Prześwietlamy fundusze .Nowoczesnej – Jak finansowana jest kampania Petru

Skąd Ryszard Petru bierze pieniądze na prowadzoną z rozmachem kampanię wyborczą? Co .Nowoczesną łączy z kontrolowanym przez Skarb Państwa największym polskim bankiem?

Dwa miliony złotych kredytu otrzymała .Nowoczesna Ryszarda Petru z największego polskiego banku, kontrolowanego przez Skarb Państwa PKO BP. Ponadto partia uzbierała 500 tys. złotych z mikropłatności. – Dostajemy jeszcze kasę od sympatyków… – przyznaje w rozmowie z „Gazetą Finansową” Michał Pihowicz – pełnomocnik finansowy .Nowoczesnej. Szczegółów jednak nie zdradza.

Czy kwoty te rzeczywiście mogły wystarczyć na prowadzoną z rozmachem kampanię Nowoczesnej? Co zadecydowało o udzieleniu kredytu nowopowstałej partii Petru przez bank, w którym niegdyś pracował jej lider?

Ryś z okienka

– W całym kraju mamy 336 bilbordów. W Warszawie jest ich 71, Wrocławiu 21, Krakowie 30 – wylicza w rozmowie z nami Justyna Majewska z biura .Nowoczesnej. Pierwsze z nich zawisły po 6 września. Umowy są podpisane do 25 października. W trakcie rozmowy wspomina również, że wcześniej – podczas kampanii referendalnej, fundacja .Nowoczesna powiesiła ponad 300 bilbordów.

Dzwonimy do Ryszarda Petru ws. zgromadzonych przez jego partię środków na kampanię. Odbiera jego asystentka. – Na komitet wyborczy zebraliśmy pół miliona – mówi nam Maria Szulim pytana o pieniądze z mikropłatności, które są wpłacane na stronie partii. Czy mikropłatności, oprócz kredytu, są jedynymi środkami, które przeznaczacie państwo na finansowanie kampanii? – Tak, z tego co wiem to tak – mówi Szulim.

By potwierdzić te informacje zwracamy się jeszcze do pełnomocnika finansowego partii Petru – Michała Pihowicza. – Z PayU dostaliśmy 500 tys. Plus dostajemy jeszcze kasę od sympatyków… – słyszymy w odpowiedzi na nasze pytania. Szczegółów jednak brak. Dopytywany przez nas o pieniądze wydane na plakaty wyborcze Pihowicz wyraźnie się irytuje. – Odpowiem panu na te pytanie tylko czuję się niezręcznie (…) 1,5 mln netto kosztowały nas bilbordy. Już nie będę podawał jakiś innych informacji. Każdą złotówkę musimy obejrzeć dwa razy – kwituje Pihowicz.

„Co to za stawki?!” – przecierają oczy ze zdziwienia przedstawiciele firm wynajmujących powierzchnię reklamową na bilbordach i przedstawiają swoje cenniki. Najatrakcyjniejsza, jaką udało nam się znaleźć, z rabatami itd. wynosi 5 tys. złotych za miesiąc ekspozycji. Tymczasem według informacji z biura .Nowoczesnej, partia Petru zaczęła rozwieszanie na początku września a ich łączna liczba wyniosła 336. Przy korzystnych warunkach koszt wyniósłby ok. 1,7 mln złotych za jeden miesiąc ekspozycji. Łączna kwota mogła więc wynieść nawet 3,4 mln zł.

– Stawki są dobrze wynegocjowane – ucina pełnomocnik finansowy Nowoczesnej, do którego zwróciliśmy się z prośbą o komentarz. „Za Torwar PiS zapłacił 100 (tys. – red) a my 30” – dodaje.

Ryś i przyjaciele

W poszukiwaniu pozostałych środków, którymi dysponuje partia Petru, a o których nie powiedzieli nam nasi rozmówcy, sprawdzamy oficjalne wypowiedzi przedstawicieli Nowoczesnej w prasie. Trzy tygodnie temu „Wprost”, powołując się na informacje z komitetu wyborczego .Nowoczesnej, twierdził, iż na konto funduszu wyborczego wpłynęło ok. 2 mln zł od osób fizycznych. Większość miały stanowić wpłaty od kandydatów na parlamentarzystów. Pod koniec września z mikropłatności .Nowoczesna uzbierała jedynie ok. 150 tys. zł od 1500 osób a z rejestru na stronach komitetu wyborczego nie wynikało by partia zaciągnęła kredytu – informował „Wprost”.

