INWESTOR Fundusze inwestycyjne podstawową formą oszczędzania?

O różnych porach dnia – przy porannej kawie czy stojąc na światłach w oczekiwaniu na zielone – słyszymy w telewizji i w radiu: „Polacy na głodowych emeryturach!”. Nasuwa się pytanie: dlaczego nie odkładamy pieniędzy? Czego nam brakuje, aby oszczędzać? Kapitału? A może wiedzy i czasu?

Krzysztof Wiśniewski – Z danych TNS Pentor wynika, że tylko 45 proc. Polaków oszczędza, ale jedynie 7 proc. robi to regularnie. Dla znacznej części Polaków ROR oraz przysłowiowa skarpeta są podstawowymi narzędziami oszczędzania pieniędzy. Według danych sprawdzają się one u 42 proc. społeczeństwa. Polacy, wierząc w to, że najbezpieczniej jest trzymać oszczędności w domu, zapominają, iż i tak są one narażone na największego złodzieja – inflację. Inflacja na poziomie 4,3 proc. w minionym roku w dotkliwy sposób pomniejszyła nasze oszczędności na lokatach, gdzie średnie oprocentowanie w ciągu ostatnich 12 miesięcy było na poziomie 5,12 proc. Od kwietnia tego roku została wprowadzona ustawa regulująca nowe zasady zaokrąglania podatku, które nasz zysk na lokatach „antybelkowych” skutecznie zmniejszają o 19 proc. Jaką formę oszczędzania w takim razie przyjąć, jeśli nie lokaty? Warto zastanowić się nad funduszami inwestycyjnymi.

Niska wpłata bez ryzyka bankructwa
Fundusz jest instytucją zbiorowego inwestowania, dlatego nie wymaga dużych oszczędności; minimalna wpłata do większości funduszy to 100 zł. Zbiorowy charakter pozwala lokować środki w sposób hurtowy, dlatego za jego pośrednictwem mamy możliwość zakupu np. wyżej oprocentowanych obligacji skarbowych, czego nie moglibyśmy zrobić samodzielnie. Oszczędności w funduszu są bardzo bezpieczne. Nabywamy za nie posiadające określoną wartość walory, które następnie możemy sprzedać. Pozostawiając nasze oszczędności w banku, de facto pożyczamy je tym, którym udzielane są kredyty. Dodatkowo konstrukcja prawna funduszu inwestycyjnego sprawia, że fundusz nie może zbankrutować.

Racjonalizm i cierpliwość zaowocują
Zarządzający funduszem dba o to, aby dany fundusz powiększał swoją wartość, a jego klienci – zarabiali. Nie musimy zatem poświęcać czasu na analizowanie rynków ani posiadać dogłębnej wiedzy inwestycyjnej – od tego są profesjonaliści. Praktyka pokazuje, że dobrą strategią jest traktowanie inwestycji w fundusze długoterminowo, ponieważ możemy pod wpływem emocji wypłacić środki w złym momencie. Zarządzający nie kieruje się emocjami, jest konsekwentny w strategii oraz ma do dyspozycji szereg raportów i analiz rynkowych wspomagających każdą decyzję. Każda przeprowadzona transakcja jest uzasadniona, również pod względem ekonomicznej opłacalności, ponieważ każda taka transakcja to koszty. Nadmierne handlowanie jest jednym z podstawowych błędów inwestorów, którzy chcąc zarobić więcej niż rynek. Warto przy tym zaakceptować fakt, że oszczędzając przez dłuższy czas, wartość portfela może ulegać wahaniom w krótkich okresach, ale nas interesuje przecież efekt końcowy.

 

Autor reprezentuje firmę Doradcy24 SA i Związek Firm Doradztwa Finansowego