Portal za 66 mln – sprawa zaczyna się komplikować

Wracamy do tematu regionalnej platformy informacyjnej e-DolnyŚlask, którą za 66 milionów złotych zamówił Urząd Marszałkowski Województwa Dolnośląskiego. Po naszym tekście kontrolę rozpoczęły Najwyższa Izba Kontroli i Centralne Biuro Antykorupcyjne. Przypomnijmy: oprócz ogromnych kosztów, to właśnie niejasne i zastanawiające związki biznesu i polityki budzą najwięcej emocji i kontrowersji przy realizacji portalu e-DolnyŚląsk. Czy założenia projektu są realne i kiedy firma Qumak wreszcie odda pierwszy etap platformy?

Umowny termin na dokończenie pierwszego etapu prac minął 15 grudnia ubiegłego roku. Prezes firmy Paweł Jaguś podkreślił w rozmowie z nami, że innowacyjne projekty wymagają czasu, a platforma będzie bardzo dobrym projektem dla Dolnego Śląska. Według władz województwa e-DŚ to „innowacyjny pomysł na stymulowanie rozwoju regionu”, który ma też przyciągnąć inwestorów. Dlaczego portal kosztuje aż 66 mln zł? Projekt przewiduje m.in. stworzenie bazy wiedzy o Dolnym Śląsku, nowoczesne ortofotomapy, pełną cyfryzację wszystkich informacji o regionie, łącznie z zabytkami, panoramy 3D, a także zakup telewizorów i telebimów, które będą transmitować programy promujące województwo i informujące o ważnych wydarzeniach. Co to oznacza w praktyce?

Inwestycja spod znaku zapytania

– Tego nikt nie jest w stanie jednoznacznie dziś określić, bo trudno jest też uważać, że portal faktycznie przyczyni się do ściągnięcia inwestorów czy poprawy promocji naszego regionu – mówi nam senator Jarosław Obremski. – Cieszę się, że odpowiednie służby wreszcie się tą sprawą zajęły, ponieważ od początku budziła ona ogromne kontrowersje. Dziwię się tylko, że służby zareagowały dopiero po opisaniu sprawy przez „Gazetę Finansową”, kiedy od dawna było wiadomo, że inwestycja w całości stoi pod znakiem zapytania. Z niecierpliwością czekam na wynik tych kontroli – podkreśla Jarosław Obremski z senackiej Komisji Samorządu Terytorialnego i Administracji Publicznej. Senator najgłośniej krytykował pomysł. Kiedy podano do publicznej wiadomości kwotę, za jaką powstanie strona, stworzył specjalną witrynę „NIE dla portalu za 66 milionów złotych”, bo pomysł władz bulwersował mieszkańców regionu. Jak już pisaliśmy – najwięcej znaków zapytania pojawia się przy podwykonawcach platformy e-DŚ. Jest wśród nich bowiem m.in. firma rodzinnie związana z byłym wiceministrem Skarbu Państwa Aleksandrem Gradem oraz wrocławska spółka Data Techno Park – w jej radzie nadzorczej do niedawna zasiadali Michał Kaczmarek – wieloletni dyrektor biura Jacka Protasiewicza z PO i Jarosław Kurzawa – związany z samorządem województwa działacz PSL. Po nagłośnieniu sprawy przez lokalny portal informacyjny wDolnymSlasku.pl, osoby te zniknęły jednak ze spółki. Podobnie jak zniknął po tekście „Gazety Finansowej”, w styczniu tego roku wiceprezes Data Techno Park – Dawid Komarnicki – zięć Iwony Dyszkiewicz z Platformy Obywatelskiej. Ustaliliśmy ten fakt już po rozpoczęciu przez NIK i CBA kontroli w urzędzie marszałkowskim. Warto dodać, że Iwona Dyszkiewicz, do niedawna piastowała stanowisko dyrektora w urzędzie marszałkowskim, dla którego powstaje portal – jak nam wyjaśniła nie rozmawia jednak o pracy ze swoją rodziną i nie widzi w całej sprawie konfliktu interesów czy problemów etycznych. Przypomnijmy, że wśród kontrowersji wokół e-DŚ pojawia również postać Marcina Szuchty, byłego dyrektora departamentu marszałka województwa, który został prezesem spółki córki firmy Data Techno Park, podwykonującej portal. Zaznaczamy również, że nadal nie znamy pełnej listy podwykonawców realizujących projekt e-DŚ, ponieważ urząd marszałkowski twierdzi, że umowa z firmą Qumak nie obejmuje ujawniania podwykonawców, zatem rzekomo nawet urzędnicy ich nie znają. Jarosław Perduta i Julia Wach z urzędu marszałkowskiego przez ponad 40 dni nie odpowiadali na nasze pytania dotyczące portalu za 66 mln zł. Dopiero po naszej stanowczej interwencji i zapowiedzi złożenia zawiadomienia do prokuratury na okoliczność utrudniania pracy dziennikarzom odpowiedział Jarosław Perduta, mając pretensje, że platformę e-DŚ nazywamy portalem, mimo że portalem nazywają ją również członkowie zarządu województwa. Odpowiedzi na interesujące nas kwestie jednak pominął.

