Kto stoi za długami szpitali?

Ostatnia kampania wyborcza była czasem, gdy wiele mówiono o kondycji polskiej służby zdrowia i tym, co zrobić, aby była ona lepsza. Każda partia miała w tym zakresie swoje pomysły, które chciałaby zrealizować, o ile będzie mogła partycypować w rządzeniu Polską w najbliższych czterech latach. Zostawmy jednak partyjne pomysły na uzdrawianie naszej służby zdrowia i przyjrzyjmy się temu, co powinno w niej zostać załatwione w pierwszej kolejności.

Służba zdrowia cierpi dzisiaj na wiele chorób i konieczne jest podjęcie jej kompleksowego leczenia. Ale jak z reguły bywa to w takim przypadku są w niej schorzenia, które będą wymagały zajęcia się nimi w pierwszej kolejności. Jednym z takich schorzeń jest na pewno sprawa zadłużenia naszych publicznych szpitali, których długi w ostatnich latach dalej rosły. Było tak nawet pomimo podejmowanych prób udzielenia im pomocy, które jednak okazały się mało skuteczne. Długi publicznych szpitali to dzisiaj bardzo groźna choroba, która może doprowadzić w rezultacie do tego, że wielu z nich nie uda się nigdy wyciągnąć ze spirali zadłużenia, w jakie popadły. Tym bardziej wydaje się być to prawdopodobne, ponieważ one same nie robią zbyt wiele aby z nich się wydobyć i nadal prowadzą nieodpowiedzialną polityką finansową.

Szpitalne długi

Na koniec ubiegłego roku ogólne zobowiązania publicznych szpitali w Polsce wynosiły prawie 10 mld zł i pozostawały na poziomie jaki był w roku 2010. Najbardziej zadłużone pozostawały szpitale województwa mazowieckiego – około 1,6 mld złotych i śląskiego około 1,2 mld zł. Zobowiązania przekraczające 800 mln zł dotyczyły szpitali w województwach mazowieckim. Kwotę zobowiązań przekraczającą 600 mln zł odnotowały szpitale w województwie wielkopolskim i dolnośląskim. Z kolei na ponad 500 mln zł zadłużone były szpitale w województwach łódzkim, podkarpackim i lubelskim. W pozostałych województwach kwota zadłużenia oscylowała pomiędzy 100 a 300 mln zł. Tylko w województwie opolskim zobowiązania te nie przekroczyły 100 mln zł. Spośród wspomnianych 10 mld złotych, jakie mają dzisiaj polskie szpitale aż 2 mld stanowi zadłużenie wymagalne, czyli takie, którego termin płatności minął, a które nie zostało przedawnione lub umorzone. W zakresie zobowiązań wymagalnych również na czele są szpitale w województwie mazowieckim mając blisko 550 ml zł. Za szpitalami mazowieckimi lokują się szpitale w województwie śląskim z kwotą ponad 250 mln zł zobowiązań wymagalnych. Za nimi znajdują się szpitale w pozostałych województwach, których zadłużenie wymagalne oscylowało od kilku do kilkudziesięciu milionów złotych.

Jako przyczyny długów polskich szpitali wskazuje się najczęściej niedofinansowanie systemu ochrony zdrowia, brak bilansowania się przychodów i kosztów, brak realnej wyceny świadczeń oraz konieczność ponoszenia w ostatnich latach sporych nakładów na infrastrukturę, którą szpitale chciały dostosować do europejskich standardów.

