Spektakularne odejście z J.W. Construction

Jeden z największych orędowników nieprzerwanego wzrostu cen nieruchomości pożegnał się niedawno z fotelem prezesa. Jerzy Zdrzałka odszedł z J.W. Construction – jednej z największych, polskich spółek deweloperskich. Czy za odejściem Zdrzałki kryje się coś więcej? – Niecałe dwa tygodnie temu rynek deweloperski obiegła wieść, że J.W. Construction zostało bez Jerzego Zdrzałki – menedżera, który wprowadził spółkę na giełdę i wiódł ją przez eldorado olbrzymich wzrostów cen mieszkań w latach 2004–2007. Sam zainteresowany na pytanie o przyczynę odejścia odpowiada dyplomatycznie, że są nią względy osobiste. Jednak tezie tej zaprzecza jego niedawne startowanie w konkursie na prezesa PKO PB. Właściciel J.W. Construction, Józef Wojciechowski,  nie kryje, że nie był do końca zadowolony z tegorocznych wyników spółki.


77 proc. w dół

Jak stwierdził Wojciechowski w wywiadzie udzielonym „Parkietowi”, między nim, a Zdrzałką dochodziło niejednokrotnie do różnicy zdań. Zapewne Wojciechowskiemu nie spodobały się obniżone prognozy zysków za 2008 r. Nie spodobały się one też inwestorom giełdowym, którzy wyceniają obecnie kurs J.W. Construction na 77 proc. poniżej wartości debiutu. Od I kwartału 2007 r., gdy akcje spółki pojawiły się na GPW, a rynek przeżywał szczyt boomu w nieruchomościach, kurs akcji spadł z ok. 73 zł na nieco ponad 18 zł. Usprawiedliwieniem jest jednak to, że na giełdzie od ponad roku mocno spadają kursy akcji wszystkich deweloperów.

Obniżona prognoza

W branży Zdrzałka ceniony jest bardzo wysoko. – Zawsze szkoda, gdy dobry menedżer przestaje kierować firmą,
a do takich bez wątpienia zaliczyć trzeba prezesa Zdrzałkę – mówi Grzegorz Baciński, analityk Home Broker. – Jednak wraz z głoszeniem doskonałych wyników finansowych J.W. Construction obniżył całoroczną prognozę dotyczącą zysków netto i przychodów odpowiednio o 1/3 i 1/4. I ta właśnie zbytnia pewność siebie prezesa połączona z pewnym bagatelizowaniem schłodzenia rynku mieszkaniowego – jak mówi się nieoficjalnie, była powodem utraty zaufania przez Radę Nadzorczą i jego odejścia ze stanowiska prezesa – zdradza Baciński.

Zyskał rynek wtórny

Zastój w sprzedaży nowych mieszkań dotyka jednak wszystkich deweloperów. Swoje prognozy obniżył również Gant Development, natomiast Dom Development obniżył plany sprzedażowe. – Na początku roku panowało przekonanie, że liczba transakcji zakupu mieszkań od deweloperów wzrośnie już w drugiej połowie roku – wyjaśnia dr Paweł Grząbka, dyrektor zarządzający CEE Property Group. – Rzeczywiście, liczba transakcji zakupu mieszkań rośnie, ale beneficjentem tego jest głównie rynek wtórny, gdzie ceny są często niższe niż na rynku pierwotnym – tłumaczy dalej Grząbka.

Istotna płynność finansowa

Obecnie największą wartością dla deweloperów jest płynność finansowa, czyli możliwość dostępu do kapitału. Stały dostęp do gotówki zapewnia bowiem realizację inwestycji bez konieczności poszukiwania innych źródeł finansowania. Stąd też przetrwanie kryzysu łatwiej przyjdzie dużym firmom, takim właśnie jak J.W. Construction, podczas gdy płynność finansowa mniejszych podmiotów, posiłkujących się często kredytami bankowymi, może być zagrożona. – Tacy mali deweloperzy mogą po prostu nie wytrzymać konkurencji ze strony dużych graczy, którzy mogą sobie pozwolić na duże upusty cenowe. W dalszej przyszłości wpłynie to na polaryzacje rynku deweloperskiego w Polsce – wyjaśnia Grzegorz Baciński.

Kto następny?

Według analityków niemożliwe będzie utrzymanie marży oraz rentowności firm deweloperskich na dotychczasowym poziomie. – W ciągu kilkunastu miesięcy deweloperzy wykorzystają prawdopodobnie grunty nabyte w latach poprzednich po znacznie niższych cenach. Możliwa do utrzymania rentowność firm wyniesie prawdopodobnie ok. 20 – 25 proc., co i tak będzie wynikiem dobrym – przewiduje dr Paweł Grząbka. Wraz z publikacją kolejnych raportów kwartalnych spółek deweloperskich i obniżaniem kolejnych prognoz może się więc okazać, że odejście Jerzego Zdrzałki było jednym z pierwszych spektakularnych odejść
w tej branży.