Zakończenie współpracy?

Jak już informowaliśmy spółka DTP za prace nad platformą e-DŚ miała otrzymać 20 mln zł za m.in.: opracowanie struktury bazy wiedzy o Dolnym Śląsku, przygotowanie treści informacyjnych oraz opracowanie i formalizację ontologii dziedzinowych składających się na ontologię platformy, powiązania informacji zawartych w bazie wiedzy z treścią ortofotomapy oraz danymi przechowywanymi w Bazie Danych Obiektów Topograficznych. Miała również świadczyć asystę techniczną wraz z utrzymaniem trwałości platformy i aktualizacją danych do grudnia 2019 r. Warszawska firma Qumak zawarła jednak porozumienie z DTP o natychmiastowym rozwiązaniu umowy, bo – jak informował prezes Qumak – tak będzie lepiej dla tego projektu. Wrocławska spółka za pracę otrzyma 13 mln zł. Tymczasem do naszej redakcji zgłosili się autorzy, którym firma DTP zleciła przygotowywanie bazy wiedzy. Jak napisał do nas jeden z nich: „Jestem rozgoryczony postawą DTP, która zalega mi jeszcze parę tysięcy zł za dawno wykonaną pracę, mimo że zanim podpisałem z nimi umowę długo trwały negocjacje, żeby wymóc na nich, aby był jakiś termin płatności w umowie – tj. dwa tygodnie od terminu zdania. Dopiero jak mi to umieścili w umowie zgodziłem się wykonać prace…”. O problemach z płatnościami dla autorów wie także firma Qumak, które obiecała, że dopilnuje, aby spółka DTP wywiązała się z umów zawartych z autorami.

Nie koniec kontrowersji

Za wykonanie dokumentacji projektowej platformy e-DŚ odpowiedzialna była warszawska firma Infovide Matrix – ustalił portal wDolnymSlasku.pl. Jak wyjaśnia nam Iwona Forystek z Infovide Matrix – przedmiotem umowy było m.in. opracowanie dokumentacji projektowej oraz Specyfikacji Istotnych Warunków Zamówienia w postępowaniu na wykonawcę platformy e-DŚ. Pracownikiem tej firmy odpowiedzialnym za przygotowanie oferty w postępowaniu na opracowanie dokumentacji projektowej oraz pełnienie funkcji inżyniera kontraktu była Iwona Kołowacik. Po podpisaniu umowy przez firmę z urzędem marszałkowskim Iwona Kołowacik przez krótki okres nadzorowała zarządczo działania zespołu realizacyjnego. 28 lutego 2013 r. zakończyła pracę w firmie Infovide Matrix z Warszawy i rozpoczęła współpracę z wrocławską spółką Data Techno Park, zanim jeszcze rozstrzygnięto przetarg na wykonawcę platformy e-DŚ oraz ustalono DTP jako podwykonawcę. Skontaktowaliśmy się z Iwoną Kołowacik, prosząc o potwierdzenie ustalonych przez nas faktów oraz odpowiedź na pytanie, czy ta współpracy zdarzyła się przez przypadek – bo ma np. szczęśliwą rękę do spraw finansowych, czy raczej już na początku 2013 r. wiedziała, że firma DTP otrzyma podwykonawstwo platformy e-DŚ, nad której projektem pracowała jeszcze w firmie Infovide Matrix. Nie udało nam się skontaktować z Iwoną Kołowacik przez biuro jej firmy. Udało nam się zdobyć do niej numer telefonu, ale stwierdziła, że nie ma przy sobie dokumentów, aby sprawdzić terminy, o które pytamy. Nie odpowiedziała również na pytanie, czy wiedziała kto otrzyma podwykonawstwo portalu jeszcze przed rozstrzygnięciem przetargu na jego wykonanie.