Długi w Magellanie

Wskazane czynniki miały powodować, że szpitale zmuszone były zaciągać kolejne pożyczki, aby pokryć swój rosnący deficyt. Jak się jednak okazuje, oprócz banków wiele z nich zadłużyło się w spółce Magellan S.A. z Łodzi, notowanej na warszawskiej Giełdzie Papierów Wartościowych (GPW). Spółka ta udziela m.in. gwarancji spłaty zobowiązań, zapewnia finansowanie poprzez udzielanie pożyczek, oferuje także usługi meadleasingu, faktoringu, oraz refinansowanie zobowiązań i finansowanie należności (nabycie należności i przejęcie roli kredytującego szpital). Spółka z Łodzi wchodzi w skład Grupy Kapitałowej Magellan, która prowadzi działalność także na terenie Czech i Słowacji poprzez spółki zależne – Magellan Česká republika s.r.o. i Magellan Slovakia s.r.o. Grupa Kapitałowa Magellan ma również swój Oddział Korporacyjny w Hiszpanii z siedzibą w Barcelonie. W ramach grupy działa także spółka MED. Finance S.A., która zajmuje się finansowaniem inwestycji w sektorze służby zdrowia. Podmiotem dominującym w całej grupie jest jednak spółka Magellana S.A. Interesująco przedstawia się również struktura akcjonariatu w Magellanie. Największy pakiet akcji, bo aż 28,27 proc. posiada fundusz Polish Enterprise Fund IV, L.P., (jeszcze w kwietniu 2013 r. dysponował aż 67, 74 proc. akcji). Wśród pozostałych udziałowców Magellana są m.in. Piotr Krupa – obecny jego prezes – 5,53 proc., ING Powszechne Towarzystwo Emerytalne S.A. z siedzibą w Warszawie (16,76 proc.), Amplico PTE S.A. (10,76 proc), AEGON Otwarty Fundusz Emerytalny (12,58 proc.), Otwarty Fundusz Emerytalny Aviva (10, 31 proc.) oraz Generali – Otwarty Fundusz Emerytalny (5,07 proc). Podstawową grupą pożyczkobiorców są w Magellanie polskie szpitale publiczne. Jak dużo polskich szpitali zadłużyło się już w Magellanie tego do końca nie wiadomo! W każdym razie Magellan enigmatycznie komunikuje w swoich oficjalnych raportach, że współpracuje z ponad 500 polskimi szpitalami. Nie wiemy również na jaką łącznie kwotę nasze szpitale zadłużyły się w Magellanie? Z oficjalnych dokumentów wiadomo jedynie, że tylko w 2013 r. Magellan udzielił naszym szpitalom pożyczek o łącznej wartości 579 737 tys. zł, a wartość portfela aktywów finansowych z ich tytułu wynosiła 323 109 tys. zł. W każdym razie zyski Magellana z tego tytułu od kilku lat systematycznie rosły. W raporcie spółki za II kwartał 2015 r. wykazano 9,85 mln zł skonsolidowanego zysku netto. W ujęciu jednostkowym zysk netto w okresie I i II kwartału 2015 r. wyniósł 17,14 mln zł. Oprocentowanie zaciągniętych przez szpitale pożyczek wynosi w Magellanie od kilku do kilkunastu procent. Jednak w praktyce zależy od arbitralnej decyzji władz Magellana.

