Nie zostawiajmy GPW na marginesie

Należy uzmysłowić naszym decydentom w Ministerstwie Finansów, że czas ucieka i walka o dominację światowych supergiełd gwałtownie się zaostrza. GWP bez poważnych aliansów strategicznych może pozostać na marginesie wydarzeń, tym bardziej, że Unia Europejska otworzyła drogę do transakcji giełdowych również bankom. Dlaczego? Od około dwóch tygodni toczą się rozmowy pomiędzy światowym gigantem giełdowym NASDAQ a europejską supergiełdą OMX w sprawie przejęcia przez amerykańskiego partnera funkcji inwestora strategicznego. Oferta NASDAQ, oparta jest na proponowanej cenie 192 koron szwedzkich za akcję, wynika z doniesień szwedzkiej gazety „Dagen Inustri”.

W profilu

OMX, w której rząd szwedzki ma drugi, co do wielkości, pakiet akcji po Investor (INVESTb.ST), zrzesza giełdy: sztokholmską, kopenhaską, helsińską, rejkjawicką oraz państw bałtyckich, leży w profilu NASDAQ, ponieważ wielu spośród jej klientów to firmy parające się elektroniką. Niewykluczone, że NASDAQ dodatkowo traktuje OMX jako tylną furtkę, by dojść do niektórych giełd rosyjskich. Krążą niepotwierdzone pogłoski, że miesiąc temu OMX zaproponował London Stock Exchange zakup strategicznego pakietu akcji.

Pokonanie barier

Natomiast NASDAQ złożył w tym tygodniu ofertę zakupu giełdy filadelfijskiej. Oferta NASDAQ podkreśla rozwijający się błyskawicznie trend konsolidacji na rynku giełdowym. Odwrotnie aniżeli w Polsce, rząd szwedzki zapowiedział sprzedaż swojego pakietu akcji OMX. Będzie to największa transakcja w dziejach Szwecji. Taki kierunek rozwoju podyktowany jest kilkoma przyczynami, z których najważniejsze stanowią: dążenie do pokonania barier czasowych i terytorialnych w gospodarce globalnej, zmniejszenie kosztów, a tym samym cen usług giełdowych poprzez tzw. „economy of scale” oraz rozwój nowoczesnych środków łączności.

Zaprzeczenia

Po ukazaniu się informacji na temat rozmów, zarówno OMX, jak i NASDAQ zaprzeczyli informacji podanej przez szwedzki „Dagens Industri”. Ton wypowiedzi NASDAQ był stanowczy, natomiast OMX nie był już tak zdecydowany. Rzecznik NASDAQ dawał do zrozumienia, że jego instytucja jest zbyt zaabsorbowana próbą przejęcia giełdy filadelfijskiej, by mieć czas i możliwość przejmowania kontroli strategicznej nad swym skandynawskim odpowiednikiem.

Kto przejmie kogo?

W międzyczasie okazało się, że rozmowy prowadzone pomiędzy OMX a London Stock Exchange (LSE), to nie powrót do dawnej koncepcji i próby sztokholmskiej giełdy, by zostać partnerem londyńskiego kontrahenta, ale wręcz odwrotnie – LSE chce przejąć kontrolę nad OMX. Sytuację komplikuje fakt, że NASDAQ jest posiadaczem poważnego, bo 28,75 – proc. pakietu akcji LSE i po nieudanej lutowej próbie przejęcia pełniejszej kontroli nad angielskim partnerem, nie jest zbyt dobrze ustosunkowana do londyńskiej giełdy, oraz ze względów ekonomicznych, strategicznych, jak i prestiżowych, stara się torpedować zamiary Londynu.

Logiczny kierunek

Na pewno NASDAQ nie jest na rękę, że jej odwieczny rywal NewYork Stock Exchange (NYSE) zakotwiczył się na dobre w Europie poprzez swoją agenturę w postaci NYSE Euronext z siedzibą w Paryżu. Tak więc próba przejęcia przez NASDAQ kontroli nad OMX wydaje się być logiczną kontynuacją rozwoju wydarzeń i przez to ma wszelkie cechy prawdopodobieństwa. Tak również wskazują najświeższe sygnały i doniesienia medialne. Między innymi donoszą one, że ton wypowiedzi amerykańskiej giełdy w sprawie przejęcia kontroli nad OMX nie jest już tak kategoryczny, gdyż, jak podał „Wall Street Journal” a za nim Reuters, rzecznik NASDAQ przyznał, że rzeczywiście toczą się w tej sprawie „wstępne” rozmowy.

Konkurencja

Wydaje się, że jednym z powodów ostrej rywalizacji pomiędzy NASDAQ a LSE jest, z pozoru niezbyt istotna, wiadomość, że pod koniec marca br. OMX podjął współpracę z giełdą z Petersburga. W skali supergiełd oraz innych poważniejszych giełd Europy, petersburski odpowiednik nie ma wielkiego prestiżu. Może nie ma znaczenia ekonomicznego, ale fakt nawiązania współpracy przez OMX ma olbrzymie znaczenie strategiczne, gdyż jest to droga wejścia na lukratywny rynek rosyjski. Warto również wspomnieć, że angielski “Telegraph” w swych ostatnich doniesieniach wskazał na wątki współpracy pomiędzy OMX a giełdami słoweńską i bułgarską oraz naszą GPW.

Poważny gracz

Jak dotychczas w całej tej gmatwaninie interesów giełdowych wygrywającą stroną jest OMX. Akcje tej giełdy w styczniu br. miały wartość w granicach 135-143 koron szwedzkich. Po informacji „Dagens Industri” skoczyły one nawet do wysokości 186 skk, a obecnie ustabilizowały się w granicach 170 do 175 skk. NASDAQ oraz inne supergiełdy działające lub próbujące wejść na rynki Unii Europejskiej muszą się spieszyć, gdyż wkrótce może im wyrosnąć groźny konkurent. W myśl unijnej dyrektywy Market in Financial Instruments Directive (MiFID), banki będą miały prawo prowadzenia działalności giełdowej. Nie wątpię, że w pełni skorzystają z tych uprawnień czołowe banki europejskie.

Co z GPW?

W świetle coraz wyraźniej zarysowującej się tendencji konsolidacyjnej giełd światowych oraz prawdopodobnej konkurencji banków, proponuję, by Ministerstwo Skarbu spojrzało krytycznym okiem na przyszłość GPW. Zamiast buńczucznych wypowiedzi wolałbym, aby światło dzienne jak najprędzej ujrzał poważny i wyważony raport w tej sprawie, pokazujący zarówno pesymistyczne, jak i optymistyczne scenariusze. Oczekuję, że w takim raporcie znajdą się opinie nie tylko naszych specjalistów, ale również czołowych ekspertów spoza Polski. Proponuję, aby w tym zakresie baczniej przyjrzeć się a może i skopiować sprawdzającą się strategię obraną w ostatnich latach przez czołowe chińskie banki.