(NIE) KREATYWNA EUROPA

Whielki Krasnal EURORA DAWAJ!

Whielki Krasnal "EUROPA DAWAJ! / Pierwszy historyczny portret
przewodniczącego Rady Europejskiej Donalda Tuska", 2004 r., olej na płótnie
35 x 45 cm

W założeniach wyglądało to imponująco. Unia Europejska tworzy ogromny, z budżetem o wartości 1,8 mld euro, program, którego celem było stymulowanie przemysłów kreatywnych wśród swoich 27 członków. Wszystko to sprawiało wrażenie, że Bruksela modernizuje swoje ekonomiczne oblicze na poważnie. Niestety, czar prysł wraz z zapoznaniem się z tym dokumentem.

Po pierwsze, ów projekt, opracowany na lata 2014–2020, nie jest skierowany do sektorów kreatywnych. Po drugie, mechanizm działania „Kreatywnej Europy” przypomina bardziej rozdawanie dotacji aniżeli realne inwestycje. Po trzecie, nie pokazuje on innowacyjnego, kreatywnego oblicza Europy. Co więcej, można odnieść wrażenie, że cementuje biurokratyczno-brukselskie podejście co do dystrybucji środków przeznaczonych na nowoczesną gospodarkę.

Kreatywność oparta na kinematografii

Autorzy programu „Kreatywna Europa” wyszli z założenia, że Europa musi skupić się przede wszystkim na filmie. W związku z czym budżet komponentu MEDIA stanowi połowę całego programu (900 mln euro). Główny cel? Co najmniej 50 proc. filmów wyświetlanych w europejskich kinach ma pochodzić ze Starego Kontynentu. Nawet w przypadku, gdy odbiorcy nie będą chcieli ich oglądać? Przypomina to dotowanie na siłę. Drugi z elementów „Kreatywnej Europy” (Kultura) dotyczy wsparcia udzielonego 300 tys. artystom (w sferze mobilności i współpracy międzynarodowej) oraz przetłumaczenia 5,5 tys. książek. Naprawdę europejskie przemysły kreatywne to tylko film i wydawnictwa? A co z grami komputerowymi, branżą muzyczną i reklamową czy też mediami?

Mocne strony

Program „Kreatywna Europa” można pochwalić za dwie kwestie. Po pierwsze, efektem prac nad tym przedsięwzięciem było zainicjowanie powstania European Creative Industries Alliance. Po drugie, znane są wskaźniki efektywności tego programu. Dotarcie do 100 mln odbiorców (w przypadku Kultury), powstanie 10 tys. partnerstw międzynarodowych czy też 165 mln zagranicznych widzów (pochodzących z 10 najważniejszych rynków filmowych) ma zetknąć się z europejskimi filmami w ciągu ośmiu lat. Po 2020 r. będzie można do nich wrócić i sprawdzić, jak te instrumenty faktycznie zadziałały.

Program nieodpowiadający rzeczywistości

Niby to wszystko brzmi ambitnie, ale w odbiorze założenia „Kreatywnej Europy”są strasznie ociężałe, rodem z XX wieku. Brakuje bycia smart, podejścia agile czy nawet myślenia projektowego. Przez ten program nie przemawia żadna forma wzmacniania konkurencyjności gospodarczej Unii, nie wspominając już o rozwijaniu innowacyjności za pomocą przemysłów kreatywnych. „Kreatywna Europa” jest programem typowo kulturalnym, mało związanym z szybko zmieniającą się rzeczywistością ekonomiczno-biznesową.

Autor jest właścicielem butiku komunikacyjnego OMG! PR, autorem bloga CreativeIndustries.co, ekspertem ds. przemysłów kreatywnych

Avatar

Marcin Niewęgłowski

właściciel butiku komunikacyjnego OMG! PR, autor bloga CreativeIndustries.co, ekspert ds. przemysłów kreatywnych