Thomson – dynastia sprzedawców informacji

Jeśli ktoś nosi nazwisko David Thompson i pragnie robić karierę w świecie finansów, gdzie raz, że zdolnych ludzi jest naprawdę wielu, a o nazwisku Thompson niewiele mniej, stoi jakby z automatu na pozycji przegranej. To jest trochę tak, jakby w Polsce komuś przyszło do głowy rzucać się w świat sukcesu z nazwiskiem Nowak, Kowal, czy właśnie Tomaszewski. Popatrzmy, na czym polega problem. Oto wpisujemy do pierwszej lepszej internetowej wyszukiwarki sekwencję „David Thompson” i pierwszych kilkanaście wyników, jakie uzyskamy to informacje dotyczące amerykańskiego koszykarza NBA z Denver, w dodatku nie grającego już od ponad 30 lat, a po nim całą masę innych sportowców, a jeśli nie sportowców, to polityków, muzyków, czy aktorów. I jak tu w tym wszystkim znaleźć naszego Thompsona?

No dobrze. Ktoś powie, że nasz Thompson to żaden Thompson, ale Thomson, tyle że to tym bardziej stanowi, że tak to ujmę, piarowski problem, gdyż nikt normalnie myślący nie weźmie pod uwagę, że ktokolwiek może się nazywać Thomson. Jeśli wolno mi wrócić do naszego polskiego przykładu, to jest trochę tak, jakby któryś z nich zaczął się pisać „Tomaszeski”.

Niezwykły Thompson

W przypadku „naszego” Thomsona mamy jednak coś szczególnego. Otóż, jak się bardzo szybko okazuje, on akurat nie jest jakimś tam Davidem Thomsonem, ale Davidem Kennethem Royem Thomsonem, i to już oczywiście coś nam mówi. Nie ma bowiem wątpliwości, że jeśli ktoś się nazywa David Kenneth Roy Thomson, to z całą pewnością nie jest jakimś piłkarzem nożnym, ani aktorem, ale czymś znacznie wyżej postawionym. No ale tu też może się zdarzyć, że aby zrozumieć, że mamy do czynienia z jednym z najbogatszych ludzi na Ziemi, będziemy potrzebowali czegoś więcej. No i tu nam w sukurs przychodzi słynne imperialne przywiązanie do tytułów szlacheckich i przed nami staje w całej swojej okazałości nie kto inny, jak David Kenneth Roy Thomson, Trzeci Baron Thompson Fleet i niezwykła historia pewnej rodziny, przy której blednie każde, choćby nie wiadomo jak piękne zagranie, znakomitego czarnego koszykarza z Denver. Przed nami człowiek, który z majątkiem w wysokości ponad 25 miliardów dolarów znajduje się dziś na 25 miejscu publikowanej przez „Forbesa” listy najbogatszych ludzi na świecie, a gdy chodzi o rodzinną Kanadę jest jej praktycznym właścicielem. W jaki sposób? Już wyjaśniamy.

Medialna potęga

Otóż David Thomson, Trzeci Baron Thomson Fleet wraz z rodziną są właścicielami medialnego oraz wydawniczego biznesu założonego przez ich dziadka Roya Thomsona. Obecnie trzecie już pokolenie dynastii kieruje przedsięwzięciem, jakim jest wielki holding o nazwie Woodbridge, który posiada 57 proc. udziałów w Thomson Reuters, znanym u nas i na świecie po prostu, jako Reuters. David Thomson jest w Reutersie szefem Rady Nadzorczej, jest współprzewodniczącym w Woodbridge, którego współwłaścicielami jest siedmioro wnuków Roya Thomsona plus kuzynka nazwiskiem Sherry Brydson.

Nie tylko media

70 procent rodzinnego majątku pochodzi oczywiście z Reutersa, jednak Thomsonowie mają również znaczące wpływy w branży turystycznej w postaci udziałów w Strategic Hotels & Resorts, oraz w medialnej sieci Globe and Mail. Jest również David Thomson współwłaścicielem drużyny hokejowej Winnipeg Jets, a przez Woodbridge również mniejszościowym udziałowcem w hokejowej drużynie Montreal Canadiens. Ta informacja oczywiście akurat jest nie do końca potwierdzona, ale mówi się, że jest również Thomson pasjonatem sztuki i w swoich zbiorach, oprócz obrazów Picassa, ma największą na świecie kolekcję obrazów słynnego angielskiego romantyka Johna Constable’a.

