Skok na cukier

Sprawa wywołała emocje nawet w rządzącej Platformie Obywatelskiej. – Wydawało mi się, ku mojej wielkiej naiwności, że w spółkach Skarbu Państwa o sprawach kadrowych nie decydują inne względy niż fachowość – komentował Jan Wyrowiński, wicemarszałek Senatu z PO. – Rozmawiałem z pracownikami spółki, a ci zmianę prezesa odebrali jako „działanie sabotażowe” – podsumował Wyrowiński.

Słodki interes

Należąca do Skarbu Państwa Krajowa Spółka Cukrowa (używająca skrótu KSC Polski Cukier) – to taki cukrowy PKN Orlen. W latach 2011–2013 wypracowała niemal miliard złotych zysku, który w większości trafił do budżetu państwa. Od blisko trzech lat spółką rządził trzyosobowy zarząd pod kierownictwem Marka Derezińskiego. 25 lutego rada nadzorcza na kolejną kadencję wybrała na jego miejsce Marka Spuz vel Szposa, a liczbę członków zarządu zwiększyła do pięciu. Plantatorzy żartowali, że w ten sposób rząd walczy z bezrobociem, tworząc nowe miejsca pracy. Faktycznie kontrola nad dochodową spółką w przededniu rozpoczęcia prywatyzacji (przygotowania do niej trwają już od kilku lat) daje ogromne możliwości.

Spuz vel Szpos, podobnie jak minister skarbu Włodzimierz Karpiński, pochodzi z Lubelszczyzny. Od 2011 r. był prezesem spółki zależnej od Polskiego Cukru – lubelskiej „Pszczółki”. Fabryka chwali się na swoim profilu zdjęciami prezesa Spuz vel Szposa z ministrem Karpińskim podczas wizyt w fabryce, a także zdjęciami z imprez sponsorowanych przez „Pszczółkę”, w których nagrody wręczał prezes Spuz vel Szpos wspólnie z pracownikami biura polskiego ministra Karpińskiego.

W tle całej sprawy jest też kontrowersyjna inwestycja. Za 80 mln złotych ma powstać w Lublinie nowa fabryka „Pszczółki”. – Jest jasne, że każdy polityk chce budować w swoim rejonie wyborczym zakłady pracy, ale powinny decydować czynniki ekonomiczne – twierdzą plantatorzy buraków cukrowych, z którymi rozmawialiśmy. To kosztowane przedsięwzięcie najprawdopodobniej zmusi państwową spółkę do odesłania z kwitkiem inne firmy z grupy KSC, ubiegające się o wsparcie grupy.

„Pszczółka” rozbudowuje zakład

KSC wyraziła już zgodę na podwyższenie kapitału zakładowego Fabryki Cukierków „Pszczółka” (100 proc. udziałów należy do KSC) na budowę zakładu produkcyjnego w Specjalnej Strefie Ekonomicznej Euro-Park Mielec (podstrefa Lublin) i na zakup nieruchomości przez tę spółkę.

„Celem przeniesienia do nowej lokalizacji dotychczasowych zasobów FC «Pszczółka» i rozbudowy parku maszynowego i montażu nowych linii technologicznych jest wejście w nowy segment rynku słodyczy – wyrobów czekoladowych. Dotychczasowe wyniki FC «Pszczółka» wskazują bowiem na wyczerpanie możliwości rozwoju spółki w sytuacji silnego uzależnienia od produkcji jednej grupy asortymentowej – karmelków” – wyjaśnia Ministerstwo Skarbu Państwa i jak podkreśla, podstawą decyzji był przedstawiony przez Zarząd KSC SA biznesplan, z którego wynikała opłacalność przedsięwzięcia.

Magdalena Bożko z Fabryki Cukierków „Pszczółka”, pytana przez „Gazetę Finansową” o wysoką cenę ziemi pod nową inwestycję, wyjaśniła, że była ona najniższą za uzbrojone grunty przemysłowe położone w obszarze miasta Lublin. Bożko zapewniła też, że inwestycja mogłaby się rozpocząć nawet bez dokapitalizowania projektu przez Polski Cukier, a zarząd „Pszczółki” rozpatrywał inne źródła finansowania inwestycji.

Kwestie dotyczące wyboru spółki odpowiedzialnej za zaprojektowanie nowej fabryki według przedstawicielki „Pszczółki” nie powinny budzić wątpliwości. „Został nim oferent, który złożył najkorzystniejszą ofertę – zgodnie z przyjętymi w spółce procedurami” – czytamy w odpowiedzi na nasze zapytanie.

Śledczy sprawdzają inwestycję?

Nasi rozmówcy są innego zdania niż przedstawicielka „Pszczółki”. Uważają, że cała inwestycja odbywa się kosztem pozostałych spółek z grupy Polskiego Cukru, które także wnioskowały o pomoc do władz KSC. Ich zdaniem warto byłoby sprawdzić, czy nie doszło do nacisków na władze KSC związanych z pozytywną opinią na temat budowy fabryki „Pszczółki”, jaką wydało Ministerstwo Skarbu Państwa, zwłaszcza że wspólne zdjęcia ministra Karpińskiego i prezesa Marka Spuz vel Szposa mogą wskazywać, że obaj panowie się znają.

Zbadaniem warunków przetargu na projekt fabryki (a konkretnie skalibrowania jego warunków tak, by wygrała określona firma) oraz sprawdzeniem, czy wartość działki pod fabrykę nie została celowo zawyżona, miało – zdaniem naszych informatorów – zainteresować się też CBA, jednak jego rzecznik prasowy Jacek Dobrzyński (który ma prawo nie potwierdzać informacji, jeżeli dotyczą bezpośrednich czynności operacyjnych) zaprzeczył, by biuro prowadziło postępowanie w tej sprawie.