Tajna kasa Sienkiewicza

Czy Bartłomiej Sienkiewicz zarobił lekką ręką 3 miliony złotych? WSI, bracia Polaszczykowie, Cypr i młody Komorowski – czyli jak nie zbudowano miasteczka Ursus. O tym, jak sprawiedliwość dosięgła szefa Elektrixu i czego chce Unia Europejska od Google, Gazpromu i Microsoftu?

Tajna kasa Sienkiewicza

3 miliony złotych – taką kwotę miał zapłacić Gaz-System (główny operator sieci przesyłowych polskiego gazu) związanej z Bartłomiejem Sienkiewiczem spółce Salvor za usługi doradcze przy kontrakcie na budowę terminala gazowego, który miał uniezależnić Polskę od dostaw rosyjskiego gazu. Inwestycja nie powstała, choć pieniądze zostały zapłacone. Wszyscy zainteresowani ignorują pytania o to, ile tak naprawdę kosztowało to nieudolne doradztwo.

URSUS – miasteczko, którego nie ma

3 lipca 2014 r. na sesji Rady Miasta Warszawy podjęte zostały uchwały w sprawie przyjęcia od właścicieli części terenu po fabryce Ursus wielomilionowej wartości gruntów za symboliczną złotówkę. Ta darowizna nie pomogła inwestorom, gdyż jak się okazało w samym centrum projektu znalazła się wielka „dziura” w postaci działki Energetyki Ursus z elektrociepłownią. W tej sytuacji budowa osiedla, pomimo darowizn i wieczornej metody podejmowania uchwał, okazała się niemożliwa. Deal na setki milionów nie do końca wyszedł. Inwestorzy za wszelką cenę postanowili usunąć przeszkodę w postaci Energetyki ze swojej drogi. Jak się do tego zabrali i kto im pomagał?

Szef Elektrixu zatrzymany przez CBA

Agenci Centralnego Biura Antykorupcyjnego zatrzymali Andrzeja W. – szefa spółki Elektrix i znajomego wpływowego posła PSL Jana Burego. Firma zatrzymanego W. pobierała opłaty od konkurentów za usługi, które gwarantowała im ELKO (Enea Wytwarzanie). Sam W. jest znajomym wpływowych osób z wymiaru sprawiedliwości i służb specjalnych, dzięki czemu przylgnęła do niego opinia człowieka „nietykalnego”.

Unia straszy monopolistów

Nowa Europejska Komisarz ds. Konkurencji Margrethe Vestager rozpoczęła urzędowanie w spektakularnym stylu. W środę (15 kwietnia) KE po pięciu latach śledztwa wystosowała pod adresem Google oficjalne oskarżenie o manipulację wynikami wyszukiwań. Wszczęto również postępowanie antymonopolowe dotyczące systemu operacyjnego Android. Udowodnienie zarzutów może zakończyć się liczoną w miliardach dolarów grzywną.

Więcej już jutro w „Gazecie Finansowej” oraz na www.gf24.pl