Śledztwo się komplikuje. Minister zmienia zdanie jak rękawiczki

Minister Skarbu Państwa po raz trzeci wypowiedział się w sprawie umorzenia udziałów w spółce Data Techno Park – transakcji przez którą Uniwersytet Medyczny we Wrocławiu przestał być głównym udziałowcem w przedsiębiorstwie, które dostało ponad 200 mln zł z państwowych dotacji. Za każdym razem odpowiedź Ministerstwa brzmi inaczej. Sprawa zaczyna się komplikować – świadkowie nie chcą zeznawać we wrocławskiej delegaturze CBA, a prokuratura nie odpowiedziała na ani jedno nasze pytanie.

Przypomnijmy. Sprawa dotyczy spółki Data Techno Park – właściciela najnowocześniejszej serwerowni w Środkowo-Wschodniej Europie i podwykonawcy słynnego już portalu za 66 mln zł. W grudniu 2013 r., Uniwersytet Medyczny, po decyzji rektora Marka Ziętka, przestał być głównym udziałowcem spółki, która – jak twierdzi rektor – była w złej kondycji finansowej pomimo uzyskiwania wielomilionowych publicznych dotacji. Decyzja była podjęta przez rektora bez zgody Ministra Skarbu Państwa, a Senat Uczelni zamiast współdecydować, został o niej po prostu poinformowany. Podczas zgromadzania wspólników sprzeciw wobec tej decyzji wyraził mniejszościowy udziałowiec, czyli gmina Wrocław.

W tym roku sprawa trafiła na biurko Ministra Skarbu Państwa i Ministra Zdrowia, a także premier Ewy Kopacz i prezesa PiS Jarosława Kaczyńskiego. Postępowanie w tej sprawie prowadzi wrocławska Prokuratura Okręgowa, ale rektor zapewnia nas, że śpi spokojnie, bo jest uczciwym człowiekiem. Przesłuchania odbywają się m.in. we wrocławskiej delegaturze CBA, ale rzecznik Biura, którego zapytaliśmy o postępowanie, odesłał nas do prokuratury. Ta z kolei na nasze pytania nie odpowiada od tygodni.

Część świadków w tej sprawie ma wątpliwości, co do sposobu prowadzenia czynności przez CBA. Wszystko przez osoby, które miały legitymować się dokumentami funkcjonariuszy CBA i przekonywać, że zarówno transakcja umorzenia udziałów, jak i inne rzekome nieprawidłowości na Uczelni były już przez Biuro wielokrotnie kontrolowane i nie stwierdzono przy nich nic, co byłoby niezgodne z prawem. Rozmowy te miały się odbywać kilka miesięcy przed rozpoczęciem postępowania prokuratorskiego. Jeden z naszych informatorów uwiecznił takie spotkanie dyktafonem. Nie pozwolił nam go skopiować w trosce o własne bezpieczeństwo, ale odsłuchaliśmy je w jego obecności. Z nagrania wynika, że osoba, która podaje się za funkcjonariusza CBA przekonuje, że sprawa umorzenia udziałów jest stara, a Biuro już ją kontrolowało, dlatego nie ma żadnego sensu, aby się nią zajmować. Osoby z legitymacjami CBA rzekomo odwiedziły również dwie inne osoby, z którymi i my się kontaktujemy. Jak relacjonują – w tym przypadku również agenci przekonywali, że wszystko jest w porządku i sprawami Uniwersytetu Medycznego absolutnie nie należy się zajmować. Jak twierdzą – informacje, które przekazywali służbom, zamiast do prokuratury trafiały do władz Uczelni. W tej chwili część świadków zgłasza pisemne prośby o przesłuchania w innym miejscu, bo wrocławską delegaturę CBA uważają za skorumpowaną.

Trzy pisma, trzy stanowiska

W sprawie wypowiedział się resort skarbu. W pierwszej decyzji Ministerstwa czytamy, że umorzenie udziałów odbyło się bez wymaganej zgody resortu i Uczelnia powinna podjąć działania zamierzające do przywrócenia stanu zgodnego z prawem. W kolejnym piśmie resort ze wszystkiego się wycofał twierdząc, że Uczelnia przedstawiła dodatkowe analizy. Ale ani resort, ani Uczelnia nie chciały nam ich pokazać zasłaniając się tajemnicą przedsiębiorstwa.

W trzecim, najnowszym piśmie, które otrzymał dr Zbigniew Półtorak, przewodniczący Komisji Krajowej Solidarność 80’ minister Andrzej Czerwiński odpowiada jeszcze inaczej.

Jak zauważa minister – umorzenie udziałów powinno nastąpić po wartości rynkowej. A w tym przypadku, jak informował naszą redakcję rektor – nastąpiło po księgowej. Bezsporny jest również fakt, że zgody Ministerstwa nie było. Zgodnie z ustawą – informuje resort – nie musi jej być, jeśli wartość rynkowa przedmiotu nie przekracza 250 tys. euro. Analiza przesłana przez rektora została jednak wykonana w czerwcu 2015 r. i miała dotyczyć wartości rynkowej udziałów w czerwcu 2013 r. Z tej wyceny dowiadujemy się jednak, że ich wartość nie przekraczała 250 tys. euro.

Tutaj należy jednak podkreślić, że umorzenie nastąpiło w grudniu 2013 r., a nie w czerwcu. A Uczelnia za umorzone udziały otrzymała ponad 5 mln zł, czyli kwotę przekraczającą 250 tys. euro.

