Tadashi Yanai – luksusowe stroje dla wszystkich

Zgodnie z prowadzoną od lat przez magazyn „Forbes” klasyfikacją, najbogatszym Japończykiem jest aktualnie Tadashi Yanai, dziś 66-letni już założyciel i właściciel wielkiej sieci odzieżowej o nazwie Uniqlo, oraz grupy, której Uniqlo stanowi podstawowy element – Fast Retailing. Mimo że i tak już obecnie Uniqlo posiada 836 sklepów w samej Japonii, 416 w Chinach, 39 w Stanach Zjednoczonych i 27 w Europie, każdego tygodnia gdzieś w którymś z zakątków świata otwierany jest kolejny sklep Uniqlo, a w Londynie na przykład ów japoński projekt wyparł z rynku tak zwane „quality stores” słynnego Gapa, pewne poruszenie w branży wywołała zapowiedź Tadashiego, że do roku 2020 Fast Retailing stanie się najpotężniejszą na świecie firmą odzieżową z obrotem w wysokości 5 bilionów jenów, czyli ponad 40 miliardów dolarów rocznie.

Odzież dostępna dla mas

„Lada chwila przekroczymy granicę za którą odzież autentycznie luksusowa będzie dostępna już nie tylko dla ułamka procenta najbogatszych – mówi Yanai. – Nasz obecny cel to dotarcie z naszym produktem do każdego, a nie jedynie grupki wybranych. I już dzisiaj można powiedzieć, że nikt na świecie nie sprzedaje swetrów z kaszmiru i lnianych koszul w podobnych do nas ilościach”.

Zwykły człowiek

Yanai urodził się jako syn ulicznego krawca i początkowo jego życie nie wyglądało ani bardziej, ani mniej szczególnie, niż życie innych. Oczywiście chodził do szkoły, po skończeniu liceum rozpoczął studia na uniwersytecie, które ukończył w roku 1971, uzyskując dyplom magistra zarówno w ekonomii, jak i politologii. Niemal natychmiast, bo już w tym samym roku, uruchomił własną działalność, otwierając w lokalnym supermarkecie sklep z akcesoriami kuchennymi, jednak po roku zrezygnował i zatrudnił się w sklepie ojca. 

Pierwszy biznes

Musiało jednak minąć kolejnych 15 lat, kiedy wreszcie w roku 1984 w Hiroshimie Yanai otworzył swój pierwszy sklep pod szyldem «Unique Clothing Warehouse”, skróconym następnie do nazwy Uniqlo, by po kolejnych latach zmienić nazwę biznesu swojego ojca z Ogori Shoji na Fast Retailing i rozpocząć karierę, której dziś jesteśmy niemymi świadkami. To wówczas powiedział Yanai: „Nawet jeśli dziś wygląda na to, że odniosłem sukces, muszę przyznać, że zrobiłem w życiu wiele błędów. Myślę, że ludzie jednak za bardzo przejmują się swoimi błędami. Moim zdaniem, trzeba być zawsze nastawionym pozytywnie i nie przestawać wierzyć w ostateczny sukces. Pamiętam, że kiedy otworzyłem swój pierwszy sklep, pomyślałem sobie, że nie ma żadnych przeszkód bym udał się w głąb kraju i otwierał jeden po drugim kolejne sklepy. Myślę, że od samego początku zdawałem sobie sprawę, że odkryłem złotą żyłę”.

Ogólna dostępność

Z początku jednak, starał się Yanai trzymać zamieszkałej przez mniej zamożne środowiska prowincję, dbając jednocześnie o to, by jego towar zachował zarówno rozsądne ceny, jak i nie tracił ogólnej przystępności. Dopiero w roku 1988 uruchomił pierwszy sklep w centralnym Tokyo. W tym samym też roku wypuścił pierwszą partię słynnych polarów w dostępnej dla wszystkich cenie. „To było autentyczne szaleństwo – wspomina po latach. – Wtedy to po raz drugi zdałem sobie sprawę z tego, gdzie jestem.”

Jakość, która zachwyca

W roku 2004 w japońskiej prasie na terenie całego kraju pojawiły się ogłoszenia zapowiadające zmianę w polityce firmy. Kampania była prowadzona pod hasłem „Deklaracji Globalnej Jakości”, a obiecywała „jakość bez względu na cenę”. „Uznaliśmy, że będziemy promować bezwzględną wyższość jakości nad ceną, a nie jak dotychczas, obiecywać jakość w oparciu o cyfry, które można zobaczyć na metce – opowiada dziś Yanai. – Niezależnie od ceny, pragnąłem mieć pewność, że ludzi zachwyci jakość”. To w tamtym roku narodziły się słynne swetry z kaszmiru, oraz kolejny sztandarowy produkt Uniqlo, tak zwane Heattechs. I znów: luksu dla każdego.

