To już kolejny „czarny piątek” na GPW

Wydawało się, że po tak złym tygodniu, jak ten między 6 a 11 października, musi przyjść odbicie. Indeksy zazieleniły się, najwięksi spadkowicze wśród blue chipów zyskiwali (cena akcji KGHM-u w ciągu jednego dnia wzrosła aż o 19 proc.). Jednak idylla nie trwała długo. Zwyżki obserwowaliśmy także na światowych giełdach, zarówno tych odległych (Wall Street 13 października +11 proc.), jak i bliskich (giełda czeska). Dobre poczucie inwestorów jednak szybko się rozwiało. Środa i czwartek (15 – 16.10) to znaczne osuwanie się indeksów. Piątek natomiast dał powody do cierpkich żartów, że na warszawskim parkiecie pojawiła się nowa, świecka tradycja – cotygodniowe „czarne piątki”. A przecież po dobrym czwartkowym zamknięciu giełdy za oceanem mogło się wydawać, że i u nas spadki zostaną zahamowane.

Przy wysokich obrotach

W Warszawie piątek rozpoczął się nieźle, ale szybko okazało się, że poranny wzrost był dla zagranicznych inwestorów jedynie okazją do wyprzedaży papierów spółek. Po raz kolejny boleśnie przypomnieli o tym, że polski rynek zaliczany jest po prostu do rynków środkowoeuropejskich. Choć z punktu widzenia Polaków nie ma praktycznie gospodarczych i giełdowych powiązań naszego kraju z Węgrami, ich kłopoty od razu przekładają się na wzrost awersji do inwestowania także nad Wisłą. Gdy węgierski rząd znacznie zweryfikował prognozę wzrostu gospodarczego i zwrócił się z prośbą o pomoc do Międzynarodowego Funduszu Walutowego, natychmiast obniżono ratingi dla całego regionu, a giełdy polska, czeska i węgierska zanurkowały. WIG stracił tego dnia 4,7 proc., mWIG40 2,6 proc., a sWIG80 1,4 proc. Najbardziej niestety spadł najważniejszy indeks, WIG20 (6,4 proc.), i to do dawno niewidzianego poziomu poniżej 1800 pkt. Wszystko to działo się przy wysokich, przekraczających 1,8 mld zł obrotach.

KGHM czekają problemy

W skali tygodnia (13 – 17.10) wszystkie warszawskie indeksy zanotowały spadki. Najsłabiej ucierpiały mniejsze podmioty – mWIG40 stracił 3,92 proc., a sWIG80 zaledwie 2,23 proc. Zaledwie – bo indeks blue chipów spadł w tydzień aż o 10,67 proc. (WIG stracił w tym czasie 7,78 proc.). Nie trzeba nikogo przekonywać, że taki układ spadków indeksów nie wróży niczego dobrego. Wśród największych podmiotów tylko jedna spółka zakończyła tydzień na plusie – PGNiG (+1,32 proc.). Gazowy monopolista uzyskał zgodę na znaczne podwyżki cen gazu. Wśród pozostałych podmiotów z WIG20 najmniejsze straty zanotowały: KGHM (-3,58 proc.), CEZ (-3,60 proc.) i Lotos (-3,74 proc.). Oczywiście, biorąc pod uwagę poprzednią tygodniową stratę lubińskiego koncernu, obecny wynik nie był dla jego akcjonariuszy powodem dla radości. Wiele wskazuje na to, że KGHM czekają naprawdę duże problemy potęgowane przez wojnę (bo już nie spór) zarządu ze związkami zawodowymi.

Zniżkujące blue chipy

Najwięcej wśród blue chipów traciły banki. Wprawdzie pierwsze miejsce w tej mało zaszczytnej konkurencji zajął Polimex Mostostal (z tygodniową stratą sięgającą niemal 20 proc.), ale wśród ośmiu spółek z WIG20, które zanotowały dwucyfrowy spadek, znalazły się wszystkie banki. Tuż za Polimeksem uplasowało się PKO BP (-18,29 proc.), akcje Pekao SA straciły natomiast 17,70 proc. wartości. Wkrótce spółki zaczną publikować wyniki za III kwartał. Już od kilkunastu tygodni widać jednak, że informacje o kondycji poszczególnych podmiotów są coraz mniej istotne. O zachowaniach inwestorów wciąż decydują światowe trendy.

Autor jest doradcą finansowym Money Expert