Ambicja syna fryzjera

A wszystko zaczęło się w Toronto od wspomnianego Roya Thomsona, pucułowatego, niedowidzącego syna fryzjera o niezwykłej wprost energii i ambicji jej wykorzystywania. Jeszcze jako młody chłopak wyruszył do dalekiego Saskatchewan, by spróbować sił w rolnictwie, jednak szybko wrócił do Toronto i w roku 1920 wspólnie z bratem Carlem uruchomił biznes polegający na handlu częściami do samochodów. Przez kilka lat bracia odnosili tu pewne sukcesy, jednak kiedy skutkiem niefortunnego zbiegu okoliczności firma znalazła się na progu bankructwa, Roy jak zwykle ruszył do przodu i zainteresował się właśnie debiutującym radiem. Nic też dziwnego, że i radio zainteresowało się nim. W sytuacji, gdy najważniejszą rzeczą stało się to, by jak najwięcej odbiorników radiowych zainstalować w jak największej liczbie gospodarstw, ktoś taki jak Roy Thomson, osoba ambitna, energiczna, obrotna i doświadczona w handlu, był dla producentów odbiorników na wagę złota i nic dziwnego, że Roy został z miejsca zatrudniony przez firmę Hawking De Forest Crosley, która po krótkim czasie wysłała go wraz z rodziną do odległego North Bay w stanie Ontario, żeby tam propagował nowy wynalazek. I to tam własnie, na owym bezrybiu, w roku 1931 Roy założył własną stacje radiową pod nazwą CFCH. Ten fakt jest dziś już oficjalnie uznawany jest za początek wielkiego imperium Thomsonów.

Biznes wydawniczy

Najpierw zaczął kupować udziały w innych lokalnych stacjach, a następnie przerzucił się na rynek papierowy, kupując lokalny dziennik, a dalej biznes potoczył się, jak z przysłowiowej górki, kiedy to Roy kupował wszystko, co tylko mógł. I tak już do samej śmierci. Kiedy Kanada okazała się dla niego zbyt mała, wyjechał do Wielkiej Brytanii, gdzie natychmiast kupił ukazujący się w Edynburgu dziennik „The Scotsman”, stację telewizyjną, by wreszcie dojść do niezwykle już wówczas prestiżowego „Sunday Times”. W roku 1964, już ledwie widzący zza przeraźliwie grubych szkieł, otrzymał od Królowej tytuł szlachecki oraz tytuł Barona Thomsona Fleet. I dalej powiększał fortunę. Do dziś opowiada się starą anegdotę o tym, jak to, kiedy komentując jego zarówno finansowy, jak i biznesowy sukces, sowiecki przywódca Nikita Chruszczow powiedział do niego: „Przecież nie zabierze pan tych wszystkich pieniędzy ze sobą”, ten mu odpowiedział: „W takim razie zostaję”.

Różnorodność branż

Nawet w dniach, kiedy Roy Thomson był już jedną drogą po tamtej stronie, jego słynna agresywna biznesowa natura wiecznie zwyciężającego biznesmena go nie opuszczała. Do ostatniej chwili nie przepuścił jednej okazji, by rozszerzać swoje imperium, a tym samym w lata 70. wkroczył będąc właścicielem towarzystw ubezpieczeniowych, agencji turystycznych, firm transportowych i wielu, wielu innych. W swojej książce zatytułowanej „Kto obecnie jest właścicielem Kanady”, autorka Diane Francis, wcześniej dyrektor w jednej z firm Thomsona, opowiada, jak ten udał się do Libanu w celu kupna stacji telewizyjnej, i przy tej okazji, wedle relacji Francis, zdecydował się kupić dodatkowo wielką uprawę pomarańczy.

Szturmem na rynek ropy

W swojej autobiografii, wspominając o tym, jak próbował wejść na rynek ropy naftowej, pisał: „Ktoś może spytać, czemu tak mi zależy, by pod koniec życia wciąż szukać nowych możliwości powiększania majątku? Otóż tu wcale nie chodzi o pieniądze. Ja nie jestem w stanie zrozumieć, jak człowiek z moją energią, mógłby spędzać wolny czas uprawiając kwiatki lub grając na wyścigach”.