Masowa produkcja

I znów posłuchajmy Yanaiego, dziś według „Forbsa” człowieka o majątku w wysokości ponad 20 miliardów dolarów: „Jestem pewien, że musimy sprawić, by firma odniosła autentyczny sukces. Dotychczasj produkowaliśmy w Chinach i sprzedawaliśmy w Japonii. Dziś będziemy musieli zacząć produkować na świecie i sprzedawać światu”.

Indywidualny sukces

W wywiadzie udzielonym brytyjskiemu „The Economist”, na pytanie o to, w jaki sposób Yanai planuje rozwijać swój biznes, odpowiada, że raczej nie bierze pod uwagę konsolidacji z innym sieciami. Jego celem jest doskonalenie tego co już stworzył w ramach dotychczasowej marki i zdobywanie kolejnych rynków. „Jednak nie będę ukrywał, że widzę, w jak wielu wypadkach mamy do czynienia z coraz większą liczbą konsolidacji, a branża odzieżowa nie jest tu wyjątkiem. A zatem, jeśli pojawi się okazja, oczywiście jej nie będziemy lekceważyć. Musi być jednak spełniony jeden warunek: ludzie z którymi mam prowadzić biznes, muszą jego kulturę widzieć dokładnie w ten sam sposób, w jaki widzą ją ja. Do czasu aż uznam, że znalazłem odpowiedniego partnera, o jakiejkolwiek współpracy nie może być mowy. I nie ma też mowy o tym, bym wchodził w biznesowe relacje z firmą, która wprawdzie jest tania, jednak której sytuacja finansowa jest nienajlepsza. Ja nie potrzebuję tanich interesów. Jeśli już mam kupić jakąś firmę, musi to być firma naprawdę pierwszej klasy. No ale tu mamy kolejny problem. Nawet jeśli faktycznie zechcę kupić którąś z tego typu firm, może się okazać, że oni też mają swoje zasady, których się lubią trzymać i nie będą mieli ochoty rezygnować z nich tylko dlatego, że ja ich do tego namawiam. […]

Rozszerzenie działalności

A zatem będziemy rozszerzać działalność na inne kraje świata, albo jako ‘japońskie Uniqlo’, albo ‘japoński Fast Retailing’. Jest dla mnie czymś niezwykle ważnym, by zachować nasz japoński charakter, oraz japońską kulturę. Szczególnie w świecie mody, to skąd kolekcja pochodzi, jej lokalny charakter, stanowią element niezwykle istotny. Nasze ubrania niezmiennie odzwierciedlają japońską kulturę. Japończycy są grzeczni i zdyscyplinowani i moim zdaniem to co im oferujemy odpowiada właśnie tym ich cechom. Taki rodzaj ubrań produkujemy i taki też im sprzedajemy. No i należy też pamiętać, że Japończycy źle znoszą niską jakość. Gdy chodzi o inne kraje, ludzie być może nie są tu aż tak radykalni. My jednak dbamy o jakość najwyższą i dlatego również na zagranicznych rynkach nie możemy sobie pozwolić na to, by w jakikolwiek sposób z niej rezygnować.

Ojciec wzorcem biznesmena

I myślę, że to jest coś, czego nauczyłem się od swojego ojca, mając okazję od dziecka przyglądać się, jak prowadził swój mały punkt krawiecki. Bo nie ma znaczenia, czy jesteś właścicielem dziesięciu sklepów, tysiąca, czy dziesięciu tysięcy, wszystko rozpoczyna się na poziomie tego jednego, jedynego sklepu i jednego, jedynego klienta, którego pragniesz usatysfakcjonować. Ale należy pamiętać, że każdy sklep musi dbać o swoją indywidualną ofertę… Każdy klient kupuje jeden konkretny ciuch, może dwa – ale nikt przecież nie przyjdzie do sklepu i nie kupi tych ciuchów 10 tysięcy. A zatem każdy pojedynczy typ odzieży, każdy fragment każdego typu odzieży, każdy sklep i każdy klient… jeśli nie masz świadomości, jak bardzo jest to ważne, nie ma mowy o jakimkolwiek handlu.

Mała firma jest lepsza

Z mojego punktu widzenia, idealna firma to mała firma z jednym szefem, z własną produkcją i sprzedażą na miejscu. Moim zdaniem, to jest dopiero idealna sytuacja. Tyle że niestety tego typu rozwiązanie jest całkowicie nierealne. I dlatego muszę dzielić obowiązki.