Sprawy nabrały tempa po ubiegłotygodniowej aferze z wyciekiem maili Ryszarda Petru i innych członków .Nowoczesnej. 14 października (tuż po wycieku maili) w rozmowie z „Gazetą Wyborczą” Kamila Gasiuk-Pihowicz przyznała, iż ugrupowanie otrzymało kredyt na kwotę 2 mln zł w banku PKO BP. Jak przekonywała Gasiuk-Pihowicz, kredyt nie miał zabezpieczeń w formie zastawu majątkowego.

– Bank pozytywnie rozpatrzył nasz wniosek i nie wiemy, jakimi kryteriami się kierował, trzeba pytać o to bank. Podejrzewam, że jednym z kryteriów były sondaże przedwyborcze. Od dwóch miesięcy rośniemy w sondażach, mamy szanse przekroczyć próg 5 proc. i otrzymać finansowanie z budżetu. Kredyt nie ma zabezpieczenia w formie zastawu, jego zabezpieczeniem jest oświadczenie w trybie artykułu 777, paragraf 1 punkt 5, Kodeksu postępowania cywilnego, które zawiera najwyższy rygor egzekucji – wyjaśniała Gasiuk-Pihowicz w rozmowie z „Wyborczą”. Dziennik ustalił też, iż .Nowoczesna zgromadziła ok. 500 tys. zł z darowizn od sympatyków oraz kilkaset tysięcy z wpłat od kandydatów.

Ryś mówi bankowy

To właśnie kredyt z PKO BP, który otrzymała Nowoczesna, wzbudził największe zainteresowanie. – Kredyt dostałem w ostatniej możliwej chwili. Starałem się o niego półtora, dwa miesiące. Jest on udzielany wszystkim na takich samych zasadach i bazuje na sondażach. Kredyt daje tylko jeden bank w Polsce – tłumaczył na antenie TVP info Ryszard Petru w ubiegły weekend.

Co ciekawe – to właśnie w banku PKO BP jeszcze nie tak dawno pracował lider .Nowoczesna.pl. To również bank PKO BP ma obecnie najwięcej kredytów walutowych (w tym lwią część stanowią kredyty we franku, o których przychylnie wypowiadał się Petru) i może być najbardziej poszkodowanym w wyniku przyjętej przez Sejm na początku sierpnia poprawki o przewalutowaniu kredytów w walutach obcych, na mocy, której banki mają umarzać 90 proc. różnicy w kosztach kredytu.

Także w sierpniu, według ustaleń „Pulsu Biznesu”, były pracodawca Petru – prezes PKO BP – Zbigniew Jagiełło miał popaść w niełaskę Ministerstwa Skarbu Państwa, które chciało go odwołać ze stanowiska. O tym, że uzyskanie kredytu z banku nie jest łatwe mógł się przekonać Janusz Palikot. Mimo, iż jego formacja uzyskała dobry wynik w 2011 r. i dostała się do Sejmu, próżno szukał on banku, który zechciałby udzielić jego partii kredytu, mimo przysługującej już subwencji.

– Banki mają swoją własną politykę ryzyka. Nie mam zielonego pojęcia jakimi przesłankami się kierują udzielając kredytu partiom politycznym – zwłaszcza takim, które są start-up’ami. Jeżeli to jest tak, że banki udzielają takiego kredytu to można powiedzieć, że start-up polityczny jest lepszym biznesem niż start-up ekonomiczny – mówi w rozmowie z „Gazetą Finansową” prof. Robert Gwiazdowski.

2 mln zł kredytu, 500 tys. zł z mikropłatności, kilkaset tysięcy wpłat od kandydatów i owiana tajemnicą „kasa od sympatyków”. Z tego 1,5 mln zł miały pochłonąć wydatki na same bilbordy po super-atrakcyjnych cenach. Czy pieniądze te mogły wystarczyć na prowadzenie kampanii Nowoczesnej przez ostatnie miesiące?
–15 mln zł, trzeba mieć minimum tyle, by prowadzić na poważnie kampanię – mówił 27 maja „Gazecie Prawnej” Ryszard Petru. Stosując się do tego zalecenia Nowoczesna musiała zgromadzić na kampanię jeszcze co najmniej kilkanaście milionów złotych od sympatyków. Bo przecież Ryś jest poważnym graczem z poważnymi sympatykami.

—————