Tajemnicza śmierć wpływowego posła PO

W sprawie Amber Gold odbyło się kilka posiedzeń sejmowej speckomisji. Po jednym z nich, minister spraw wewnętrznych Jacek Cichocki stwierdził, że notatka ABW na temat Amber Gold zostanie niebawem odtajniona i poznamy prawdę. Ale tak się nie stało. To Miodowicz nalegał, aby jej nie ujawniać. W każdym razie sejmowa speckomisja oceniła, że działanie ABW w tym przypadku było jak najbardziej prawidłowe. Miodowicz twardo utrzymywał, że w tej sprawie ABW nie popełniła żadnych uchybień, na żadnym etapie swoich działań, a także, że stanowisko opozycji, że służby specjalne nie działają należycie, jest całkowicie bezpodstawne. Szef ABW, Krzysztof Bondaryk, mógł się cieszyć z takiej opinii sejmowej speckomisji na temat działań jego podwładnych.

Dwa miesiące później, w listopadzie 2012 r. uwagę opinii publicznej zwróciła sprawa Brunona Kwietnia – pracownika naukowego Uniwersytetu Rolniczego w Krakowie, który został aresztowany przez agentów ABW. Jak twierdziła wówczas ABW, Kwiecień miał stać na czele grupy, która zamierzała dokonać zamachu terrorystycznego na siedzibę sejmu, gdy ten będzie obradował nad nowym budżetem i na sali będą obecni zarówno prezydent, jak i premier i członkowie rządu. ABW ogłosiła, że podczas przeszukania znaleziono u krakowskiego naukowca materiały wybuchowe, surowce do ich produkcji oraz urządzenia do zdalnej detonacji bomb. Według Agencji motywem działania Kwietnia miał być jego nacjonalizm, ksenofobia i antysemityzm. Przygotowywanemu zamachowi od samego początku nadano najwyższą rangę zagrożenia bezpieczeństwa państwa. Ale w tej sprawie od samego początku rodziły się pytania i wątpliwości. Również media zwróciły uwagę na konieczność przyjrzenia się działaniom ABW. Dla gruntownego zbadania sprawa trafiła do sejmowej speckomisji. Jej członkowie w siedzibie ABW przy Rakowieckiej przez kilka godzin słuchali wyjaśnień szefa służby, Krzysztofa Bondaryka i związanych ze sprawą funkcjonariuszy. Po tej wizycie Miodowicz, jako przewodniczący speckomisji uznał, że wszelkie „sugestie o wykreowaniu zamachu przez ABW są nieprawdziwe” i że ABW należy dziękować za to, że skutecznie przecięła przygotowania do jego przeprowadzenia. Szef ABW mógł być zadowolony, bo znów wyszło na to, że odniósł spektakularny sukces. Problematyczne było jednak, że członkowie speckomisji usłyszeli w siedzibie Agencji jedynie to, co ona sama chciała im powiedzieć. Jednak dopiero po jakimś czasie scenariusz zdarzeń, jaki opinii publicznej zaserwowała ABW, zaczął być powszechnie podważany. Okazało się bowiem, że w toku śledztwa nie odnaleziono transportera opancerzonego oraz materiałów wybuchowych, które miały być użyte w zamachu. Mało tego, wyszło również na jaw, że cała grupa terrorystyczna w prawie 90 proc. złożona była z… ludzi ABW. Brunon Kwiecień swoje działanie tłumaczył tym, że do przeprowadzenia zamachu inspirowała go sama ABW. Jednak kiedy się o tym dowiedzieliśmy, to jego sprawa nie była już w Polsce najważniejsza.

W każdym razie Konstanty Miodowicz jako szef sejmowej speckomisji twardo bronił interesów ABW. Można było odnieść wrażenie, że jest to wręcz jego niepisanym obowiązkiem. A przecież jako parlamentarny kontroler tajnych służb powinien być co najmniej bardziej podejrzliwy.

Służby, kłamstwa i kasety

Rynek energetyczny zawsze był w polu zainteresowania służb. Szczególnie zaś, gdy spółki kontrolowane przez Skarb Państwa zawierały transakcje z podmiotami zza wschodniej granicy. Tak było na pewno w wypadku firmy Annacond Enterprises, spółki, która była właścicielem transgranicznego, napowietrznego połączenia energetycznego Wólka Dobryńska-Brześć, łączącego polski i białoruski system energetyczny. Linia powstała jako bezpośrednie podłączenie dwóch bloków Elektrowni Berezowskiej do polskiego systemu elektroenergetycznego (operatora systemu dystrybucyjnego). Została wybudowana w 2003 r., ale już z wielu powodów 2008 r. przestała dostarczać prąd do Polski. Annacond Enterprises, do której należała wspomniana linia energetyczna, to spółka, która była blisko powiązana z Wesleyem Michalczykiem, biznesmenem mającym paszport amerykański, ale także litewski, białoruski i cypryjski. Stworzył on sieć blisko powiązanych ze sobą firm, rozlokowanych w wielu krajach. Niektóre z nich, jak np. Cypr, to typowe raje podatkowe. Michalczyk to postać, która była dobrze znana amerykańskim służbom. Przez wiele lat śledziły one jego interesy na światowym rynku zbrojeniowym. Zazwyczaj były to transakcje sprzedaży białoruskiej broni do krajów objętych konfliktami wojennymi, jak np. Czad.

Leszek Pietrzak

Leszek Pietrzak

historyk, przez wiele lat pracował w Urzędzie Ochrony Państwa, następnie w Biurze Bezpieczeństwa Narodowego. Był również członkiem Komisji Weryfikacyjnej ds. WSI