Kosztowny błąd Pawlaka. Podatnicy zapłacą J&S Energy

100 mln zł strat zamiast około pół miliarda złotych wpływów – taki skutek będzie miał dla budżetu państwa błąd Ministra Gospodarki Waldemara Pawlaka w 2008 r. Na pomyłce wzbogaci się firma J&S Energy, która zamiast zapłacić karę za brak obowiązkowych rezerw otrzyma około 100 mln zł odsetek z budżetu państwa, bo była ona źle naliczona. W 2008 r. spółka ta zatrudniała byłych wpływowych polityków PSL.

Pod koniec 2007 r. tą sprawą żyła cała Polska. 16 października tamtego roku spółka handlująca paliwami J&S Energy została ukarana przez Agencję Rezerw Materiałowych rekordową (461,6 mln zł) karą za brak obowiązkowych rezerw paliwa. Był ogromny szum, konferencje prasowe, wreszcie zapowiedź odwołania od kary. Zupełnie jak w idealnym filmie według Alfreda Hitchocka – na początku trzęsienie ziemi, a później napięcie stopniowo rośnie.

Historia choroby

Zgodnie z prawem każda spółka, która handluje paliwem musi przechowywać jego odpowiednie rezerwy. Podczas kontroli w firmie J&S Energy wykazano brak paliwa. Co więcej mimo dwóch kolejnych terminów wyznaczanych przez ARM, J&S Energy nie udało się zgromadzić odpowiednich zapasów.

„Wymierzenie kary zakończyło prowadzone od sierpnia postępowanie mające na celu wyegzekwowanie od J&S Energy SA wypełnienia przez firmę zobowiązań. Po zakończeniu kontroli, która ujawniła braki, sporządzeniu stosownego protokołu i wystąpienia pokontrolnego firma wezwana została do uzupełnienia braków w ciągu 21 dni. Termin ten upłynął 12 września 2007 r. J&S Energy SA wystąpiła o przedłużenie tego terminu o kolejne 21 dni. Otrzymała zgodę na termin 14-dniowy, który upłynął 15 października 2007 r. Kolejny wniosek J&S Energy SA o przedłużenie postępowania do końca października 2007 r. został rozpatrzony negatywnie” – brzmiało stanowisko ARM z października 2007 r.

Szefowie J&S Energy twierdzili wówczas, że rezerwy mieli, a brakowało im tylko stosownych umów, kara zaś była niesprawiedliwa. Ale kiedy dwa miesiące później wicepremier i Minister Gospodarki nowego rządu Waldemar Pawlak uchylił karę, zrobiono to po cichu, nikogo nie informując. Zresztą karę anulowano nie z powodu braku zasadności, ale z powodu błędu formalnego, bo podjął ją prezes ARM, a nie sama agencja. Po informacji „Rzeczpospolitej” i „Wiadomości TVP”, że spółka J&S Energy zatrudnia byłych prominentnych polityków PSL: Józefa Pawlaka (zbieżność nazwisk z wicepremierem przypadkowa) i Zdzisława Zambrzyckiego (ojca ówczesnego członka zarządu J&S Energy – Grzegorza) rozpętało się piekło. Opozycja domagała się powołania sejmowej komisji śledczej uważając, że podejmowanie po cichu takich decyzji jak anulowanie kary przez wicepremiera Pawlaka może mieć związek z obecnością jego partyjnych kolegów w spółce J&S Energy. Komisji nie było, ale ARM nałożył w kwietniu 2008 r. kolejną karę J&S Energy, którą wicepremier Pawlak w czerwcu 2008 r. utrzymał, ale obniżył – tym razem do wysokości 452 mln zł.

