Nowy rząd zdusi mafię paliwową?

Czy nowy minister sprawiedliwości Zbigniew Ziobro ponownie na celownik weźmie duże grupy przestępcze, przez które Skarb Państwa co roku traci miliardy złotych? Czy głęboka reforma służb specjalnych może zahamować działalność mafii paliwowej? Dlaczego znowelizowany właśnie kodeks karny pomógł przestępcom paliwowym?

Największa gospodarcza porażka III RP

Mafia paliwowa opisana po raz pierwszy została w 2002 r. przez dziennikarzy „Rzeczpospolitej”. W całym tym procederze najbardziej bulwersuje to, że dokonywał się pod pieczą m.in. urzędników organów skarbowych. W śledztwach dochodziło również do ustaleń, że w proceder przestępczy związany z paliwami były zamieszane osoby pracujące dla Ministerstwa Finansów. Mafia miała również silne wsparcie w wydziałach śledczych policji. Część nielegalnych operacji paliwowych odbywała się w bazach PKN Orlen lub dawnych bazach wojskowych. Wśród osób zamieszanych w nielegalny biznes byli dawni oficerowie wojsk, ale także nieistniejących już Wojskowych Służb Specjalnych. W licznych zeznaniach i aktach śledztw w całej Polsce pojawiają się także oskarżenia skierowane wobec prokuratorów i sędziów. Zasięg mafii paliwowej był tak duży i kompromitujący, że zarzuty po raz pierwszy w historii polskiej policji postawiono śląskiemu Komendantowi Wojewódzkiemu w randze generała Mieczysławowi K. Ten jednak się wybronił i w 2011 r. został przez sąd oczyszczony z zarzutów. Tyle szczęścia nie miał prokurator apelacyjny ze Śląska, Jerzy Hop, który odsiaduje właśnie wyrok pozbawienia wolności. Po 13 latach dyscyplinarnie został również usunięty z zawodu. Doskonałym potwierdzeniem tego, jakie zepsucie w kontekście mafii paliwowej oblało sferę wymiaru sprawiedliwości niech będą zeznania prokuratora Andrzeja Czyżewskiego; „….krótko po tym zdarzeniu (próba otrucia – przyp. redakcja) dotarła do mnie informacja, że w środowisku tzw. mafii paliwowej podjęto działania w celu profesjonalnego „zlikwidowania” świadka Czyżewskiego, z uwagi na podjęte przeze mnie działania procesowe przeciwko sędziom SO w Jeleniej Górze, Sądu Apelacyjnego we Wrocławiu, i sędziów z SR w Jeleniej Górze oraz Zgorzelcu, a przede wszystkim w związku z zadaniem przeze mnie ujawnienia opinii publicznej treści moich zeznań, jakie złożyłem przed Sejmową Komisją Śledczą ds. PKN Orlen SA…. dlaczego oni Hopa tak szybko ukryli… Dlaczego? Hop był członkiem mafii paliwowej i te operacje, związane z tym, że on wymuszał jakieś świadczenia na długopisy, papier toaletowy w prokuraturze.

Prokurator Czyżewski niejednokrotnie w swoich wypowiedziach zaznaczał, że cały przestępczy proceder opiera się głównie na wyłudzeniach VAT-u przez podstawione firmy. Co rusz media informują o „spektakularnych” akcjach policji i ABW, które to rozbijają kolejne odnogi mafii paliwowej. Pod koniec 2014 r. media informowały, że Agencja Bezpieczeństwa Wewnętrznego rozbiła mafię paliwową. Oczywiście to tylko jeden skrawek mafii, ale zdziwieniem największym było, że przykrywką przestępczego procederu była spółka paliwowa, gdzie prokurentem był Adam M. były szef Centralnego Biura Śledczego. Tłumaczył on jednak, że nie miał pojęcia, iż spółka którą reprezentował prowadzi działalność przestępczą. Tylko ta jedna firma zdaniem śledczych doprowadziła do utraty przez Skarb Państwa nawet 100 mln złotych.

Jak traci państwo?

