Tanie latanie?

Nasz kraj jest przyszłościowym rynkiem dla linii lotniczych; 38 mln potencjalnych klientów i dość szybko bogacące się społeczeństwo pozwalają przewidywać, że dotychczasowy 3-proc. udział linii lotniczych w ogólnym przewozie pasażerów niebawem zbliży się do europejskiej średniej – 25 proc. Gdy więc na polskim rynku zagościło kilku tanich przewoźników lotniczych, wszyscy się ucieszyliśmy.

Będzie taniej – pomyślał chyba każdy Polak marzący o zagranicznych wojażach. Jak się okazuje, tanie latanie okupione jest wysokim kosztem. Efekty sprytnej kalkulacji odnajdziemy na każdym etapie oszczędnej podróży.

Niskie ceny dotyczą tylko miejsc zamawianych na długo przed odlotem. W miarę zbliżania się czasu podróży stawki rosną nawet kilkukrotnie. Miejsc w samolocie sprzedanych po superatrakcyjnych cenach, tych, którymi kuszeni jesteśmy w reklamach, jest niewiele – 3-4. Reszta jest znacznie droższa.

Choć tanie linie nie oszczędzają na bezpieczeństwie, komfort podróży jest znacznie gorszy. Nie ma darmowych posiłków, do samolotu z hali odlotów udają się na piechotę z bagażami, nie jest możliwe odzys- kanie w razie rezygnacji z lotu kosztów niewykorzystanego biletu. W razie odwołania lub opóźnienia lotu, np. z powodu pogody, przewoźnik nie zapewnia hotelu, co gdzie indziej jest rutyną. Sprzedaż biletów odbywa się drogą elektroniczną, co obniża koszty obsługi klienta, ale nie dla każdego jest wygodne. Nie można liczyć na żadne programy lojalnościowe – bez względu na częstotliwość korzystania z linii oferta będzie zawsze taka sama. Porty, na których lądują maszyny tanich linii, nierzadko oddalone są nawet o kilkadziesiąt kilometrów od właściwego celu podróży. Pasażerowie muszą wkalkulować w koszty podróży również dojazd do tych miejsc. Poważnym utrudnieniem jest również fakt, że przedstawiane ceny biletów nie obejmują opłat lotniskowych – w Paryżu zapłacimy więc dodatkowo 16,5 euro, Brukseli 9,49 euro, Kolonii 15 euro, a Londynie aż 12,28 funta.

Wszystko to sprawia, że przedstawiciele linii lotniczych od dawna obecnych na naszym rynku nie widzą powodów do obaw.

– Przywiązujemy dużą wagę do klienta biznesowego. Oferujemy mu komfort podróży, specjalne poczekalnie, krótki czas odprawy, dogodne połączenia z lotniska. Tanie linie tego nie mają – mówi Ulrich Wachter, wiceprezes Lufthansy ds. sprzedaży na Europę.

A jednak tanie linie zmusiły LOT oraz innych głównych przewoźników do uatrakcyjnienia ofert. Bilety Swiss, British Airways czy Air France już staniały o kilkadziesiąt dolarów. Jak się wydaje, na trasach obsługiwanych przez tańszych przewoźników szykuje się prawdziwa cenowa rewolucja. Jak się okazało, w PLL LOT, który jest członkiem międzynarodowej grupy Star Alliance, obniżki cen biletów zapoczątkowane w marcu to tylko jedna ze składowych strategii mającej uatrakcyjnić wizerunek narodowego przewoźnika. Już wprowadzono znacznie tańszą w eksploatacji sprzedaż biletów przez Internet, zniesiono restrykcje związane z koniecznością przebywania za granicą przez sobotę i niedzielę. Firma myśli o pozbyciu się zakładów wchodzących w jej skład, ale nie przynoszących dochodów lub zbyt drogich w eksploatacji; LOT Catering, Lim Center i Casinos Poland.

Przesadą byłoby też twierdzić, że nasz narodowy przewoźnik jakoś szczególnie obawia się konkurencji: – Analizy mówią, że konkurencja między tanimi przewoźnikami będzie rosła, a ponieważ nasz rynek i zamożność społeczeństwa nie jest na poziomie Zachodniej Europy, to będziemy świadkami wzlotów i upadków właśnie tanich linii lotniczych. W opinii analityków, w Polsce w przyszłości jest miejsce tylko dla jednej linii low costowej (taniej) – mówi Leszek Chorzewski, rzecznik prasowy PLL LOT.

Mimo takiej oceny sytuacji słychać głosy, że LOT planuje od jesieni tego roku stworzyć tanią linię lotniczą, która miałaby w sobie łączyć normalne przewozy low cost z przewozami czarterowymi.

Przed nami sezon wakacyjny. Dopiero po nim będzie się można pokusić o szerszą ocenę wpływu, jaki tani przewoźnicy wywarli na nasz skromny rynek. Po kilku miesiącach działania tanich przewoźników można stwierdzić jedno; dla ludzi planujących wyjazd ze sporym wyprzedzeniem na europejskich trasach oferty Wizz Air, Air Polonii lub Sky Europe są strzałem w dziesiątkę. Inni powinni się zastanowić.