Poza tym, jak nas poinformowała Państwowa Agencja Rozwoju Przedsiębiorczości:

-Spółka o otrzymaniu wsparcia finansowego dowiadywała się kolejno (w zależności od projektu): 15 listopada 2013 r. w ramach działania 3.1 POIG; 23 lipca 2013 r. w ramach działania 5.1 POIG, 15 grudnia 2009 r., 23 lipca 2013 r., 11 grudnia 2014 r. w ramach działania 5.3 POIG.

Dlaczego Uczelnia przedstawiła zatem Ministerstwu analizę wartości rynkowej udziałów na dzień 30 czerwca 2013 r., skoro informacje o otrzymywaniu kolejnych dotacji zapadały już po tym terminie? Czy informacje o uzyskiwanych dotacjach nie miały wpływu na wartość rynkową udziałów?

Specjalista ds. budżetu i finansów Krystian Mieszkała, uważa, że to budzi sporo wątpliwości.

-– Po pierwsze, Uczelnia dokonała wyceny udziałów ponad półtora roku po ich umorzeniu. W dodatku wartość wyceny przyjęła na dzień 30 czerwca, czyli pół roku przed planowaną transakcją. Nie ma wątpliwości, że informacje o dotacjach wpłynęły na wartość rynkową udziałów, a Uczelnia w trosce o publiczne pieniądze powinna sporządzić aktualizację tej wyceny. Sporo wątpliwości budzi również fakt, że opinii publicznej odmawia się wglądu do pełnej dokumentacji. Należy podkreślić, że transakcja została dokonana na majątku publicznym należącym do społeczeństwa. Brak możliwości kontroli społecznej przy transakcjach pieniędzmi należącymi de facto do podatników, prowadzi do urzędniczych patologii i nadużyć – wyjaśnia prawnik.

Jeszcze pół roku temu rzecznik prasowa Uczelni, Jolanta Grzebieluch, zapewniała nas, że przed sprzedażą zarówno spółka Data Techno Park, jak i Uniwersytet Medyczny dokonywały odrębnych wycen udziałów. Nie wskazała jednak dokładnej daty, choć właśnie o to pytaliśmy.

Jolanta Grzebieluch w pisemnej odpowiedzi, podkreślała, że decyzja rektora zapadła „po poinformowaniu Senatu o zamiarze wyzbycia się części udziałów i wewnątrzuczelnianej analizie prawnej oraz finansowej”. Wówczas wycenę udziałów miała rzekomo sporządzić firma Sygma.

Warto zatem zadać pytania – czy takie analizy w ogóle istnieją i jeśli tak, to dlaczego nie przedstawiono ich MSP?

W sprawę zaangażowany jest znany wrocławski profesor Marek Jutel – wiceprezydent i skarbnik Europejskiej Akademii Alergologii i Immunologii Klinicznej. To właśnie on skierował sprawę do premier Ewy Kopacz i prezesa PiS Jarosława Kaczyńskiego, który przekazał wystąpienie do ABW. Profesor nie ma wątpliwości, że „rektor złamał art. 5 a i 5b ustawy o zasadach wykonywania uprawnień przysługujących Skarbowi Państwa oraz art. 90. §4 ustawy Prawo o szkolnictwie wyższym w związku z rozporządzeniem składnikami aktywów trwałych Uczelni przekraczającymi równowartość w złotych kwoty 250 000 euro bez uzyskania zgody ministra właściwego do spraw Skarbu”.

Ekspert Waldemar Bednarz tłumaczy, że do najważniejszych wskaźników, które pozwalają określić potencjał spółki, należy wskaźnik CENA/ZYSK (w skrócie C/Z).

– Określa on rynkową wartość 1 akcji/udziału w stosunku do przypadającego na nią zysku netto w skali roku – wyjaśnia nam Waldemar Bednarz i podkreśla, że na dzień 18.09.2015 r. na Warszawskiej Giełdzie Papierów Wartościowych notowano wiele spółek informatycznych. Do tych największych, generujących dodatnie przepływy finansowe oraz posiadające również dodatni zysk roczny należą (w nawiasie podaję C/Z dla tej spółki): Asseco Poland (14,8), Comarch (11,4), Comp (16,2), Sygnity (15,9), Betacom (13,2), NTT System (7,8), Cube.ITG (11,9). – Średnia wartość tego wskaźnika dla tych siedmiu spółek wynosi 13,0. Na koniec 2013 r. Data Techno Park miała 1 783 053 zł zysku, a na koniec 2014 r. – 4 006 660 zł. Zysk przypadający na jedną akcję wynosił: 31.12.2013 r. zysk na jeden udział=1 783 053zł/61 508 akcji=28,99 zł, 31.12.2014 r. zysk na jeden udział=4 006 660zł/61 508 akcji=65,14 zł. Wartość rynkowa jednego udziału DTP, biorąc pod uwagę, że C/Z=13 dla spółek informatycznych, wynosi: na 31.12.2013 r. wartość rynkowa 1 udziału DTP=28,99*13=376,87 zł, na 31.12.2014 r. wartość rynkowa 1 udziału DTP=65,14*13=846,82 zł. Powyższe obliczenia pokazują, że wartość umorzenia jednego udziału Uniwersytetu Medycznego (268 zł i to w ratach), jak i nowa emisja dla Itmedu po 50 zł za udział trudno uważać za rynkowe – wylicza.

————-