Dane są różne, ale w większości specjaliści uważają, że państwo przez mafię paliwową traci od 3 do 5 mld rocznie. Ministerstwo Finansów przytacza dane, gdzie mowa jest o procederze wyłudzania VAT-u na wszystkich płaszczyznach biznesowych, te dane są już o wiele bardziej zatrważające, sięgają nawet 50 mld złotych. Wystarczy wspomnieć, że proponowane przez Prawo i Sprawiedliwość podatki, które mają być nałożone na banki i sieci handlowe, mogą rocznie przynieść budżetowi ok. 8 mld zł. To jednak niewiele w porównaniu do kwot, które państwo traci na samym VAT. Obrót nielegalnymi paliwami to jeden z większych problemów dla służb. Rocznie z tytułu akcyzy od paliw silnikowych, czyli popularnej benzyny i oleju napędowego do budżetu trafia 26 mld złotych. Szacunki Polskiej Organizacji Przemysłu i Handlu Naftowego mówią, że szara strefa na tym polu wynosi od 6 do 10 proc. Oszustwa mafii paliwowej nie polegają tylko na wyłudzaniu VAT-u, ale także na unikaniu płacenia akcyzy. Trzeba pamiętać, że w Polsce są dwa rodzaje oszukanych paliw. Pierwsze pochodzi z przemytu. Drugie ze zmieszania różnych związków chemicznych (nieobłożonych akcyzą), w wyniku czego otrzymuje się pełnowartościowe paliwo. Wprowadza się je później do obrotu przez sieć spółek popularnie zwanych słupami. Państwo traci na akcyzie, bo ta jest pobierana przez producenta lub importera towaru akcyzowego. Tracą też uczciwi przedsiębiorcy, bo ich towar jest znacznie droższy i nie ma szans w starciu z taką konkurencją. Jaki byłby najprostszy sposób zlikwidowania tego problemu? Wystarczyłoby zwyczajnie przerzucić płatność akcyzy na punkt dystrybucji. Czyli przy kasie. W efekcie rentowność sprzedaży lewego paliwa drastycznie spadnie, bo akcyza, podatek VAT i opłata paliwowa to ponad 50 proc. ceny. Nikt nie jest przecież w stanie masowo sprzedawać paliwa z cysterny. – W latach 2006–2007 przy Ministerstwie Finansów działał specjalny zespół powołany przez premiera, złożony z funkcjonariuszy służb, prokuratorów i specjalistów z resortu finansów. Wypracowali dwa rozwiązania, które całkowicie zlikwidowałyby ten problem. Pierwszym było doprowadzenie do zmniejszenia dysproporcji wysokości akcyzy między olejem napędowym a opałowym. Dziś ta różnica to kilkaset procent. Drugim było doprowadzenie do tego, żeby kasy były bezpośrednio na dystrybutorach. Jeżeli można nakazać taksówkarzom posiadanie kas fiskalnych, to tym bardziej można opodatkować stacje benzynowe – mówił w jednym z wywiadów Bogdan Święczkowski, były szef ABW, który ubolewał też, że nie wdrożono metod wypracowanych przez tamten specjalny zespół. Przez 8 lat nie zrobiono praktycznie nic, by zmniejszyć wpływy mafii paliwowej.

Powołany właśnie rząd Prawa i Sprawiedliwości w swoich założeniach ma głęboką reformę służb specjalnych, między innymi Centralnego Biura Antykorupcyjnego, które ma w większym stopniu zająć się przestępstwami gospodarczymi, w tym mafią paliwową. Co istotne, ze struktur obecnej ABW wydzielony i przeniesiony do CBŚ ma być Departament Bezpieczeństwa Ekonomicznego Państwa. Do tej pory departament ten odpowiadał za ochronę kontrwywiadowczą spółek Skarbu Państwa i prowadzenie śledztw na styku polityki i biznesu. Do tej pory CBŚ na polu przestępstw gospodarczych nie miało spektakularnych sukcesów, teraz za to ma szansę zyskać narzędzia do tego potrzebne. Jeśli zaproponowane zmiany doprowadzą do uszczelnienia systemu podatkowego, to Skarb Państwa może zyskać nawet 18 mld złotych, bo tyle w swoim programie zapowiada Prawo i Sprawiedliwość.

Groźne naruszenie interesów

O tym, że wejście w drogę interesom mafii paliwowej jest groźne, można przekonać się czytając niektóre akta ze śledztw, gdzie niejednokrotnie świadkowie byli zastraszani, gdzie dochodziło także do pobić, czy innych niebezpiecznych sytuacji dla osób posiadających wiedzę o całym procederze. W lutym tego roku wrocławski sąd aresztował 81-letniego Leszka Sz., który zdaniem śledczych miał kierować międzynarodowym gangiem. Był to skutek gigantycznej akcji służb wymierzonej w międzynarodową grupę przestępczą zajmującą się nielegalnym obrotem paliw, wzięło w niej udział ponad 500 funkcjonariuszy z CBŚ, Policji i Urzędu Kontroli Skarbowej. W sumie przeszukano kilkadziesiąt mieszkań, biur i siedem baz paliwowych. W ręce śledczych wpadło 13 osób. Jedną z nich był zatrzymany we Wrocławiu Leszek Sz., który swego czasu skutecznie próbował zdyskredytować prokuratora Marka Wełnę z Krakowa kierującego śledztwem mafii paliwowej, który po działaniach Leszka Sz., zrezygnował z prowadzenia kilkunastoosobowego zespołu prokuratorów rozpracowującego mafię paliwową. Decyzja prokuratora Wełny była zaskakująca, ponieważ stworzył on efektywny zespół śledczych, którzy kierowali do sądu twarde dowodowo akty oskarżenia w sprawie mafii paliwowej. Co prawda Wełna, jako powód podał brak porozumienia z przełożonymi, ale dla wielu wtedy było jasne, że problem tkwił w oszczerstwach, jakie wokół niego starano się wytworzyć. Innym zastanawiającym przykładem może być też osoba Zyty Gilowskiej. W latach 2006-2007, czyli w czasie, gdy była ministrem finansów, podjęte z jej inicjatywy prace nad likwidacją mafii paliwowej zbiegły się z oskarżeniem jej o współpracę ze Służbą Bezpieczeństwa. Sąd co prawda uznał, że prof. Gilowska złożyła prawdziwe oświadczenie lustracyjne, to według niektórych osób zbieżność tych oskarżeń z pracami nad likwidacją mafii paliwowej nie była przypadkowa.

