Surowce szansą polskiej gospodarki!

 

Potencjał surowcowy Polski nigdy nie był na poważnie brany pod uwagę w poszukiwaniach modelu docelowego polskiej gospodarki. A jest on ogromny!

Kilka miesięcy temu byli wicepremierzy i ministrowie gospodarki prof. Jerzy Hausner i Janusz Steinhoff zaprezentowali raport dotyczący polityki surowcowej Polski, który miał zainicjować narodową debatę na ten temat. Konstatacja tego raportu była jednak dość smutna. Otóż obaj autorzy swoje rozważania na ten temat zakończyli tym, że Polska nadal nie ma polityki surowcowej, a bardzo jej potrzebuje! Jak zaznaczyli obaj autorzy raportu, w przypadku naszej polityki surowcowej brakuje dosłownie wszystkiego: wizji, strategii, a nawet otoczenia instytucjonalnego, które mogłoby ją realizować. Efektem tego jest w ich ocenie sytuacja w górnictwie, która jak podkreślili ma przede wszystkim podłoże w braku wspomnianej polityki. Autorzy raportu zaznaczyli również, że brak polityki surowcowej może powodować stopniową utratę konkurencyjności przez polską gospodarkę, osłabienie bezpieczeństwa ekonomicznego i ograniczenie możliwości sprowadzania nowoczesnych technologii opartych na tzw. surowcach krytycznych.

Jakie zatem działania dla polskich władz rekomendowali w swoim raporcie Hausner i Steinhoff? Jako narodowy priorytet postulowali stworzenie stabilnych ram prawnych, w ramach których należy opracować wieloletni program polityki surowcowej dla Polski. W szczególności musi się to odnosić do prawa geologicznego i górniczego oraz regulacji podatkowych w odniesieniu do wydobycia wszystkich kopalin. Według autorów raportu wspomniany program powinien zawierać ustalenia dotyczące wieloletniego finansowania, rozpoznania i ochrony najwartościowszych złóż surowców mineralnych z budżetu państwa. Za niezwykle ważne uznali również otoczenie instytucjonalne, odpowiedzialne w praktyce za realizację polityki surowcowej. Ich zdaniem wiodące w tym zakresie miałoby być Ministerstwo Środowiska, ale autorzy raportu proponują również wydzielenie i bezpośrednie podporządkowanie ministrowi środowiska Państwowej Służby Geologicznej. Kolejnym postulatem wskazanym w raporcie było opracowanie systemowych działań, które zmierzałyby do rozszerzenia zakresu rozpoznania budowy geologicznej i udokumentowania nowych złóż oraz ochrona już udokumentowanych, a niezagospodarowanych złóż. Za ważne obaj eksperci uznali również umożliwienie inwestorom efektywnej eksploatacji surowców, wspieranie bazy wytwórczej gospodarki poprzez zapewnienie przedsiębiorcom dostępu do surowców, w tym surowców krytycznych.

Jednak raport Hausnera i Steinhoffa nie wywołał publicznej debaty o jakiej marzyli jego autorzy. Być może trafił na zły czas, aby wywołać taką debatę. Na rynkach światowych ceny ropy i gazu mocno pikowały w dół, co wywołało zapaść rosyjskiej gospodarki opartej na tych surowcach. Eksperci i publicyści obwieszczali nawet koniec modelu gospodarki surowcowej, czego Federacja Rosyjska ma być najlepszym przykładem. Z kolei w Polsce nastał również niedobry czas do dyskusji o wykorzystaniu surowców, jakimi dysponujemy: zapaść sektora górniczego oraz coraz powszechniejsze przekonanie o zaprzepaszczeniu przez Polskę łupkowej szansy to tylko niektóre aspekty tej sytuacji.