Tę decyzję J&S Energy zaskarżyło do Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego, który 23 grudnia 2008 r. uchylił decyzję Pawlaka wskazując, że chociaż sama kara została słusznie naliczona, to już sposób jej obliczenia był błędny. „Minister Gospodarki bezpodstawnie przyjął, że w przypadku stosowania przez stronę skarżącą różnych cen sprzedaży paliw wobec różnych kontrahentów, organ administracji nakładający karę może zastosować cenę uśrednioną z danego dnia. Uchybienie to miało dodatkowy wyraźny wpływ na wynik sprawy, ponieważ skutkowało nieprawidłowym wyliczeniem wspomnianej kary pieniężnej” – wyjaśnił WZA w uzasadnieniu wyroku. Sąd nakazał również ARM uwzględnienie wniosków dowodowych ukaranej spółki. Od tego wyroku obie strony się odwołały do Naczelnego Sądu Administracyjnego, który 20 października 2009 r. oddalił kasacje złożone przez obie strony. J&S Energy triumfowało, a sprzyjający mu publicyści podkreślali niezasadność nałożonej kary, chociaż brak rezerw w firmie J&S Energy i konieczność jej ukarania została sądownie potwierdzona! O tym, że ją unieważniono, zadecydowała błędna decyzja ministra gospodarki Waldemara Pawlaka.

ARM nie mogła jednak ponownie dokonać prawidłowego obliczenia i kolejny raz nałożyć karę, ponieważ zgodnie z prawem można to zrobić tylko rok od momentu stwierdzenia niedoboru. Ten termin minął 1 sierpnia 2008 r. ARM przeprowadziła jednak postępowanie dowodowe w sprawie rezerw. Oto, co ustaliła:

„J&S Energy nie posiadała wymaganych obowiązkowych zapasów paliw ciekłych na dzień 30 czerwca 2007 r. i do dnia wyznaczonego przez Agencję Rezerw Materiałowych w zaleceniach pokontrolnych nie uzupełniła w całości niedoborów;

–  J&S Energy naruszyła obowiązek wynikający z art. 5 ustawy o zapasach, tj. obowiązek tworzenia i utrzymywania zapasów obowiązkowych paliw w terminach i ilości określonych w ustawie;

–  J&S Energy nie wykazała jakoby zawarła z PKN ORLEN S.A. aneks do umowy z 2 kwietnia 2007 r. o przerób ropy naftowej, którego posiadanie zwalniałoby tę spółkę od zarzutu naruszenia ustawy o zapasach (….);

–  dniem stwierdzenia przez J&S ENERGY S.A. naruszenia ustawy o zapasach (…) jest dzień niedopełnienia obowiązków, tj. 1 sierpnia 2007 r.;

–  termin do nałożenia kary, o której mowa w art. 66 ust. 2 ustawy o zapasach rozpoczął bieg dnia 1 sierpnia 2007 r”.

Po cichu wielkie odszkodowanie

J&S Energy otrzymał z powrotem 452 mln zł, ale rozpoczął dochodzenie od ARM odsetek za czas, gdy pieniądze te leżały na kontach Skarbu Państwa. Według dokumentów J&S Energy na odszkodowanie składa się 64,636 mln zł „jako należność główna od ARM z tytułu niesłusznie naliczonej kary” oraz kwota 26,562 mln zł „z tytułu odsetek”. Proces trwa już kilka lat, więc kwota łącznych roszczeń zapewne przekroczyła już 100 mln zł.

Wyrokiem z dnia 28 lutego 2013 r. Naczelny Sąd Administracyjny oddalił skargę kasacyjną Agencji Rezerw Materiałowych od ww. wyroku. Decyzją z dnia 6 marca 2013 r. prezes ARM stwierdził, że oprocentowanie od wskazanej kwoty nie przysługuje jako nadpłata podatkowa. Ta decyzja jest obecnie przedmiotem procesu w NSA. Kierowane jeszcze przez Janusza Piechocińskiego Ministerstwo Gospodarki udzieliło nam odpowiedzi na pytanie, czy firma J&S Energy otrzymała już żądane pieniądze, w bardzo niejasny sposób. „Kwoty żądane wnioskiem z dnia 10.11.2010 r. o stwierdzenie nadpłaty kary pieniężnej nie zostały zapłacone” – poinformowało nas biuro prasowe. Nie wynika z tego, że nie zapłacono mniejszych kar.

„Skarb Państwa nie zapłacił JSE należnych odsetek narosłych od kwot, które były niezgodnie z prawem przetrzymywane przez organy państwowe przez okres prawie dwóch lat. W rezultacie Skarb Państwa jest nadal dłużnikiem JSE. JSE zawsze zapewniała więcej niż odpowiednie ilości ropy naftowej oraz paliw ciekłych na potrzeby spełniania obowiązku tworzenia i utrzymywania obowiązkowych zapasów paliw” – napisał w imieniu J&S Energy Jarosław Kołkowski z kancelarii Weil, Gotshal & Manges. Ostatnie zdanie stoi w ewidentnej sprzeczności z wyrokami sądów i ustaleniami ARM.