Problemy na tle mafii paliwowej miał też sam Zbigniew Ziobro, kilka dni temu na nowo obrany ministrem sprawiedliwości. Jego wcześniejsze dwuletnie sprawowanie urzędu ministra przyniosło mu chyba najpoważniejszy problem w jego karierze. Chodzi o sprawę z 2007 r., gdy na polecenie prokuratury ABW udało się do domu Barbary Blidy – b. minister budownictwa za rządów SLD – która miała usłyszeć zarzuty korupcyjne związane z tzw. śląską mafią paliwową. Blida popełniła wówczas samobójstwo. Sprawę wyjaśniała sejmowa komisja śledcza, której prace zakończyły się stwierdzeniem, że Ziobro powinien odpowiedzieć za to przed Trybunałem Stanu. Wszczęto parlamentarną procedurę pociągnięcia go do odpowiedzialności konstytucyjnej, ale we wrześniu tego roku, w ostatecznym głosowaniu w Sejmie do uchwalenia tego wniosku zabrakło pięciu głosów.

Nowe złe prawo?

Znowelizowany w tym roku Kodeks Karny nie pomaga w ściganiu przestępców paliwowych. Od lipca, kiedy to nowe przepisy weszły w życie, tylko w samej Warszawie umorzono ponad sto spraw dotyczących mafii paliwowej w Polsce. O jakie przepisy konkretnie chodzi? O te skracające czas przedawnienia. Zmiany w art. 102 K.K., gdzie skrócono dodatkowy okres przedawnienia – a więc ten doliczany do podstawowego po tym, jak sprawca usłyszy już zarzuty – do pięciu lat. W efekcie wiele głośnych śledztw może zakończyć się umorzeniem dużo wcześniej, niż zakładano. Piotr Kosmaty z Prokuratury Apelacyjnej w Krakowie potwierdza również, że może dojść do kolejnych przedawnień w sprawach mafii paliwowej, które toczą się przed sądami. Dotyczy to głównie przypadków, gdy stawiano zarzuty działania w zorganizowanej grupie przestępczej. Miały one ulec przedawnieniu w 2022 r., ale stanie się to 5 lat wcześniej, czyli w 2017 r.

Czy zatem nie należałoby powrócić do poprzedniego brzmienia przepisu? Niewątpliwie tak, jednak najlepszym chyba sposobem na unikanie przedawnień w ważnych sprawach byłoby wprowadzenie zasady zawieszania okresu przedawnienia w momencie, gdy sprawa trafi na wokandę. Dlaczego? Wiele spraw skomplikowanych powoduje, że konieczne jest powołanie kilku biegłych, co za tym idzie bardzo długo też sąd oczekuje na ekspertyzy, a to właśnie działa najczęściej na korzyść oskarżonych, którzy dziś w przeciąganiu procesu widzą raczej korzyść. Nie wiadomo też tak naprawdę, co skłoniło komisję kodyfikacyjną, która pracowała nad nowelizacją kodeksu karnego, aby skracać okresy przedawnień. Jacek Skała, szef prokuratorskich związkowców w jednej z wypowiedzi twierdził, że nie było żadnego merytorycznego uzasadnienia dla takiej korekty legislacyjnej. – Spotkałem się z pytaniami, czy aby taka korekta nie była skrojona pod konkretne postępowania i konkretne osoby. To pytanie jest zasadne, zwłaszcza gdy w pracach uczestniczą osoby będące czynnymi w sprawach karnych adwokatami. Od takich pytań nie uciekniemy. Choć oczywiście dowodów na taki lobbing nie ma – podkreślał Skała.

Czy nowy rząd upora się z powyższymi problemami, które są szalenie istotne dla całego państwa na wielu jego płaszczyznach? Tego do końca nie wie nikt, jednak zmiany proponowane przez PiS a także ministra sprawiedliwości Zbigniewa Ziobrę mogą dawać nadzieję, że państwo na tych zmianach zyska. Choć innym ważnym pytaniem jest tutaj kwestia, ile faktycznie straci na tym mafia paliwowa.