Kremlowski reset Internetu

Szybkiemu wzrostowi biznesu, a zarazem perspektywicznej gałęzi gospodarki generującej coraz większy udział w PKB, w coraz większym stopniu zagraża wielka polityka. Kreml jest od dawna zaniepokojony brakiem państwowej kontroli nad Runetem i e-rynkiem.

Runet, czyli rosyjski Internet jest dziedziną gospodarki, która w ostatnich latach odnotowuje szybki wzrost. Liczba Rosjan korzystających z e-usług rośnie geometrycznie, podobnie jak skala e-biznesu. Niestety wszystko wskazuje na to, że Kreml zamierza wziąć Internet pod ścisłą kontrolę polityczną. Czy za takimi planami kryje się lobby rosyjskich przedsiębiorców, którzy chcą wypchnąć z elektronicznego rynku zagraniczną konkurencję?

Najbardziej kompetentny rosyjski dziennikarz śledczy Andriej Sołdatow twierdzi, że celem restrykcji internetowych nie jest zakładana prawna ochrona własnych obywateli, taka funkcja pozostaje tylko dogodnym pretekstem. Kremlowi zależało na uzyskaniu podstawy prawnej do uderzania we wszystkich, którzy zostaną uznani za niewygodnych ze względów politycznych lub innych. Bowiem zdaniem Sołdatowa, implementacja prawa tworzy równocześnie doskonały pretekst do korupcyjnych nadużyć ze strony służb specjalnych.

W Rosji istnieje osiem formacji ochronnych mających prawo do tzw. czynności operacyjnych, zakładających m.in. wszelkie formy infiltracji Internetu i elektronicznych nośników łączności. Należą do nich: FSB (służba bezpieczeństwa), MSW, służba ochrony (odpowiednik BOR), służby – celna, antynarkotykowa, więzienna oraz wywiady – cywilny i wojskowy. W związku z tym, tylko w 2014 r. ilość takich operacji, umownie zwanych podsłuchami i przeglądami danych, wyniosła w Rosji ok. 450 tys., a i to bez wyjątkowo tajnych akcji wywiadu i kontrwywiadu. Rosyjski dziennikarz pyta na przykład, po co służbie więziennej skomplikowana aparatura i oprogramowanie CORM, służące tajnemu przechwytywaniu rozmów telefonicznych i internetowych, instalowane w miejskich serwerach i systemach łączności?

Odpowiedzi udzielił rosyjski polityk opozycyjny Giennadij Gudkow, który sam był obiektem takiej infiltracji. Gudkow, były oficer KGB oraz właściciel prywatnej firmy ochrony twierdzi, że korupcja rosyjskich służb specjalnych przybrała takie rozmiary, że istnieje ogromny, wtórny rynek usług operacyjnych, na którym oficerowie handlują usługami podsłuchowymi lub danymi pozyskiwanymi w trakcie czynności operacyjnych, wykonywanych oczywiście w majestacie prawa. Chodzi zatem o szpiegostwo gospodarcze na wielką skalę, co jest tym bardziej prawdopodobne, że wszystkie z uprawnionych formacji posiadają piony bezpieczeństwa ekonomicznego, rozpracowujące działalność rosyjskich i zagranicznych podmiotów gospodarczych.

Wyrywkowy przykład funkcjonowania równoległego rynku infiltracji gospodarczej przedstawił także Andriej Sołdatow, opisując przypadek serwisu Roem.ru. Jego właściciel, a zarazem redaktor naczelny Jurij Sinodow specjalizuje się w informacjach o rynku internetowym i firmach na nim działających. Otrzymał najpierw uprzejmą prośbę, a następnie twarde żądanie od FSB, aby ujawnić tożsamość jednego z autorów artykułów opisujących niewygodne kulisy funkcjonowania popularnej strony adnokłasniki.ru (odpowiednika naszej klasy.pl). W rezultacie własnego śledztwa Sinodow odkrył, że oficer FSB reprezentował prywatne interesy właścicieli popularnej strony, którym zależało na usunięciu przecieku ze strony konkurencji.

————————————————

Więcej w najnowszej „Gazecie Finansowej”

E-wydanie: https://wogoole.pl/marzec/212-gazeta-finansowa-122016.html