Pożyczać i windykować

Ale ogromne zyski Magellana wyglądają nieco inaczej w innej perspektywie, gdy uwzględnimy kilka istotnych faktów związanych z jego funkcjonowaniem. Kluczową postacią w spółce Magellan S.A. i całej Grupie Kapitałowej Magellan jest Krzysztof Kawalec, który jest związany z nią od roku 2001. Wcześniej Kawalec był menagerem w spółce International Fast Food Polska. Gdy pojawił się w Magellanie zaczął szybko piąć się w górę pokonując kolejne szczeble kierownicze. W 2009 r, Kawalec został również członkiem Rady Nadzorczej spółki Kruk S.A. z siedzibą we Wrocławiu – mieście będącym dzisiaj prawdziwym centrum polskiego rynku windykacji. Kruk S.A. to jeden z tych windykatorów, przed którym ostrzegał polskie firmy Urząd Ochrony Konkurencji i Konsumentów (UOKiK) nakładając na spółkę w 2008 r. 90 tys. zł kary za stosowanie niedozwolonych praktyk. Ale nie była to pierwsza kara nałożona na spółkę. W kwietniu 2005 r. UOKiK uznał za niedozwolone zamieszczanie przez Kruka w pismach kierowanych do dłużników haseł, treści i znaków graficznych, które miały na celu zastraszenie odbiorcy, wywołanie u niego uczucia lęku i wywarcie presji. W każdym razie spółka KRUK S.A. zajmuje się również windykacją długów polskich szpitali. Ale nie tylko to może rodzić uzasadnione pytania w sprawie zadłużania się polskich szpitali. Okazuje się bowiem, że wielu menadżerów polskich szpitali, którzy nimi zarządzali miało bliskie związki z Magellanem i spółkami z nim powiązanymi. Tak było np. w przypadku byłego dyrektora ds. lecznictwa Wojewódzkiego Szpitala Specjalistycznego im. S. K. Wyszyńskiego w Lublinie Marka Wójtowicza, który przez jakiś czas był członkiem Rady Nadzorczej Magellana. Problem był w tym przypadku taki, że wspomniany lubelski szpital jest najbardziej zadłużony w Magellanie ze wszystkich istniejących szpitali w województwie lubelskim, a jego zobowiązania wymagalne wynoszą prawie 36 mln zł (ogółem jego zadłużenie wynosi ponad 222 mln zł). Jednak w ocenie Marszałka Województwa Lubelskiego Sławomira Sosnowskiego (PSL), który jest organem nadzorującym szpitale w województwie lubelskim „nie ma zagrożenia, że nie będą one w stanie wywiązywać się ze spłat zaciągniętych pożyczek”. Jak można rozumieć Pana Marszałka odnosi się to również do Wojewódzkiego szpitala Specjalistycznego im. S.K. Wyszyńskiego w Lublinie. Podobne historie miały także miejsce w szpitalach wielu innych województw.

Trudno nie odnieść wrażenia, że na przestrzeni ostatnich kilkunastu lat wytworzył się w Polsce układ pomiędzy menadżerami polskich szpitali a firmami oferującymi dla nich pożyczki i powiązanymi z nimi firmami windykacyjnymi, który umożliwia dwóm ostatnim zarabianie pieniędzy, kosztem rosnących długów szpitali. Wielu menadżerów szpitali za swoja rolę otrzymuje potem posady w firmach oferujących szpitalom pożyczki lub w tych, które je potem windykują. Tak w skrócie można opisać cały mechanizm, który powiększa długi polskich szpitali. Ale zastanawia również bierność wobec tego zjawiska wojewódzkich samorządów, które nadal nie widzą żadnych zagrożeń dla zadłużonych na swoim terenie szpitali, dla których są one podmiotem tworzącym. Rodzi to kolejne pytanie, na które nie mamy jeszcze odpowiedzi: czy przypadkiem nie jest tak, że samorządy nie są częścią układu, generującego szpitalne długi?

Dziwne jest również to, że tej patologii nie przyjrzały się do tej pory ani polskie służby, ani prokuratura. Ich całkowita impotencja w tej sprawie, przy jednoczesnym braku systemowych rozwiązań ze strony państwa może kiedyś doprowadzić do tego, że wiele zadłużonych szpitali za sprawą ich windykatorów pójdzie „pod młotek”, a ich nowi nabywcy przejmą je za przysłowiowe grosze, by móc dalej na nich zarabiać. I nie wydaje się być to nierealnym marzeniem. Coraz częściej można bowiem usłyszeć, że prawdziwe pieniądze zarabiać będzie można na leczeniu pacjentów z zagranicy, a nie polskich. To scenariusz, który naprawdę może się kiedyś ziścić, o ile nie zaczniemy leczyć tej najbardziej groźnej choroby polskiej służby zdrowia.

Autor jest historykiem, przez wiele lat pracował w Urzędzie Ochrony Państwa, następnie w Biurze Bezpieczeństwa Narodowego. Był również członkiem Komisji Weryfikacyjnej ds. WSI

 

—————

 

 
Leszek Pietrzak

Leszek Pietrzak

historyk, przez wiele lat pracował w Urzędzie Ochrony Państwa, następnie w Biurze Bezpieczeństwa Narodowego. Był również członkiem Komisji Weryfikacyjnej ds. WSI