Milczenie Piechocińskiego

Strarta Skarbu Państwa jest niewątpliwa. Zamiast kilkuset milionów złotych (prawidłowe naliczenie kary raczej nie obniżyłoby jej w znacznącym stopniu) w budżecie prawdopodobnie jako podatnicy zapłacimy (albo już zapłaciliśmy!) około 100 mln zł tytułem błędów urzędników. Przy tak ogromnych kwotach, jak doszło do tych błędów powinna wyjaśnić prokuratura. Będąc wicepremierem i ministrem gospodarki, Janusz Piechociński nie odpowiedział, czy zawiadomił w tej sprawie prokuraturę, chociaż nawet nieświadome niedopełnienie obowiązków w tej sprawie jest przestępstwem, a w tym wypadku w grę wchodzą astronomiczne kwoty. Jeszcze ciekawiej skomentował sprawę wicepremier Waldemar Pawlak, który napisał w odpowiedzi na pytanie o swoją odpowiedzialność: „Karę dwukrotnie naliczał Pan Józef Aleszczyk Prezes Agencji Rezerw Materiałowych – powołany przez Rząd Prawa i Sprawiedliwości”. To oczywiście prawda, ale zapomniał, że zmienił decyzję Aleszczyka w czerwcu 2008 r. i właśnie tę decyzję WZA ocenił jako błędną.

W tym kontekście trzeba przypomnieć publikację „Rzeczpospolitej” z 11 lutego 2008 r., w której ujawniono, że od 2006 r. „w J&S Energy pracują byli politycy PSL: Józef Pawlak i Zdzisław Zambrzycki (ojciec obecnego prezesa firmy)”, który „w 1989 r., podobnie jak dopiero co wchodzący do polityki Waldemar Pawlak, został posłem na Sejm kontraktowy z ramienia Zjednoczonego Stronnictwa Ludowego. – W tym czasie Zambrzycki był uznawany za znaną i wpływową osobę wśród ludowców – podkreśla rozmówca „Rz” związany z PSL. Według naszego informatora Pawlak dobrze znał się z Zambrzyckim.

Znajomość obu panów potwierdza pragnący zachować anonimowość były polityk Unii Demokratycznej. – Traktowaliśmy ZSL jako zgraną jednolitą grupę – mówi. Zambrzycki pracował też w NIK, gdzie trafił dzięki rekomendacji PSL. W 2004 r. został nawet pełnomocnikiem Komitetu Wyborczego partii w wyborach do europarlamentu. Kierował również biurem PSL. (…) Józef Pawlak był również wpływowym działaczem ludowym. W latach 1991 – 1993 zasiadał w Sejmie, reprezentując PSL. Obecnie jest radnym sejmiku województwa dolnośląskiego. Jeszcze do niedawna był związany z Samoobroną. Nasi rozmówcy twierdzą, że ma bardzo szerokie znajomości wśród polityków PSL. – Z różnymi osobami utrzymuję kontakty. Znam też wicepremiera Pawlaka, ale dawno z nim nie rozmawiałem, nie mam nawet jego numeru telefonu komórkowego – mówi „Rz”. (…) Wicepremier Pawlak nie chciał rozmawiać z „Rz” o swoich dawnych kolegach partyjnych ”. Tyle „Rzeczpospolita” 7 lat temu. Kolejne lata pokazały, że urzędnicy Ministerstwa Gospodarki i ARM zrobili wszystko, co możliwe, aby firma J&S Energy nie zapłaciła ogromnej kary. To, czy mieliśmy do czynienia ze zwykłą niekompetencją, czy też w całej sprawie rolę odegrały inne czynniki, powinna wyjaśnić prokuratura.

Współpraca: Grzegorz Jakubowski

——

 

Jan Piński

Dziennikarz z 18-letnim stażem. Były szef Telewizyjnej Agencji Informacyjnej, a także były redaktor naczelny "Uważam Rze". Aktualnie naczelny "Gazety Finansowej" i gf24.pl. Z zamiłowania szachista (były wicemistrz Europy juniorów). Motto: dziennikarz nie pisze co wie, ale zawsze wie co pisze.