Nadchodzi koniec PGNiG!

Ostatnie zakupy paliwowe polskich przedsiębiorstw mogą wskazywać, że nadchodzi kres działalności Polskiego Górnictwa Naftowego i Gazownictwa (PGNiG) – do tej pory głównego dostawcy gazu ziemnego dla naszego przemysłu.

Tydzień temu PKN Orlen poinformował w swoim komunikacie giełdowym, że podpisał kontrakt na dostawy gazu za 520 mln zł z holenderską firmą Vitol. Ale nie był to pierwszy kontrakt, jaki polska spółka zawarła z tym kontrahentem. Począwszy od sierpnia bieżącego roku Orlen zawarł kilka takich umów z Vitolem, o łącznej wartości prawie 1,76 mld złotych. Holenderski sprzedawca będzie dostarczał gaz również innym polskim przedsiębiorstwom. Niemal w tym samym czasie ta firma zawarła kontrakt z Grupą Azoty Puławy, której w ciągu najbliższych 12 miesięcy dostarczy połowę potrzebnego jej gazu. Pozostałą połowę naszemu chemicznemu gigantowi dostarczy spółka PGNiG Sales & Trading GmbH. Według przedstawicieli Grupy Azoty oba kontrakty opiewają na prawie 167 mln złotych. Według przedstawicieli obu polskich spółek zakup surowca w Holandii (Vitol) i w Niemczech (PGNiG Sales & Trading GmbH) oznaczać będzie dla nich wymierne oszczędności, ponieważ gaz można tam kupić dzisiaj dużo taniej.

Holenderski Vitol to firma handlująca ropą naftową, gazem i węglem. Zalicza się do grupy liczących się w Europie pośredników w handlu gazem. Ma swoje siedziby w Rotterdamie i Genewie. Z kolei PGNiG Sales & Trading GmbH, mająca swoją siedzibę w Monachium pomimo że jest nadal częścią Grupy Kapitałowej PGNiG operuje na rynku austriackim i niemieckim, będąc dostawcą zarówno dla odbiorców indywidualnych, jak i firm. Tak czy inaczej, obaj pośrednicy sprzedają rosyjski gaz, który kupują po dużo niższych cenach niż robi to PGNiG.

Niekwestionowana pozycja dostawcy

PGNiG był do tej pory najważniejszym polskim dostawcą, dostarczającym gaz zarówno dla klientów indywidualnych, jak i polskich przedsiębiorstw. Jego klientami były m.in. nasze elektrociepłownie, huty, a także wszystkie polskie zakłady chemiczne. PGNiG kupuje rosyjski gaz w oparciu o kontrakty długoterminowe, w których obowiązuje klauzula „bierz lub płać” („take or pay”). Takie warunki narzuciła bowiem podpisana w 2010 r. przez wicepremiera Waldemara Pawlaka z jego rosyjskim odpowiednikiem Igorem Sieczinem polsko-rosyjska umowa gazowa, na mocy której ustalono dostawy rosyjskiego gazu powyżej polskiego poziomu zapotrzebowania.

Rosyjski gaz kupowany przez PGNiG od zawsze był najdroższy w Europie. W 2012 r. w szczytowym momencie cen ropy naftowej na światowych rynkach (cena gazu jest powiązana z ceną ropy) PGNiG płacił ponad 500 USD za 1 tys. metrów sześciennych, gdy niemal w tym samym czasie cena gazu sprzedawanego do Europy Zachodniej wynosiła 440 USD. Krótko mówiąc, PGNiG musiał zawsze kupować rosyjskiego gazu więcej, niż potrzebował i za znacznie wyższą cenę. Firma zawsze ukrywała szczegóły swoich transakcji z Gazpromem, a o cenach, po jakich kupowała gaz z Rosji, mogliśmy się częściej dowiedzieć z rosyjskich mediów niż od niej samej.

Między Rosją a Katarem

Ale nie tylko zakupy gazu od Gazpromu są dla PGNiG coraz większym problemem. To samo może powiedzieć o jego innym kontrahencie: Katarczykach. Klauzula „bierz lub płać” obowiązuje bowiem również w kontraktach polskiej firmy z katarskim LNG Qatargas, który miał dostarczać PGNiG gaz skroplony (LNG) do gazoportu w Świnoujściu (od 2015 r. obowiązuje kontrakt z Katarem na dostawy gazu LNG). Gazoport jednak, wbrew deklaracjom rządu, nie został ukończony na czas (pierwotnie miało się to stać do 30 czerwca 2014 r.), PGNiG zmuszone było więc uzupełnić umowę z Katarczykami z 2009 r. o dodatkowe porozumienie. Na mocy tego porozumienia LNG Qatargas i PGNiG będą mogły w przyszłości uzgodnić dostawy tego gazu, gdy stanie się jasne, kiedy gazoport w Świnoujściu będzie w pełni gotowy.

