Kryzys UE a sytuacja w krajach Europy Środkowej

Bez wątpienia można stwierdzić, że zjawisko kryzysu, zarówno gospodarczego, jak i politycznego, w Unii Europejskiej bezpośrednio uderza w gospodarki państw Europy Środkowej. Jest to naturalna konsekwencja rosnącej współzależności gospodarek krajowych nazywana często efektem domina, zjawiskiem zarażania czy międzynarodową transmisją kryzysów.

Oczywiście najmocniej w tej sytuacji skutki kryzysu odczuwają państwa najsilniej powiązane z układem gospodarczym Unii Europejskiej, tj. gospodarki otwarte, w których rozwój opiera się na eksporcie, a także nowi członkowie strefy euro. Nie możemy zapominać, że kryzys nie przenosi się tylko w wymiarze handlu międzynarodowego, tj. w obliczu spadku popytu na eksportowane przez gospodarki Europy Środkowej towary i usługi. Należy zwrócić uwagę też na inne środki jego transmisji, jak finanse międzynarodowe, psychologiczne oddziaływanie na graczy rynkowych czy politykę międzynarodową. Analizując dynamikę PKB można z dużą dozą prawdopodobieństwa wskazać czynniki, które zaważyły w pierwszej fazie kryzysu na dochód narodowy poszczególnych krajów i które będą w przyszłości transponowały efekty zawirowań z serca Unii Europejskiej do Europy Środkowej.

Najdotkliwiej kryzys uderzył w gospodarkę Słowenii. Ten przez wiele lat najbogatszy postkomunistyczny kraj w Europie po przyjęciu euro w 2007 r. stał się miejscem boomu inwestycyjnego, szczególnie w sektorze nieruchomości. Utrata podstaw konkurencyjności, a także kryzys w sektorze finansowym i realnym u głównych partnerów z Unii Europejskiej doprowadziły do lawinowego narastania przeterminowanych kredytów, a w konsekwencji znalezienia się na krawędzi bankructwa (kwiecień 2013 r.) trzech największych państwowych banków. Spowolnieniu gospodarczemu towarzyszy obecnie załamanie systemu finansów publicznych i przekraczający wielkość rocznego dochodu narodowego dług publiczny. Z kolei nieco odmienne czynniki, ale równie silne, spowodowały kryzys w gospodarce chorwackiej. Kraj ten, podobnie jak Polskę, charakteryzowała względnie niska otwartość (por. niski wskaźnik eksport/PKB). Problemem nadającym impet czynnikom kryzysogennym okazał się zastój w branży turystycznej odpowiedzialnej za 1/4 dochodu narodowego (w 2009 r. liczba odwiedzających Chorwację turystów spadła o 10 proc.). Oprócz tego gospodarce dały się we znaki konsekwencje zaniechań reform strukturalnych i małej atrakcyjności otoczenia biznesu. Wejście do Unii Europejskiej może być dla Chorwacji szansą na złapanie drugiego oddechu (m.in. dzięki napływowi funduszy strukturalnych – bardzo ważnych dla koniunktury gospodarczej, co pokazuje polski przykład). Jak widać na przykładzie tych dwóch bałkańskich państw zgoła odmienne czynniki decydują o zarażeniu kryzysem. Musimy pamiętać o powiązanych z europejskim układem gospodarczym, otwartych gospodarkach Słowacji, Czech czy Węgier, które będą wrażliwe na wahania popytu konsumpcyjnego w Europie Zachodniej. Jednocześnie widać mocne uzależnienie od polityki Europejskiego Banku Centralnego Słowenii czy Słowacji, które dotkliwiej odczuwają brak możliwości wspierania gospodarki instrumentami suwerennej polityki pieniężnej.

Statystyki ewidentnie pokazują, że Polska czy też, pozostająca poza UE, Serbia, ze względu na mniej otwarty charakter swych systemów gospodarczych, w momencie paneuropejskiego kryzysu są w stanie w mniejszym wymiarze poddawać się jego skutkom. Niewątpliwie jest to dobra cecha w obliczu epidemii kryzysu. Należy jednak pamiętać, że w przypadku boomu gospodarczego u zachodnioeuropejskich partnerów nie będziemy korzystać z niego tak skutecznie jak państwa najsilniej zintegrowane.

Biorąc jednak pod uwagę rozwój sytuacji politycznej i gospodarczej w Unii Europejskiej wydaje się zasadne myślenie, że w obecnej sytuacji jesteśmy beneficjentami naszej suwerenności.

Autor jest adiunktem w Katedrze Polityki Gospodarczej, SGH

Kordian Kuczma

Kordian Kuczma

doktor nauk politycznych PAN