Koniec epoki

Kiedy Roy zmarł ostatecznie w roku 1976, firma została przekazana w ręce jego jednego syna Kena i nagle okazało się, że skończyła się epoka, bo ten zaczął po kolei wszystko sprzedawać, pozostawiając w rekach rodziny tylko to, co najważniejsze. Najbardziej spektakularną okazała się sprzedaż „Daily Press” w roku 1996, I znów ruszyła lawina. Pod zarządem Kena Thomsona sprzedana została większość udziałów będących w posiadaniu rodziny, w tym „Times of London” i „Sunday Times”. Jedynie „Globe and Mail” pozostało w rodzinie, co zresztą sam Ken skomentował słowami: „To jest nie do ruszenia. Tak długo jak jesteśmy właścicielami ‘Globe and Mail’, jesteśmy bardzo zadowoleni”.

Pasja do sztuki

Mimo tego, że w gruncie rzeczy bardzo sprawnie zarządzał firmą, można było odnieść wrażenie, że Ken nie miał serca do biznesu. Bardzo starannie unikał wszelkich okazji do pokazywania się publicznie i robił wrażenie jakby jego prawdziwą i szczerą pasją była jedynie sztuka. W roku 2002 sfinansował zakup 2 tysięcy obrazów do Galerii Sztuki w Ontario. Został też zapamiętany jako wielki miłośnik psów, i bywało tak, że, mimo że sam nigdy nawet nie miał psa, jedynym sposobem, by go namówić na jakąkolwiek wypowiedź do mediów, było zapewnienie go, że tematem rozmowy nie będzie żaden biznes, ale wyłącznie psy. Jednak, jak już powiedzieliśmy, nie znaczy to w żadnym wypadku, że nie dbał o firmę. Kiedy Kenneth Thomson, Drugi Baron Thomson Fleet, zmarł w roku 2006 w wieku 82 lat, przybył do pracy wcześniej. Jak zawsze. Jak każdego poprzedniego dnia.

Fuzja z Reutersem

Po śmierci swojego taty, opiekę nad rodzinną fortuną przejął syn David. Jako że miał już wcześniej odpowiednie doświadczenie w zarządzaniu sieciami sklepów Zeller’s i Hudson’s Bay, nie musiał czekać aż zostanie dopuszczony do biznesu i wtedy dopiero zorientuje się, na czym polega robienie pieniędzy. Niemal od pierwszego dnia tak poprowadził interesy, że doprowadził do wartej 17,2 miliardy dolarów fuzji z Reuters Group, rozpoczynając w ten sposób tworzenie nowego informacyjnego giganta, i choć, jak się okazało, do połączenia doszło w najgorszym możliwie momencie, kiedy to ze względu na ogólnoświatowy kryzys, najważniejsi klienci spółki – w tym banki i inne instytucje finansowe – jak cały świat rzuciły się w wir oszczędzania. David ani na moment nie stracił dobrego humoru i nie uznał za stosowne uznać, że dzieje się coś niezwykłego. Na posiedzenia Zarządu przychodził w trampkach, z kanapką z kurczakiem w ręku, demonstracyjnie obojętny, i jak gdyby nigdy nic robił to, co robić należało. I to go ostatecznie doprowadziło do miejsca, w którym przetrwawszy kryzys, znalazł się dzisiaj.

Nowe bogactwo

Będąc jeszcze młodym człowiekiem, w jednym z bardzo rzadkich wywiadów, Peterowi C. Newmanowi, powiedział: „Chciałbym znaleźć w sobie umiejętność maksymalnego przedłużenia tych wszystkich chwil w moim życiu, które okazały się autentycznie inspirujące, tak bym miał okazję obserwować, jak one się nieustannie objawiają na każdym polu mojej biznesowej działalności. A jedynym celem mojej wędrówki jest tworzenie nowego bogactwa”.

Odpowiedzialność za fortunę

Jest to jak najbardziej dobry moment, by pozwolić sobie na kolejny cytat. Oto w swojej, wydanej w roku 1975, autobiografii Roy Thomson napisał: „Mój wnuk David będzie musiał wziąć udział w prowadzeniu Organizacji, podobnie zresztą, jak i syn Davida. Z fortuną, jaką im zostawiamy, idzie też odpowiedzialność. Chłopcy Thomsonów, którzy przyjdą po Kenie, nie będą w stanie, nawet choćby się bardzo starali, zrzucić z siebie tego brzemienia”.

