Ta ekipa nie boi się niczego

Opozycja dostaje najwyraźniej palpitacji na myśl o tym, że mogłaby odzyskać władzę – i nie kryje się z tym. Może się przeliczyć, jeśli wyborcy się zorientują, że dla opozycji powtarzanie wielkich słów jest tylko sztandarem, którymi sama siebie już zahipnotyzowała i próbuje wywrzeć wpływ na opinię publiczną. To się dopiero okaże, czy ten komunikat, skuteczny w stosunku do sporej części inteligencji, trafi także do tych grup elektoratu, które są wrażliwe na niepodległościową, patriotyczną retorykę PiS-u.


Pewne ważne motywy – związane z grą interesów w obrębie Unii, między innymi z grą interesów między Niemcami a Polską – przez lata nie były obecne w debacie publicznej. Teraz ich wywołanie przez rząd Kaczyńskiego wytwarza powierzchowne wrażenie, że jest to granie jakimiś lękami. Bierze się ono stąd, że przez całe lata nakładano tabu na publiczne artykułowanie i debatowanie polskich interesów narodowych. Wiele środowisk przyjęło – częściowo w dobrej wierze, częściowo w złej – założenie, że Niemcy są autostradą, po której wjedziemy do Europy i w związku z tym trzeba nałożyć tabu na publiczną ekspresję naszych istotnych interesów. Dziś widać, że w ten sposób Polska została rozbrojona, chociażby w obszarze zabezpieczeń legislacyjnych przed roszczeniami o zwrot majątków dla Niemców na ziemiach przyznanych Polsce po II wojnie światowej.

Ziomkostwa nie są ugrupowaniami, które powstały w ostatnich tygodniach, miesiącach czy nawet latach. To są podmioty prawne, które funkcjonują od dekad. Nie monitorowano dostatecznie precyzyjnie zagrożeń, jakie mogą wiązać się z faktem, że polski system prawny działa w ramach praw unijnych. Traktowano Niemcy tylko jako przyjaciela (co jest rozsądne), a nie także jako gracza (co było poważnym przeoczeniem), co powodowało, że nie budowano takiej infrastruktury legislacyjnej, która chroniłaby skutecznie interes Polaków. Problem polega nie tylko na tym, że Niemcy chcą odzyskać ileś tam majątków, ale na poczuciu bezpieczeństwa setek tysięcy Polaków, którzy mieszkają na ziemiach zachodnich i północnych.

Ekipa PiS-u jako pierwsza nie obawia się publicznie wyrażać troski o polski interes narodowy w kontekstach międzynarodowych. Poprzednie ekipy, być może pod pewnymi względami bardziej sprawne technokratycznie, nie miały odwagi zdiagnozowania rzeczywistych polskich interesów, w ramach których Polska funkcjonuje w Unii Europejskiej.