Polska na celowniku niemieckich służb

Chociaż jesteśmy sojusznikami w NATO, to dla niemieckich służb specjalnych (BND) i kolejnych rządów Polska jest głównym polem działalności. Niemcy dbają u nas o swoje wpływy w polityce, biznesie i mediach.

W listopadzie ubiegłego roku niemiecki „Der Spiegel” na swoich stronach internetowych zakomunikował, że niemiecki wywiad zagraniczny, czyli Bundesnachrichtendienst (BND) od wielu lat systematycznie inwigilował zaprzyjaźnione z Niemcami kraje. Wśród krajów, które miały być objęte takimi działaniami BND, wymieniono również Polskę. Według tygodnika polegało to na kontrolowaniu poczty elektronicznej, telefonów i faksów placówek dyplomatycznych. Szpiegowano m.in. polskie Ministerstwo Spraw Wewnętrznych oraz organizacje pozarządowe.

Dwa lata wcześniej, w październiku 2013 r. po tym, jak w europejskich mediach pojawiły się informacje, że amerykańskie służby notorycznie podsłuchiwały swoich europejskich partnerów, w Niemczech zrobiono z tego skandal. Jak to możliwe, że telefon kanclerz Angeli Merkel był podsłuchiwany przez amerykańskie służby – pytali politycy i dziennikarze. Minister spraw wewnętrznych Hans-Peter Friedrich domagał się nawet od USA przeprosin. Merkel zaś twardo zakomunikowała, że „szpiegowanie wśród przyjaciół nie uchodzi”. Gdy jednak wyszło na jaw, że sami Niemcy bez skrupułów szpiegowali sojuszników, zapadła głęboka cisza. Reakcji na publikację „Der Spiegla” nie było nawet w Polsce. Milczenie strony polskiej można tłumaczyć zmianą rządu po wygranych przez PiS wyborach parlamentarnych. W politycznym zamieszaniu nie było miejsca na komentowanie sensacyjnej publikacji zamieszczonej na stronach niemieckiego tygodnika. A sprawa bynajmniej nie jest błaha.

Niemiecka ciekawość

Aby przynajmniej częściowo odpowiedzieć na to pytanie, warto przytoczyć pewne wydarzenie, jakie miało miejsce w połowie ubiegłego roku. Otóż 29 czerwca 2015 r. w polskim Sejmie odbyła się konferencja prasowa z udziałem austriackiego parlamentarzysty Petera Pilza, na co dzień związanego z partią Zielonych. Pilz znany jest z tego, że od lat zajmuje się w austriackim parlamencie sprawami nielegalnych działań służb wywiadowczych na terenie UE. Do Warszawy przyjechał, aby opowiedzieć o operacji „Transit”, w ramach której niemieckie BND szpiegowały obywateli 21 państw UE, w tym także Polski. W czasie warszawskiej konferencji prasowej Pilz przytoczył m.in. wypowiedzi szefa niemieckiego BND Gerharda Schindlera, który tłumaczył się w niemieckim Bundestagu z rewelacji ujawnionych przez Edwarda Snowdena (były pracownik amerykańskich służb, który ujawnił skalę inwigilacji komunikacji elektronicznej dokonywanej przez USA i zbiegł do Moskwy). Szef BND przyznał, że za pośrednictwem Deutsche Telekom do spółki z amerykańską Agencją Bezpieczeństwa Narodowego (NSA), jego służba podsłuchiwała rozmowy telefoniczne polskich obywateli. Jego zdaniem tego rodzaju działania były jak najbardziej legalne. Szef niemieckiego wywiadu wcale nie kłamał. Podczas konferencji prasowej Pilz przedstawił m.in. kopię umowy z 2004 r. zawartej pomiędzy BND a Deutsche Telekom, która właśnie umożliwiała takie działania. Austriacki poseł stwierdził również, że „we Frankfurcie mieści się największy europejski węzeł telekomunikacyjny i przez ten węzeł przebiega bardzo dużo łączy polskich, austriackich oraz francuskich. Niemieckie BND otrzymało tam biuro zatrudniające 15 pracowników, którzy przez wiele lat zajmowali się nasłuchem. W tym celu Deutsche Telekom przekazał BND listę ze wszystkimi łączami tranzytowymi. To właśnie jest ta lista”.

W 2005 r. niemiecki wywiad najbardziej podsłuchiwał Holandię (78 łączy) i Francję (56 łączy). Dalej w tej statystyce była Polska (28 łączy), a dopiero przy jej końcu znalazła się Austria z liczbą 11 podsłuchiwanych przez BND łączy. Austriacka Prokuratura Generalna przez wiele miesięcy prowadziła śledztwo w tej sprawie. Sam Pilz prowadził kampanię informacyjną w tej sprawie, m.in. odbywając konferencje prasowe w wielu europejskich stolicach. „W następstwie tych konferencji zostały wdrożone postępowania karne. Prokuratura już bada sprawę i organy śledcze i wywiadowcze z tych krajów były już w Wiedniu na rozmowach z prokuraturą. W Wiedniu, Paryżu, Brukseli, Warszawie, wszędzie mamy ten sam problem. Obywatele, politycy i przedsiębiorstwa stały się ofiarami agresywnej i nielegalnej polityki amerykańskich i niemieckich służb wywiadowczych. Jakiś czas temu okazało się, że podsłuchiwane były również rozmowy z komórki pani kanclerz Angeli Merkel. Wtedy była ona ofiarą […] natomiast teraz stała się szefową sprawców” – mówił Pilz.

Niestety, efekty warszawskiej konferencji Pilza były niewielkie. Żaden z polskich polityków nie drążył dalej tego tematu.

————————————————

Więcej w najnowszej „Gazecie Finansowej”

E-wydanie: https://wogoole.pl/kwiecien/217-gazeta-finansowa-142016.html