 

Wciąż to powtarzam ludziom, którzy dla mnie pracują: reprezentujecie mnie. Reprezentujecie swojego szefa. Chcę bardzo, by zrozumieli, że ich punkt widzenia powinien być taki sam, jak punkt widzenia właściciela firmy, bo w przeciwnym wypadku firma nie odniesie sukcesu. Każdy zresztą mały biznes prowadzony przez dobrego szefa działa prawdopodobnie w ten sposób. Jednak im większa firma, tym częściej się zdarza, że tak naprawdę nikt za nic nie odpowiada i wszyscy kolejno najpierw tracą świadomość celu, a potem przestają panować nad szczegółami. A utrata kontroli nad szczegółem jest już czymś najbardziej niebezpiecznym”.

Sposób na sukces

To są słowa Tadashiego Yanai i to jest coś, co moglibyśmy nazwać sposobem na sukces. Jeśli zapowiedzi, które Yanai już poczynił, się spełnią i rzeczywiście w roku 2020 Uniqlo przegoni dzisiejszego wydawałoby się giganta niepokonanego, czyli hiszpańską Zarę, będziemy mogli powiedzieć, że ów sposób okazał się jeszcze bardziej skuteczny, niż można się było spodziewać. Jednak nie wolno zapominać, że dziś Yanai jest już naprawdę starszym człowiekiem i w rzeczywistości nie da się przewidzieć, przez ile jeszcze lat będzie on w stanie służyć firmie, którą stworzył i doprowadził do miejsca, które ona dziś zajmuje nie tylko w Japonii. Już dziś sam Yanai zapowiada, że nie ma takich planów, by zarządzanie firmą miało zostać gładko przekazane w ręce jego dwóch synów, i to wcale nie dlatego, że on swoich dzieci nie kocha, czy nie ma do nich odpowiedniego zaufania. Wręcz przeciwnie, jak sam powtarza, jest z nich bardzo dumny i ma głębokie przekonanie o ich najprzeróżniejszych talentach, tyle że zasadniczo nie wierzy, by dobrą rzeczą dla firmy było przekazywanie spraw zarządzania w ręce rodziny. Obaj otrzymali już od ojca po 10 procent udziałów w Uniqlo i zapewne zostaną członkami Zarządu, jednak nic ponad to.

Nowe projekty

„Akurat jesteśmy w trakcie – opowiada Yanai – tworzenia edukacyjnego korporacyjnego projektu o nazwie Centrum Zarządzania i Innowacyjności Fast Retailing i w ramach owego przedsięwzięcia staramy się wykształcić stu liderów biznesu w taki sposób, by ostatecznie, włącznie z tymi, którzy już dla nas pracują, mieć dwustu najwyższej klasy menadżerów, którzy będą zdolni do zarządzania tak dużym przedsiębiorstwem, jak Fast Retailing i spośród których z pewnością uda się wybrać kilku, którzy już bezpośrednio pokierują firmą. Gdy chodzi o moje dzieci, wystarczy zapoznać się z historią, nie tylko zresztą przemysłu odzieżowego, ale wszelkich innych branż, by wiedzieć, że przekazywanie zarządzania dzieciom i wnukom, z reguły nie daje dobrych wyników. Przecież jest mnóstwo osób bardzo zdolnych, o sprawdzonym doświadczeniu, którzy zasługują na to, by kierować każdą firmą. A zatem z punktu widzenia ludzi, którzy często wiele lat swojego życia oddali firmie, jest czymś wysoce niesprawiedliwym, jeśli prezesem firmy zostaje syn prezesa, a członkiem zarządu syn członka zarządu. To jest moim zdaniem wystarczający powód, bym swoim synom wyznaczał w najlepszym wypadku funkcje doradcze”.

Otwarcie się na Europę

„Choć dziś Uniqlo niczym się nie różni od tysiąca innych japońskich firm w tym, że jest niemal całkowicie japońska, no i że w jej zarządzie nie ma praktycznie kobiet, mogę sobie bardzo łatwo wyobrazić, że za 10 lat będziemy tu mieli zarówno znacznie więcej osób pochodzących spoza Japonii, no i że również kobiety zaczną pełnić funkcje kierownicze. To wszystko związane jest z globalizacją. Może jeszcze nie za rok, ale możliwe, że już za parę lat, im bardziej będziemy się stawać częścią świata, tym więcej będziemy mieli kobiet i tym więcej naszych menadżerów to nie będą Japończycy. Niewykluczone, że nawet zdecydowana większość. To nie jest już rynek czysto japoński. To jest cały świat. Nie da się zdobyć świata wyłącznie japońskimi rękami”.

———————-