Opóźnienia w budowie gazoportu w Świnoujściu już mają poważne konsekwencje. Do kolejnej ofensywy ruszył Gazprom, który w szybkim tempie opanowuje polski rynek transportu miejskiego, coraz bardziej zainteresowanego zakupem autobusów napędzanych gazem LNG. Miedzy innymi Gazprom Germania – niemiecka spółka-córka rosyjskiego koncernu będzie zasilała w pochodzący od Gazpromu LNG miejskie autobusy w Warszawie. To efekt zawartego przez warszawskie Miejskie Zakłady Autobusowe kontraktu z firmą Gazprom Germania wartego 115 mln złotych. Co jeszcze ciekawsze, ekologiczne autobusy na LNG zbudowane zostaną przez firmę Solbus z Solca Kujawskiego, która należy dzisiaj do powiązanej z Gazpromem spółki Lider Trading.

Nad podobnym rozwiązaniem pracują również miejskie przedsiębiorstwa komunikacji w Tarnowie i Gdyni. Niewiele brakowało, aby umowę z Rosjanami na dostarczanie LNG podpisało Miejskie Przedsiębiorstwo Komunikacyjne w Częstochowie. W każdym razie Gazprom za pośrednictwem powiązanych ze sobą spółek, które już działają na polskim rynku, chce opanować jak największą część polskiego rynku dostaw LNG, zanim gazoport w Świnoujściu osiągnie pełną funkcjonalność. A ta ma nastąpić ostatecznie dopiero w 2017 r.

Czarne chmury nad PGNiG

Jest jasne, że sytuacja, w której polskie przedsiębiorstwa w imię oszczędności finansowych zaczną kupować od zachodnich pośredników dużo tańszy rosyjski gaz, a powiązane z Gazpromem spółki przejmą znaczną część polskiego rynku dostaw LNG, pozycja rynkowa PGNiG będzie coraz trudniejsza. Przedsiębiorstwo to będzie bowiem musiało nie tylko kupować ilości rosyjskiego gazu określone w zawartych z Gazpromem umowach, lecz także będzie miało coraz większe trudności z ich sprzedażą. Podobnie może być w przypadku LNG, który będzie dostarczany do gazoportu w Świnoujściu, jeśli okaże się, że Rosjanie będą już dostarczali ten surowiec polskim odbiorcom. Może to w konsekwencji sprawić, że sytuacja finansowa doprowadzi PGNiG do bankructwa.

W każdym razie dzisiaj pewne jest jedno: Rosjanie chcą sprzedawać Polsce jeszcze więcej gazu. Aby to zrobić, rosyjski gaz u zachodnich pośredników musi być tańszy niż ten kupowany przez PGNiG bezpośrednio od Gazpromu. Rosjanie potrzebują pieniędzy, a dodatkowa sprzedaż rosyjskiego gazu dla polskich przedsiębiorstw może dostarczyć im m.in. tak potrzebnych środków do prowadzenia wojny na Ukrainie. To wydaje się być bardzo przekonywującym motywem, jaki stoi za ich obecnymi działaniami na polskim rynku gazu.

Co zatem może stać się z PGNiG, gdy spółka popadnie w prawdziwe finansowe tarapaty? Zapewne wówczas Gazprom wyciągnie do niej „pomocną dłoń”, proponując transakcję odkupienia udziałów PGNiG (48 proc.) w EuRoPol GAZ – spółce-właścicielce nitek gazociągu jamalskiego, którym płynie właśnie gaz do Polski i dalej do Europy Zachodniej. W ten sposób Rosja wzmocni swoją energetyczną dominację w Europie i całkowicie uzależni od siebie PGNiG!

—————–

 
Leszek Pietrzak

Leszek Pietrzak

historyk, przez wiele lat pracował w Urzędzie Ochrony Państwa, następnie w Biurze Bezpieczeństwa Narodowego. Był również członkiem Komisji Weryfikacyjnej ds. WSI