Tajemnicza śmierć wpływowego posła PO

23 sierpnia 2013 r. w warszawskim szpitalu Ministerstwa Spraw Wewnętrznych zmarł Konstanty Miodowicz, wpływowy poseł PO, który do 1995 r. jako pułkownik Urzędu Ochrony Państwa był szefem kontrwywiadu. Oficjalnie była to naturalna śmierć po kilkumiesięcznej chorobie. Według nieoficjalnych informacji – zawartych w materiałach operacyjnych sprawy „Anaconda 2” prowadzonej przez oficerów Agencji Bezpieczeństwa Wewnętrznego, przyczyną śmierci Miodowicza był uraz głowy, powstały w wyniku pobicia. To najbardziej mroczna historia, jaka wydarzyła się w czasie ośmioletnich rządów PO. Są w niej podejrzane transakcje, międzynarodowi handlarze bronią, tajne służby i tajemnicze zgony. Na jej kanwie można by napisać scenariusz niezłego sensacyjnego filmu. Bez happy endu.

Niespodziewana śmierć 62-letniego popularnego polityka była szokiem. Media przypominały jego karierę polityczną w PO podkreślając działalność opozycyjną w PRL i zasługi w budowaniu tajnych służb specjalnych demokratycznej Polski. Opinia publiczna kojarzyła Miodowicza z pracami sejmowej komisji śledczej ds. afery PKN Orlen w latach 2004-2005, gdzie swoją działalnością przyłożył się do osłabienia rządzącego Sojuszu Lewicy Demokratycznej. Media informowały, że Miodowicz od dawna chorował (zasłabnąć miał 1 maja 2013 r.), przeszedł poważną operację neurochirurgiczną, po której został przewieziony na dalszą hospitalizację z kieleckiego szpitala do placówki MSW w Warszawie. Informacja o jego śmierci była zaskoczeniem. Przecież jeszcze kilka miesięcy wcześniej był szefem Sejmowej Komisji ds. Służb Specjalnych, a media były pełne jego wypowiedzi i komentarzy. Aury tajemniczości dodawały sprawie plotki. Według jednej poseł zasłabł podczas jazdy rowerem, inna mówiła, że na spacerze. Jego stan miał się poprawić, aby później gwałtownie się pogorszyć (pracownicy szpitala utrzymują, że mimo śpiączki pojawiły się nowe urazy głowy). Jedno wrażenie było wspólne, tak dla rządzących, jak i opozycji: żal po jego śmierci. Andrzej Halicki z PO w rozmowie z dziennikarzami w sejmowych kuluarach wspominał, że „Kostek” był „prawdziwym człowiekiem, zbudowanym z ciała, serca i rozumu, człowiekiem kompletnym”. Z kolei posłanka Iwona Śledzińska-Katarasińska mówiła, że Miodowicz był „z tego pokolenia, któremu Polska i cała nasza wolność tak dużo zawdzięczają”. Głos zabrał nawet sam prezydent RP Bronisław Komorowski, który podkreślał, że „Miodowicz był przykładem państwowca, człowieka rzetelnego, uczciwego, dla którego udział w życiu publicznym nie był drogą do osobistej kariery, ale pełną poświęcenia służbą Polsce”.

Kilka dni później, 29 sierpnia 2013 r., w Busku Zdroju odbył się pogrzeb, w którym oprócz rodziny i bliskich uczestniczyli przedstawiciele rządu Donalda Tuska, liczni politycy PO oraz oficjalne delegacje ABW i innych polskich służb. Miodowicz oprócz tego, że pełnił funkcje szefa sejmowej speckomisji, w przeszłości pracował na ważnych stanowiskach w służbach. Dla „bezpieczniackiego” środowiska był kimś „swoim”, kogo zawsze należy szanować. Dość szybko został pośmiertnie uhonorowany przez prezydenta Bronisława Komorowskiego, a rada miejska w Kielcach podjęła uchwałę o nazwaniu jednej z ulic jego imieniem.

Od opozycji do władzy

Droga Miodowicza do opozycji w PRL nie była łatwa. Był synem Alfreda Miodowicza – komunistycznego działacza, który w czasach rządów gen. Wojciecha Jaruzelskiego stanął na czele reżimowych związków zawodowych i został członkiem Komitetu Centralnego PZPR. Tymczasem Kostek, jeszcze jako student etnografii Uniwersytetu Jagiellońskiego, zaangażował się w działania opozycji, należąc do uczelnianego NZS, powstałego w czasach podmuchu solidarnościowej rewolucji. Już tylko to grozić mogło ciężkim konfliktem rodzinnym, o daleko idących skutkach zarówno dla niego samego, jak i dla całej rodziny. W połowie lat 80. przyszedł czas na kolejny etap politycznego zaangażowania Konstantego Miodowicza. Włączył się wówczas w działalność Ruchu Wolność i Pokój (WiP) – pacyfistycznego ugrupowania, które wyrosło ze środowiska NZS, działającego w opozycji do komunistycznych władz.

Leszek Pietrzak

Leszek Pietrzak

historyk, przez wiele lat pracował w Urzędzie Ochrony Państwa, następnie w Biurze Bezpieczeństwa Narodowego. Był również członkiem Komisji Weryfikacyjnej ds. WSI