Polska firma zbyt tania dla MSZ

Brytyjska firma za 3 mln zł przystosuje Pałac Paców na nową ambasadę Polski w Wilnie. Oferta polskiej firmy została odrzucona, bo uznano że jest… zbyt tania – dowiedziała się „Gazeta Finansowa”. Polski inwestor oszacował koszt prac na 1,4 mln zł.

– Nie jesteśmy w stanie zrozumieć, czemu zamiast naszej oferty, która spełniała wymagania, została wybrana firma zachodnia, która przekroczyła budżet przeznaczony na realizację tego zadania – denerwuje się dyrektor Project Management Intertecno z Warszawy – Janusz Zienkiewicz.

Trzech uczestników przetargu

O pełnienie funkcji konsultanta (inżyniera kontraktu) przy adaptacji Pałacu Paców na siedzibę Ambasady RP w Wilnie ubiegały się trzy firmy. Litewska UAB „Contestus projektai” została wykluczona z postępowania ze względu na niepotwierdzenie spełnienia warunków (i tak oferowała najwyższą cenę). Pozostały dwie firmy – brytyjska URS Infrastructure&Environment UK Ltd Scott House (a dokładniej powstały w 2005 r. jej litewski oddział) oraz polska Project Management Intertecno Sp. z o.o. (PMI). Jedynym kryterium oceny ofert w postępowaniu była cena. Mimo przekroczenia kwoty jaką ministerstwo kierowane przez Grzegorza Schetynę zamierzało przeznaczyć na sfinansowanie tego zamówienia (2,9 mln zł) wygrała oferta Brytyjczyków (3 mln zł). Polacy, których oferta wynosiła ok. 1,4 mln zł zostali odrzuceni. Powód? „Rażąco niska cena”.

Doświadczeni gracze

Zarówno polska, jak i brytyjska firma (URS niedawno połączyła się z inną firmą i obecnie funkcjonuje pod nazwą AECOM) mogą pochwalić się bogatym doświadczeniem.

PMI pełniło funkcję inwestora zastępczego przy realizacji m.in. budynku Europlex czy Raiffeisen Business Center w Warszawie oraz prowadziło nadzór inwestorski nad realizacją University Business Center. Firma opracowała też projekt budowlano-wykończeniowy dróg i ukształtowania terenu dla Ambasady Republiki Indii w Warszawie.

URS (na wysłane do centrali pytania odpowiedział nam polski oddział spółki) do tej pory zrealizował prace dla Ambasady Amerykańskiej w Londynie (zakres prac obejmował zagadnienia związane z zabezpieczeniami budynku oraz planowaniem transportu) oraz Ambasady Francuskiej w Singapurze – gdzie świadczył usługi inżynieryjne.

Zła wola MSZ?

MSZ, pytane przez „Gazetę Finansową” o wybór oferty przekraczającej limit cenowy, powołuje się na prawo do zwiększenia kwoty, jaką zamierza przeznaczyć na sfinansowanie zamówienia. „Uwzględniając aktualny stan techniczny obiektu budowlanego objętego zamówieniem oraz niewielką różnicę kwot w skali zamówienia, zamawiający podjął decyzję o wygospodarowaniu dodatkowych środków” – tłumaczy biuro prasowe MSZ.

Urzędnicy dopytywani przez nas o odrzucenie oferty polskiej firmy podają dwa powody: błędy w obliczeniu ceny i rażąco niską cenę. Innego zdania są Polacy. – Uważamy, że nasze wyliczenie oferty nie zawiera błędów. Sądzimy, że różnica kilkudziesięciu euro jest tak niska i nieistotna, że czepianie się jej jest przejawem złej woli” – mówią nam przedstawiciele PMI.

Z należytą starannością?

Złożona przez polską firmę wycena, mająca wyjaśnić wątpliwości co do kosztów, nie została przez MSZ uznana. Ministerstwo stwierdziło, że zaoferowana cena nie obejmuje całości zamówienia opisanego w SIWZ i nie uwzględnia marginesu bezpieczeństwa finansowego. Również sposób wyceny przedstawiony przez polską firmę nie został zaakceptowany – ze względu na brak „dodatkowych elementów zakresu usługi”. Były to m.in.: koszty badań laboratoryjnych, utrzymania biura, wykonania materiałów informacyjnych itd.

– Firma PMI podtrzymuje nadal swoje wyjaśnienie dotyczące zaoferowanej ceny za wykonanie zamówienia. Podtrzymujemy swoje stanowisko, że cena została wyliczona z należytą starannością, pokrywa wszystkie koszty niezbędne do realizacji zamówienia. Możemy ponownie przekazać nasze wyjaśnienia, które uważamy za wyczerpujące i jednoznaczne – odpowiadają Polacy.