Cichy milioner

Sam David, jak już wspomnieliśmy, ani nie miał potrzeby, by pokazywać się publicznie bez potrzeby, a tym bardziej, kiedy już mu się to przydarzyło, niepotrzebnie się odzywać, i tylko raz jeden pozwolił sobie na udzielenie bardzo długiego wywiadu swojemu szkolnemu kumplowi Jamesowi FitzGeraldowi, który akurat pracował nad książką na temat elitarnej szkoły (Upper Canada College), do której obaj uczęszczali. Podczas wspomnianego wywiadu Thomson powiedział: „Kiedy próbujesz zachować bardziej zrównoważone życie, ktoś kto się uważa za prawdziwego człowieka sukcesu powie, że nie jesteś prawdziwym mężczyzną. Ale co to znaczy nie być prawdziwym mężczyzną? Czy oni to wiedzą? Nie są w stanie spędzić jednego weekendu z żoną, nie mają chwili wolnego czasu na to, by go wykorzystać w minimalnie konstruktywny sposób, nie znają żadnych przyjemności poza zarabianiem pieniędzy, nie wiedzą, jak się pisze nazwisko Mozart. I oni mi chcą teraz powiedzieć, że jestem słaby?”

Sprytni sprzedawcy

Otóż nie dajmy się oszukać. David Kenneth Roy Thomson, Trzeci Baron Thomson Fleet w żadnym wypadku nie jest słaby. Nie jest słaby z tego przede wszystkim powodu, że nie może być słabym ktoś, kto zajmuje miejsce w pierwszej trzydziestce najbogatszych ludzi na świecie i nic nie wskazuje na to, żeby to była chwilowa sytuacja. Nie może też być słabym ktoś, komu Imperium Brytyjskie nadało specjalny tytuł szlachecki nie dlatego, że komuś się szczególnie powiodło w interesach, ale w dowód uznania dla całej rodziny. Musimy też wreszcie zwrócić uwagę na fakt, że David Thomson to nie jest człowiek, który doszedł do swojej fortuny przez to, że wymyślił najlepszą czekoladę na świecie, otworzył sklep z tanimi ciuchami, które cały świat kupuje, czy stworzył aplikację na telefony komórkowe, na punkcie której oszalały dzieci na całym świecie. To nie jest też człowiek, który uruchomił popularny kanał telewizyjny, który od rana do wieczora nadaje popularne seriale dla idiotów i sprzedaje te seriale na cały świat. David Thomson nie jest nawet kimś, kto okazał się na tyle sprytny, by tanio kupować i drogo sprzedawać wszystko, co świat potrzebuje mieć, i stąd ten jego sukces. David Kenneth Roy Thomson, Trzeci Baron Thomson Fleet, jest tym kim, ponieważ od lat sprzedaje informacje i jest w tej branży pierwszym sprzedawcą na świecie. To jest człowiek, który każdego dnia jest gotów nam przekazać wiadomość i za to System mu płaci tyle ile on sobie za to zażyczy. I to jest coś w naszym świecie absolutnie wyjątkowego.

Dziwne imperium

Tu nie ma mowy ani o skromności, ani o słabości, ani nawet o tej pięknej wolności człowieka z jednej strony bogatego, a z drugiej stojącego twardo po ziemi. To jest dynastia sprzedawców informacji z przyszłością, której, jak to określił, pierwszy z tego rodu, nie zmieni żaden z nich, choćby bardzo chciał. David Thomson, człowiek dziś ledwie 60-letni, ma czworo dzieci, w tym dwie córki z pierwszego małżeństwa, syna z drugiego małżeństwa, który urodził się już po rozwodzie rodziców, i jeszcze jedną córkę z piękną i popularną aktorką i modelką Kelly Rowan. I jak głoszą plotki, to właśnie ów syn Davida, którego imię nawet nie jest szeroko znane, za kilka, czy kilkanaście lat będzie rządził owym dziwnym imperium nosząc dumnie tytuł Czwartego Barona Thomsona Fleet, pokazując światu, że zarówno stary Andrew Carnegie, jak i dziś znany nam wszystkim Bill Gates, niekoniecznie mieli rację, twierdząc, że dzieci zamiast korzystać z pieniędzy rodziców, powinny same walczyć o swoją pozycję, bo tylko tak się da utrzymać fortunę.