Sprawę ostro krytykowała również była wiceminister sprawiedliwości, posłanka Beata Kempa. Złożyła w tej sprawie wniosek do Najwyższej Izby Kontroli o przyjrzenie się sprawie. W rozmowie z nami nie kryje zadowolenia, że to nasza publikacja spowodowała uruchomienie odpowiednich organów państwowych do skontrolowania tak intratnej inwestycji, jaką z pewnością jest regionalna platforma informacyjna e-DolnyŚląsk za 66 mln zł. Zastanawia ją również udział Centralnego Biura Antykorupcyjnego w tej sprawie, bo zaangażowanie tej służby może oznaczać, że faktycznie mogło dojść do naruszenia prawa. Chodzi bowiem o możliwą niegospodarność urzędu marszałkowskiego. Warto dodać, że firma Qumak do tej pory otrzymała od urzędu ok. 2 mln zł, a zainwestowała w przedsięwzięcie już ok. 35 mln zł. Odnosimy wrażenie, że szefostwo firmy Qumak stara się za wszelką cenę ratować sytuację, bowiem medialne wypowiedzi tłumaczą zasadność projektu, co powinno raczej leżeć w gestii urzędu marszałkowskiego.

Kwota nie z sufitu?

Prezes Qumak Paweł Jaguś w wywiadzie udzielonym Polskiemu Radiu Wrocław stwierdził:

„Mogę zapewnić, że projekt jest bardzo, bardzo zaawansowany. Platforma wymaga sprzętu, licencji, stworzenia aplikacji, które będą treścią tego przedsięwzięcia. Udaje nam się pokonywać trudności, aczkolwiek jest ich mnóstwo. Musimy skoordynować prace bardzo wielu instytucji, które są właścicielami pewnych danych, musimy skoordynować pracę poszczególnych zespołów. To naprawdę jest przedsięwzięcie na skalę polską niespotykane. Ta kwota, która może się wydawać duża, jest kwotą właściwą do tego typu przedsięwzięć. Proszę pamiętać, że nasza oferta, która była odpowiedzią na zapytanie, była najtańsza. To nie jest kwota, która została wzięta z sufitu, to jest kwota, która wynika z wielu wyliczeń, oceny pracochłonności, czasu pracy. Jak pani wie, pracujemy już ponad dwa lata, utrzymujemy olbrzymi zespół, płacimy naszym podwykonawcom”.

Najwyższa Izba Kontroli potwierdziła, że sprawę podjęła po naszym tekście, a kontrola potrwa około trzech miesięcy i będzie dotyczyć całego procesu realizacji – łącznie z jego legalnością. Kary za opóźnienia dla firmy Qumak zapowiadał również były wicemarszałek województwa Jerzy Michalak (aktualnie członek Zarządu Województwa Dolnośląskiego). Będą one mogły być jednak naliczone dopiero po zrealizowaniu inwestycji. Jak na projekcie skorzystają mieszkańcy Dolnego Śląska? W jakich okolicznościach firma Qumak zawarła umowy z podwykonawcami i według jakich kryteriów ich dobierała? Czy urząd marszałkowski będzie w stanie rozliczyć się z projektu? Ile za to wszystko zapłacą podatnicy? Czy odwoływanie z zarządów i rad nadzorczych niektórych osób, to nie przypadkiem zwyczajne zacieranie śladów?