Parabank ABW. Tanie pożyczki poza kontrolą

W Agencji Bezpieczeństwa Wewnętrznego działa parabank (Koleżeńska Kasa Oszczędnościowo-Pożyczkowa – KKOP) przyjmujący depozyty i udzielający pożyczek pracownikom. Formalnie wszystko jest w porządku, bo prawo przewiduje istnienie kas zapomogowo-pożyczkowych pracowników. Faktycznie KKOP w ABW stały się poważną instytucją finansową obracającą milionami złotych od pracowników i „z innych źródeł”, która – w dodatku – sama się kontroluje.

Według naszych informatorów w KNF i ABW w ubiegłym roku doszło do próby skontrolowania kas pożyczkowych w ABW, ale po interwencji kierownictwa agencji urzędnicy nadzoru mieli się wycofać. Powodem odmowy kontroli były dane osobowe funkcjonariuszy wykonujących czynności operacyjno – rozpoznawcze, jakie znajdują się KKOP. – Pracownicze kasy zapomogowo-pożyczkowe funkcjonują na podstawie ustawy o związkach zawodowych i rozporządzenia Rady Ministrów w sprawie pracowniczych kas oszczędnościowo-pożyczkowych. Zgodnie z przepisami prawa nie są one i nigdy nie były objęte nadzorem KNF. Nie może być żadnych kontroli itp., więc nie ma mowy o naciskach – twierdzi Łukasz Dajnowicz, rzeczn – Z racji wielkości prowadzonej działalności i jej charakteru, czyli świadczenia usług parabankowych, jak najbardziej mamy prawo kontrolować pracownicze kasy – twierdzi nasz informator z KNF. ABW ma dość przyjazne relacje z KNF, stąd zapewne opór przed nagłaśnianiem zgrzytu, do jakiego doszło przy okazji kontroli.

Spadek po PRL

Popularność Pracowniczych Kas Zapomogowo – Pożyczkowych (PPKZ) to spadek po Polsce ludowej. Wówczas takie samopomocowe instytucje powstawały w każdym zakładzie pracy. Popularny dowcip opowiadany przez Bohdana Smolenia głosił nawet, że nic tak nie wiąże pracownika z zakładem pracy właśnie, jak kasa zapomogowo-pożyczkowa. W III RP ich działanie zostało uregulowane przez ustawę z 1991 r. o związkach zawodowych i rozporządzenie Rady Ministrów z 1992 r. Ale w pozostałym zakresie obowiązują je już normalne przepisy prawa.

Rozwiązania prawne dla PPKZ ewidentnie nie przystają do nowej rzeczywistości. Powstawały one po wojnie przy kompletnym braku powszechnych usług bankowych i pożyczkowych w Polsce, spełniały więc ważną rolę społeczną i gospodarczą. Dziś są już anachronizmem, aczkolwiek stanowią skuteczny sposób na nagradzanie i pomaganie pracownikom.

Bez osobowości prawnej

Kilka przepisów sprawia, że kasy mają specyficzny status. Po pierwsze członkostwo w nich jest dobrowolne. Po drugie, co bardzo ważne, władze zakładowych kas są kompletnie niezależne od pracodawcy. Z drugiej strony kasa nie posiada osobowości prawnej. Każdy członek kasy występując o pożyczkę zgadza się, aby potrącać mu ją z wynagrodzenia. Kasy pracownicze pozwalają również być członkami emerytom. Poza tym w trakcie spłacania pożyczki członek kasy może zmienić pracę i zaprzestać spłat.

W trakcie zbierania materiałów do tekstu natrafiliśmy na historie dwóch pracowników ABW, którzy po odejściu z agencji zaprzestali spłacania pożyczek. Teoretycznie nie powinno mieć to miejsca, gdyż pożyczki powinny być spłacane w momencie utraty członkostwa w KKOP (potrącone z wynagrodzenia i odprawy) i nieprzeniesienia pożyczki do innej, analogicznej kasy. Jako nie posiadająca osobowości prawnej, kasa nie ma możliwości zmuszenia byłego członka do oddania pieniędzy. W wypadku dużych kwot (powyżej jednomiesięcznego wynagrodzenia) pożyczka powinna była mieć poręczycieli. To jednak teoria, a nie wiadomo jak wygląda praktyka. W każdym razie wiedza w ABW na temat funkcjonowania kas pożyczkowo-oszczędnościowych jest żadna. W decyzji nr 172 z 20 grudnia 2012 r. szef ABW (Krzysztof Bondaryk) określił zasady działania KKOP w jednostkach organizacyjnych ABW. Zgodnie z punktem 10 paragrafu 8 tej decyzji, jeżeli nie ma możliwości ściągnięcia zadłużenia, „zarząd dochodzi należności na drodze sądowej”. Biorąc pod uwagę, że KKOP nie mają osobowości prawnej, jest to po prostu niemożliwe!

Duża kasa tajnych służb

W założeniu kasy koleżeńskie mają służyć nie udzielaniu dużych pożyczek, a drobnych kwot, tzw. chwilówek. Jak twierdzą, nasi rozmówcy w ostatnich latach znacznie podwyższono kwoty udzielnych pożyczek. – Kwoty przyznawano według hierarchii. Szefowie dostawali nawet po kilkaset tysięcy złotych pożyczki – twierdzi nasz informator z ABW. To nie lada pomoc, bo zgodnie z prawem są to pożyczki zupełnie nieoprocentowane. Działanie takich kas przypomina poniekąd „systemy argentyńskie” popularne w Polsce w latach 90. Polegało to na tym, że chętni na pożyczkę (lub zakup samochodu itp.) wpłacali pieniądze, a spośród wpłacających losowano co miesiąc tych, którzy ją otrzymywali. Szczęśliwcy dostawali pieniądze (auto) od razu, pechowcy musieli czekać latami. Zdarzało się, że grupa z różnych względów się rozpadała, co powodowało kłopoty z odzyskaniem wpłaconych pieniędzy. W KKPO ABW ciekawe jest również to, że oprócz wpłat członków kasy, źródłem funduszy własnych (według decyzji nr 172 szefa ABW) są jeszcze „inne wpływy pieniężne”. Nie wiadomo z czego kasy mogą czerpać jeszcze dochody (skoro nie mają osobowości prawnej) – ABW nie odpowiedziała na nasze pytania. Systemy argentyńskie zostały w Polsce zdelegalizowane jako niekorzystne dla większości korzystających z nich klientów, a działalność kas pracowniczych w większości zakładów opiera się na tych samych zasadach. Zyskują tylko ci, którzy dostają darmowe pożyczki. Im większe i dłuższy termin do spłaty, tym większy zysk. Osobną kwestią jest to, czy wewnątrz ABW powinna istnieć organizacja, która może nagradzać pracowników tanimi pożyczkami, liczonymi w setkach tysięcy złotych, wyłącznie według własnego widzimisie.

——

 

Jan Piński

Dziennikarz z 18-letnim stażem. Były szef Telewizyjnej Agencji Informacyjnej, a także były redaktor naczelny "Uważam Rze". Aktualnie naczelny "Gazety Finansowej" i gf24.pl. Z zamiłowania szachista (były wicemistrz Europy juniorów). Motto: dziennikarz nie pisze co wie, ale zawsze wie co pisze.