Inwestycje za pan brat z historią

Realizowanie inwestycji, które powstają na miejscu historycznych, charakterystycznych budowli jest dużym wyzwaniem dla dewelopera. Są to zwykle budynki obarczone jakimś błędem już u swego zarania – błędną lokalizacją, niefortunnym rozwiązaniem funkcjonalnym. Zmiany są zatem nieuchronne – są wyrazem naturalnej ewolucji i rozwoju miasta.Trzeba przyjąć jako naturalny stan, że radykalna zmiana przestrzenna budzi nieufność, a nowy projekt na akceptację musi ciężko zapracować. Ważne jest zatem, aby projekt był dobrze osadzony w tradycji miejsca. Często trzeba ją przypominać – przedwojenna Warszawa to dla większości mieszkańców odległa historia. Towarzyszące naszym nowym inwestycjom publikacje mogą przybliżać historyczne tło proponowanej, współczesnej architektury. Nowy obiekt musi wpisywać się w kontekst miejsca – nie ma tu uniwersalnej recepty – decyduje wrażliwość architekta. Czasem w nowej formie architektonicznej mogą znaleźć się odniesienia do poprzednika, czasem do wcześniej istniejących budowli.

Zmiana wymaga wysiłku

Zawsze nowe budynki powinny poprawiać przestrzeń miasta, a nie ją rozrywać i dzielić. Budując w centralnych dzielnicach miasta, otwieramy budynki na ulicę, tworzymy przestrzeń miejską bez ogrodzeń – dostępną dla wszystkich. Inwestycje takie z punktu widzenia dewelopera stwarzają dodatkowe wyzwanie w związku z koniecznością uzyskania szeregu pozwoleń. Zmiana status quo zawsze wymaga wysiłku – dowiedzenia, że zmiana będzie na lepsze. Wymaga to pracy, której nikt za dewelopera wykonać nie może.

Z pietyzmem do zabytków

W przypadku obiektów wpisanych do rejestru zabytków granice dopuszczalnych zmian są znacznie węższe. Możliwa jest zazwyczaj wyłącznie ich nieznaczna przebudowa i dostosowanie funkcjonalne do nowego przeznaczenia W tym przypadku studia historyczne i badania konserwatorskie muszą być nieporównanie dokładniejsze – wykrycie śladów przekształceń budynku w jego przeszłości otwiera często nowe możliwości aranżacyjne bez szkody dla wartości historycznej obiektu. Obserwujemy wręcz prawidłowość: z im większym pietyzmem potraktujemy zachowaną, oryginalną tkankę zabytku, tym więcej wolno nam będzie wprowadzić koniecznych zmian w innych miejscach.

Niepowtarzalność jest w cenie

Praca nad projektem zabytkowym wymaga pasji i zamiłowania. Konflikt interesów na linii konserwator – deweloper rodzi się najczęściej tam, gdzie status zabytku traktowany jest jako zło konieczne. Jeśli jednak deweloper świadomie decyduje się na realizację projektu w obiekcie wpisanym do rejestru zabytków, dodatkowe formalności związane z pozwoleniami konserwatorskimi i wysokim stopniem szczegółowości niezbędnej dokumentacji nie są dla niego zaskoczeniem. Nagrodą zaś jest efekt końcowy – niepowtarzalność takiej inwestycji, przekładająca się też na jej wartość.

Krzysztof Tyszkiewicz – członek zarządu BBI Development S.A.

Kordian Kuczma

Kordian Kuczma

doktor nauk politycznych PAN