Jasna strona partyjnych programów

W gorącym, przedwyborczym okresie partie polityczne przedstawiają swoje programy. Programy te są dość powszechnie krytykowane przez media i opinię publiczną (internet) jako zbiór obietnic bez pokrycia. Krytykują je też same partie – rzecz jasna ograniczając się do krytyki programów konkurencji stosując zasadę „mój program dobry, a wasz zły”. Jednak partyjne programy mają też dobre strony – zawierają cenne idee. I o tym właśnie jest ten tekst.

Jedna, prosta składka na ZUS

Najbardziej skomplikowaną daniną ze wszystkich danin jakie musimy płacić państwu są składki na ZUS: jest ich aż siedem (emerytalna, rentowa, wypadkowa, zdrowotna, chorobowa, na Fundusz Pracy, na FGŚP), część z nich płacona jest przez pracodawcę, część przez pracownika, wpłaca się je na trzy różne konta bankowe, towarzyszy im konieczność wypełniania kilkudziesięciu rodzajów formularzy, itd. Cały ten skomplikowany system, z którym borykają się od ponad 17 lat przedsiębiorcy i państwo jest po prostu zbędny. Jest także szkodliwy: przynosi wielką stratę czasu i pieniędzy.

Platforma Obywatelska proponuje zastąpienie obecnych ośmiu składek na ZUS jedną. Jest to na pewno bardzo ważna i dobra propozycja: nareszcie ktoś zauważył, że można i należy system składek na ZUS radykalnie uprościć.

Dofinansowanie rodzin z dziećmi

W Polsce rodzi się bardzo mało dzieci. Nasze partie w większości uważają, że odpowiednie polityka, polegająca przede wszystkim na dofinansowaniu rodzin z dziećmi, spowoduje, że będzie ich rodzić na tyle dużo, że zostanie zahamowane a nawet odwrócone starzenie się naszego społeczeństwa i zmniejszanie się jego liczebności. Co prawda kraje dużo bogatsze od nas, takie jak Niemcy czy Włochy wydają dużo pieniędzy na taka politykę prorodzinną i nic to nie daje. Co więcej, nawet gdyby stał się cud i zaczęło się rodzić w Polsce dużo więcej dzieci, na przykład o 20% więcej niż dotychczas (co byłoby ogromnym wzrostem), to i tak starzenie się i wymieranie Polaków dalej by się kontynuowało, tylko wolniej. Ale nawet takie spowolnienie, to jest cel rozsądny.

Projekt dofinansowania rodziców z dziećmi znajdziemy w programie Platformy Obywatelskiej. Proponuje ona łączne rozliczanie podatku PIT i składek na ZUS w formie nowego, zintegrowanego i silnie progresywnego (progresja od 10% do 39,5%) podatku. Przy płaceniu tego podatku dochód liczył by się „na osobę”. Ta zasada w połączeniu z progresją podatkową spowodowałby, że im więcej dzieci miałaby rodzina, tym mniejszy płaciła by podatek. PO podaje, że przeciętna, mało zarabiająca rodzina z dwójką dzieci, zyskała by na tych zmianach około 5000 zł rocznie (czyli 400 zł miesięcznie).

Z kolei Prawo i Sprawiedliwość proponuje po prostu wypłatę co miesiąc na drugie i każde kolejne dziecko kwoty 500 zł.

Propozycja PO jest przede wszystkim bardzo skomplikowana – mało kto jest w stanie zrozumieć jak ten nowy system miałby działać (tym bardziej, że PO nie opublikowała jego szczegółów). Co więcej nie wiadomo jakie konkretnie kwoty zyskałyby poszczególne rodziny – a przecież właśnie odpowiedź na pytanie „ile zyskam?” jest dla każdego wybory i rodzica kluczowa. Co więcej system ten objąłby wyłącznie osoby pracujące na umowę o pracę. Poza nim znaleźliby się przedsiębiorcy, rolnicy, bezrobotni, studenci, itd. Wreszcie premiowałby osoby bogatsze, bo to one właśnie zarobiłyby najwięcej na posiadaniu dzieci (tak działa silna progresja podatkowa z połączeniu z zasadą liczenia dochodu „na osobę”).

