłego roku Rosnieft ogłosił globalny sojusz strategiczny z inną zagraniczną spółką – British Petroleum. Sojusz ten zakładał wspólne eksploatowanie złóż ropy i gazu na szelfie arktycznym Morza Karskiego. Obie strony podpisały umowę przewidującą powstanie spółki o mieszanym kapitale założycielskim (Rosnieft miał przejąć 5 proc. udziałów BP, w zamian za 9,5 proc. udziałów Rosnieftu dla BP). Umowa pomiędzy koncernami została jednak zablokowana przez rosyjską spółkę typu joint venture – TNK-BP. Właścicielem 50 proc. udziałów jest grupa BP, a pozostałe 50 proc. przypada konsorcjum AAR (Alfa-Access-Renova), w skład której wchodzi grupa rosyjskich miliarderów. W marcu 2011 r., na wniosek AAR, Sąd Arbitrażowy w Sztokholmie orzekł, że umowa transakcyjna pomiędzy BP i Rosnieft jest niezgodna ze statutem TNK-BP. Tak więc, aby doszła ona do skutku, BP musiałoby otrzymać zgodę rosyjskiego konsorcjum na zawarcie transakcji z Rosnieft. Rosyjscy akcjonariusze TNK-BP chcieli częściowo wymienić swoje udziały na udziały w BP i Rosnieft, co na tym etapie było nie do przyjęcia przez te spółki. Pomimo zapewnień brytyjskiej grupy BP oraz rosyjskiego koncernu o chęci kontynuowania negocjacji, umowa w planowanym kształcie nigdy nie doszła o skutku.

Rosyjska Arktyka
Poprzez umowę z Amerykanami władze rosyjskie postanowiły zmienić nieco swoją dotychczasową ekspansywną retorykę w regionie arktycznym. Wcześniej, w 2001 r., władze rosyjskie, które ratyfikowały konwencję ONZ o prawie morza w 1997 r., złożyły wniosek o uznanie jej roszczeń do regionu arktycznego. Symbolicznym aktem walki o Arktykę było także wbicie masztu z rosyjską flagą w dno morza na biegunie północnym w sierpniu 2007 r. Dwa miesiące później Ministerstwo ds. Zasobów Naturalnych Rosji ogłosiło, że badania próbek gleby, którą pobrano w sierpniu, wykazują ponad wszelką wątpliwość, że Arktyka jest rosyjska. Z kolei w 2008 r. Rosja zwiększyła swoją obecność militarną w regionie arktycznym. Umowa z ExxonMobil to dla rosyjskiego koncernu sposób m.in. na przedstawienie opinii publicznej zmiany wizerunku strony rosyjskiej w regionie arktycznym na bardziej koncyliacyjny. Władze rosyjskie prezentują się dzięki tej umowie jako wiarygodni i stabilni partnerzy, skoro nawet „odwieczny zimnowojenny wróg” zdecydował się na wspólny biznes. Umowa z Amerykanami to także korzyści finansowe, ale przede wszystkim sposób na poznanie zachodniej technologii, której tak brakuje Rosnieftowi. Ponadto dla Kremla to także dowód na to, że sprawy z przeszłości (Jukos) są zamknięte i nie mają już znaczenia dla zachodnich partnerów, a zarzuty o nielegalny sposób przejęcia aktywów Jukosu się zdezaktualizowały. Umowa z ExxonMobil po raz kolejny pokazuje, że gdzie zaczynają się duże pieniądze, kończy się moralność.

Autorka jest absolwentką Collegium Civitas, analitykiem Instytutu Jagiellońskiego ds. państw WNP.