Propozycje podatkowe Platformy Obywatelskiej uderzają najmocniej w jej podstawowy elektorat

Chołoniewski

Zmiany w podatkach i składkach ogłoszone przez Platformę Obywatelską w sobotę 12 września 2015 r. są na pewno dużym zaskoczeniem – tak radykalnych zmian w systemie podatkowym, i to zmian systemowych, poważnych, od dawna nikt nie proponował. Dotąd ograniczano się do zmiany parametrów w już istniejących daninach – na przykład do zmiany stawek i progów w podatku PIT, zmiany stawki składki rentowej, zmiany stawek VAT i akcyzy. 

W propozycjach PO jest na pewno jeden element bardzo pozytywny – zlikwidowanie absurdalnie skomplikowanego sposobu rozliczania składek na ubezpieczenie społeczne. Skomplikowanie to, które niczemu nie służy, generuje rokrocznie dla podatników i państwa koszty (straty) rzędu kilkunastu miliardów złotych.

Nowy podatek

Propozycja PO polega na dodaniu do PIT-u składek na ZUS i NFZ – wynikiem będzie jeden nowy PIT. Podatek ten ma być silnie progresywny: najniższa stawka to jedynie 10 proc., a najwyższa około 40 proc. Nie podano dla jakich wynagrodzeń będzie obowiązywać najniższa stawka ani dla jakich najwyższa. Załóżmy jednak, że ktoś, kto zarabia 1000 zł płaci według stawki 10 proc., czyli 100 zł. Załóżmy ponadto, że osoba zarabiająca 5000 zł płaci według stawki 40 proc., czyli 2000 zł. Jest to aż 20 razy większy podatek, przy płacy 5 razy większej. 

Finansowanie przez budżet

Podano, że składki emerytalne będą przekazywane do ZUS przez Ministerstwo Finansów. Nie podano jednak w jakiej wysokości. Jeśli składki te będą proporcjonalne do nowej składki PIT, to wtedy najmniej zarabiający mogą liczyć co najwyżej na emeryturę minimalną (pod warunkiem odpowiedniego stażu pracy), co oznacza znaczne dotowanie ich emerytur z budżetu. Jeśli składki te będą proporcjonalne do zarobków osób najmniej zarabiających, to wtedy będą finansowane przez budżet jeszcze mocniej. Widać więc, że propozycje PO oznaczają duże odejście od podstawowej zasady, na której oparty jest obecnie obowiązujący system emerytalny: im więcej składek uzbierasz, tym większą będziesz mieć emeryturę (system ten zwie się systemem zdefiniowanej składki). 

Po kieszeni PO

Tak masywna progresja i wynikająca z niej ogromna redystrybucja środków (m.in. na emerytury), to propozycja mocno lewicowa, by nie powiedzieć lewacka, a przecież elektorat PO to osoby średnio zamożne i zamożne. Tak więc propozycje PO uderzają najboleśniej, bo po kieszeni, swoich najwierniejszych wyznawców.

Taki sam podatek jak dotąd

Kwota zebrana z nowego PIT-u ma być zbliżona do kwoty zbieranej dotąd z podatku PIT oraz ze składek na ZUS i NFZ. Wynika z tego, że przeciętnie, tak zwany klin podatkowy, czyli łączne opodatkowanie pracy wcale się nie zmieni. Tymczasem jednym z podstawowych, zgłaszanych od dawna postulatów jest obniżenie tego klina. Propozycje PO praktycznie nic w tej dziedzinie nie dają.

Korzyści dla przedsiębiorców

Niska 10 proc. stawka nowego PIT-u będzie też okazją do łatwego „nabijania kosztów” przez firmy – jeśli ktoś zajmuje się działalnością gospodarczą lub jest księgowym, to wie, o co chodzi. Co więcej, będzie okazją do zapewnienia sobie emerytury minimalnej przez opłacanie „składki” 185 zł miesięcznie (10 proc. płacy minimalnej). Fikcyjne zatrudnienie może oczywiście skontrolować ZUS, ale przecież nie o to chodzi, aby tworzyć przepisy, które zachęcają do nadużyć, a potem te luki łatać masowymi kontrolami.

Zapomnieli o firmach

Podano, że nowy PIT będzie dotyczył tylko wynagrodzeń za pracę, a nie będzie dotyczył firm. A przecież przedsiębiorcy w większości głosują właśnie na PO. Tymczasem okazuje się, że partia ta nie ma im nic do zaoferowania (oprócz uproszczenia rozliczeń z ZUS dla pracowników). Co więcej przedsiębiorcy mogą się obawiać, że milczenie PO w sprawie rozwiązań dla biznesu może oznaczać dla nich jakąś przykrą niespodziankę. A nic tak źle nie działa na biznes jak niepewność. 

Tania siła robocza

Stawka nowego PIT-u w wysokości 10 proc. dla najniższych zarobków sprawi, że najbardziej opłacalną produkcją stanie się w Polsce produkcja najbardziej prosta, nie wymagająca kwalifikacji. Polska siła robocza stanie się jeszcze tańsza – powstaną kolejne montownie zagranicznych koncernów. Co więcej, wielkie, działające w Polsce sieci handlowe zapłacą jeszcze mniejsze podatki. Dotychczas płacą one co prawda niewielkie, w stosunku do swoich obrotów, kwoty z CIT, ale też płacą znaczne kwoty z tytułu składek na ZUS, NFZ i podatku PIT od swoich licznych pracowników. Po proponowanych zmianach wpływy te drastycznie zmaleją. 

Stawiać na innowacje

Przyszłością polskiej gospodarki jest na pewno produkcja innowacyjna, wymagająca wykwalifikowanych, a więc dobrze opłacanych kadr. Produkcja ta stanie się w Polsce bardzo wysoko opodatkowana (wysoki nowy PIT od dobrze zarabiających fachowców) a więc mało opłacalna. 

dr Jacek Chołoniewski – polski przedsiębiorca, niezależny publicysta i ekspert ekonomiczny, doktor nauk fizycznych

———————–

 
Avatar

Jacek Chołoniewski

polski przedsiębiorca, niezależny publicysta i ekspert ekonomiczny, doktor nauk fizycznych