Propozycja PiS nie ma żadnej z tych wad. Przede wszystkim jest skrajnie prosta: zasada „500 zł na drugie i kolejne dziecko” jest zrozumiała dla każdego. Osoba, która, powiedzmy, ma dwoje dzieci powie sobie: aha, dostanę 500 zł miesięcznie. Ktoś, kto ma troje dzieci (albo zamierza mieć) ucieszy się z faktu, że dostanie 1000 zł miesięcznie. Co więcej propozycja PiS będzie dotyczyć nie tylko etatowców ale także przedsiębiorców, rolników itd. po prostu wszystkich – nikt nie będzie (co bardzo ważne!), pominięty. Pomysł, aby płacić dopiero za drugie (i ewentualnie następne) dziecko też jest dobry, bo przecież wiadomo, że abyśmy nie wymarli każda kobiet powinna urodzić co najmniej dwoje dzieci. Jedno dziecko, to za mało.

Jak widać, zgłoszona przez PiS zasada „500 zł na drugie i kolejne dziecko” jest dobrą, rozsądną propozycją. Szczególnie w porównaniu ze skomplikowaną, mającą wiele wad opcją wymyśloną przez PO.

Zniesienie podatku PIT od wynagrodzeń

Postulat ten, zawarty w programach partii KORWiN i komitetu wyborczego KUKIZ’15, jest często traktowany jako ekonomiczny absurd, idea ze sfery fantastyki finansowej. Niesłusznie. Wszak roczne wpływy z podatku PIT od wynagrodzeń, to 32 mld zł co stanowi jedynie 4% dochodów sektora finansów publicznych (które wynoszą około 700 mld. zł rocznie). Stawki podatku PIT to, co prawda aż 18% i 32% ale efektywna stawka tego podatku wynosi jedynie 8% – co wynika głównie z tego że odliczana jest od niego prawie cała składka na NFZ. Tymczasem na rozliczanie tego, marginalnego dla finansów państwa podatku pracownicy i pracodawcy zużywają miliony godzin rocznie a państwo, do kontrolowania tych rozliczeń zatrudnia kilkanaście tysięcy pracowników.

Likwidacja jednego z podatków, to na pewno bardzo znaczne uproszczenie systemu podatkowego. Finansowy ubytek 32 mld. zł można by łatwo zrekompensować podwyżką podatku VAT o trzy punkty procentowe.

Warto dodać, że idea zniesienia podatku PIT od wynagrodzeń nie jest też obca Platformie Obywatelskiej, która w czerwcu 2015 roku zgłosiła pomysł wyzerowania tego podatku dla osób do 30 roku życia. Z kolei Prawo i Sprawiedliwość ma w swym programie znacznie zwiększenie kwoty wolnej od podatku. Obie te idee zmierzają w kierunku znacznego ograniczenia wpływów z tego podatku – są więc zgodne, co do kierunku zmian, z jego całkowitą likwidacją.

Jedna stawka VAT

W programie Nowoczesna Ryszarda Petru znajdziemy postulat ujednolicenia stawek VAT do jednego poziomu 16%. Poziom ten zapewniłby te same wpływy do budżetu, które obecnie dają stawki 23%, 8% i 5%. Jedna stawka VAT, to radykalne uproszczenie obsługi tego podatku a także znaczne ograniczenie możliwości oszustw podatkowych.  Przy jednolitej stawce VAT, która jednakowo obciąża podatkowo każdy towar czy usługę, ich spożycie będzie zgodne z rzeczywistymi potrzebami konsumentów. Co więcej, producenci różnego rodzaju dóbr będą mieć na rynku równe szanse. Wśród produktów, na które obowiązuje obecnie obniżona stawka VAT, przez co ich cena jest zaniżona, znajdują się pewne kategorie żywności. Z tego powodu, żywność ta jest nadmiernie konsumowana (ze szkodą dla zdrowia) a nawet wyrzucana. Ujednolicenie stawek VAT znacznie to ograniczy.

Jednolita stawka VAT (25%) obowiązuje w Danii. W kilku innych krajach UE stawki obniżone mają znaczenie marginalne, bo dotyczą tylko kilku procent obrotu głównie dzięki temu, że nie dotyczą żywności: Bułgaria (20%), Chorwacja (25%), Estonia (20%), Łotwa (21%), Litwa (21%). W tych krajach praktycznie obowiązuje jedna stawka.

O autorze:

Dr Jacek Chołoniewski jest przedsiębiorcą, w tym m. in. szefem firmy badającej rynek i opinię Estymator, oraz niezależnym ekspertem i dziennikarzem ekonomicznym. Jest także autorem opracowania „Program Dla Polski” dostępnego na: www.ProgramDlaPolski.info

Avatar

Jacek Chołoniewski

polski przedsiębiorca, niezależny publicysta i ekspert ekonomiczny, doktor nauk fizycznych