Polski potencjał surowcowy

Trudno nie zgodzić się z wnioskami raportu Hausnera i Steinhoffa. Jednak to państwo powinno wziąć główny ciężar kreowania polityki surowcowej, a przede wszystkim zadbać o stabilność przepisów w tym zakresie, i opracowanie strategii i długofalowego programu polityki surowcowej, o którym mówią w swoim raporcie Hausner i Steinhoff. Szczególnie ten ostatni element wydaje się ważny, ponieważ tak naprawdę badania swojego potencjału surowcowego zakończyliśmy w 1985 r., czyli dokładnie trzydzieści lat temu. Miało to związek z zakończeniem 15-letniego programu poszukiwań geologicznych, który to program zainicjował Edward Gierek po dojściu do władzy w 1970 r. Efektem tego programu był raport dotyczący polskiego potencjału surowcowego. Jednak raport ten wskutek presji Sowietów ograniczył się do wykazania jedynie złóż sięgających nie głębiej niż 4 km. Było tak nie bez powodu. Większość najcenniejszych złóż ropy i gazu znajduje się na głębokości 5 – 7 km i okazałoby się, że Polska w całości leży na ogromnym złożu tych surowców, albowiem twór geologiczny skał porowatych nasączonych ropą i gazem rozciąga się od Zatoki Perskiej do Morza Północnego, a swoją kumulację osiąga właśnie w Polsce. Niektórzy szacują nawet polskie złoża ropy na 650 mld ton, co w przeliczeniu na baryłki stanowi około 4765 mld baryłek. Dla porównania złoża Arabii Saudyjskiej szacowane są na około 26 mld baryłek. Warto również zwrócić uwagę na konwencjonalne złoża gazu ziemnego (nie łupkowego) zlokalizowane na obszarach Lubuskiego, Wielkopolski i Podkarpacia, których zasobność szacowana jest na 1,7 bln metrów sześciennych. Jak powszechnie wiadomo mamy również obfite złoża węgla kamiennego i brunatnego. Raport z 1985 r. mówi m.in., że złoża węgla kamiennego na Lubelszczyźnie mogą sięgać nawet 40 mld ton. Z kolei złoża węgla brunatnego zlokalizowanego w rejonie Legnicy oceniono we wspomnianym raporcie na 15 mld ton. Ale nie tylko ropa, gaz i węgiel są naszym bogactwem. Jak mówi raport z 1985 r. mamy także w Polsce bogate złoża metali. M.in. w okolicach Suwałk, gdzie można by wydobywać wysokiej jakości rudę żelaza, której zasobność ocenia się na 1,5 mld ton. Ale w rejonie Suwałk występują także tytan, wanad i wiele metali ziem rzadkich. Z kolei w rejonie Myszkowa (Jura Krakowsko-Częstochowska) usytuowane są złoża miedzi, molibdenu, wolframu (z ich występowaniem wiąże się zawsze występowanie złota, srebra, selenu). Zasobność tego złoża szacowana jest na 726 mln ton. Z kolei w rejonie Ząbkowic Śląskich występuje złoże niklu (w złożach niklu występuje złoto i platynowce), które szacowane jest na 14 mln ton. Mamy również złoża złota zlokalizowane głównie na terenie Dolnego Śląska, których zasobność szacowana jest na około 350 ton. Tylko w rejonie Bytomia Odrzańskiego zasobność złota szacowana jest na prawie 100 ton. Ale wspomniane złoża i ich szacunkowa wielkość to jedynie wyniki programu poszukiwań geologicznych sprzed 30 lat. Jest ich zapewne w Polsce więcej, ale trzeba by je dopiero zlokalizować. Wystarczy jedynie wspomnieć, o tym czego dowiedzieliśmy się w ostatnich kilkunastu latach. W Polsce zlokalizowane zostały złoża gazu łupkowego szacowane na 5,3 bln metrów sześciennych. Według ekspertów Amerykańskiej Agencji ds. Energii mogłyby one uczynić Polskę niezależną od zagranicznych dostaw energetycznych na około 300 lat. Jak się okazuje mamy również liczne złoża bursztynu, zlokalizowane na obszarze pomiędzy Wisłą a Bugiem. Największe z nich występują w rejonie podlubelskiego Lubartowa. Według szacunków ekspertów, polskie złoża bursztynu mogą przekraczać nawet 700 tys. ton. Dla zobrazowania skali naszych bursztynowych zasobów warto nadmienić, że roczne wydobycie z największej rosyjskiej kopalni bursztynu w Jantarnoje w okolicach Kaliningradu to jedynie 300 ton, z czego tylko 30–45 ton nadaje się do obróbki jubilerskiej. Warto też zaznaczyć, że ceny rynkowe bursztynu są dzisiaj tak wysokie, że za gram tego surowca trzeba nierzadko zapłacić więcej niż za gram złota.

Szansa dla Polski

Eksploatacja surowców naturalnych to szansa dla Polski i powinniśmy ją wykorzystać. Przemawia za tym wiele czynników, ale kilka z nich wydaje się mieć kluczowe znaczenie. Po pierwsze, jest model gospodarki surowcowej jest jedynym już dzisiaj modelem do osiągnięcia dla Polski. Po drugie, mamy surowce energetyczne, które nadal najbardziej decydują o sile gospodarki i sile samego państwa. I tak naprawdę nie ma znaczenia, że ceny ropy spadły w ostatnich kilkunastu miesiącach o prawie połowę. Po trzecie, polski sektor wydobywczy jest na niezłym poziomie technologicznym. To jedynie trzy argumenty za tym, aby podjąć wyzwanie, jakim jest dzisiaj wdrożenie w Polsce nowej polityki surowcowej, o czym piszą w swoim raporcie Hausner i Steinhoff. Ale jest ich znacznie więcej!

Autor jest historykiem, przez wiele lat pracował w Urzędzie Ochrony Państwa, następnie w Biurze Bezpieczeństwa Narodowego. Był również członkiem Komisji Weryfikacyjnej ds. WSI

——

 
Leszek Pietrzak

Leszek Pietrzak

historyk, przez wiele lat pracował w Urzędzie Ochrony Państwa, następnie w Biurze Bezpieczeństwa Narodowego. Był również członkiem Komisji Weryfikacyjnej ds. WSI