Strach ma coraz większe oczy

Najbardziej bolesnym elementem każdej bessy jest moment, w którym inwestorzy przestają wierzyć, że ktoś jest ich w stanie uratować z opresji. Na początku każdego kryzysu inwestorzy są uspokajani przez komentarze ekspertów, którzy tak naprawdę chcą ratować własny biznes przed załamaniem, a nie cudze portfele. Później następuje faza, kiedy do gry wkraczają autorytety – szefowie rządów, przedstawiciele banków centralnych i podejmują stosowne działania.

Krótkowzroczność prezesów

W styczniu 2008 r. przed załamaniem uratował inwestorów Fed, który gwałtownie obniżył stopy procentowe. Diagnoza banku centralnego nie okazała się jednak trafna, przed czym przestrzegali niektórzy ekonomiści. Być może, gdyby wtedy zdecydowano się przeznaczyć nadzwyczajne środki na pomoc bankom, to sytuacja nie byłaby tak dramatyczna jak teraz? Niestety, analogicznie można postawić zarzut braku właściwej kontroli nad działaniami instytucji finansowych w ostatnich latach i krótkowzrocznością szefów banków.

Chciwość i próżność

Przyczyną każdego kryzysu jest ludzka głupota, próżność, egoizm i chciwość – wszystkie grzechy, których po prostu nie da się wyeliminować. Załamania rynków wpisują się w historyczną sinusoidę odzwierciedlającą wahania cyklu koniunkturalnego. Czy zatem czeka nas krach porównywalny z tym, który miał miejsce w 1987 r. lub nawet 1929 r.? Świat już jest inny niż jeszcze rok temu i czeka nas jeszcze wiele zmian. Jedynym, skutecznym wyjściem z kryzysu jest samooczyszczenie się rynków i gospodarki. Niestety bywa ono dość brutalne i zarazem smutne dla tych, którzy nie są niczemu winni, czyli drobnych inwestorów. Jednak także i oni dali się ponieść chciwości i próżności, dając się namówić na ryzykowne fundusze akcji w 2007 r., zamiast trzymać się nieśmiertelnej zasady właściwego ważenia ryzyka.

Nie tylko giełda

Nie warto jednak popadać w przesadny pesymizm, gdyż może on przesłonić nam korzystne okazje inwestycyjne, które już wkrótce mogą się pojawić. Niektórzy dodadzą, że one już są, gdyż rynek kapitałowy to nie tylko giełda, ale także i waluty. Stopa zwrotu z dolarowych inwestycji była w ostatnich tygodniach dość imponująca.

Autor jest głównym analitykiem First International Traders