Urząd Skarbowy przeciw obywatelom

Zanim niejasnymi przepisami podatkowymi do końca zniszczy się polskich przedsiębiorców, którzy są gwarantami nowych miejsc pracy i zanim ci, którzy postanowili wrócić do kraju nie wyjadą zagranicę na zawsze, może warto je poprawić i zadbać o to, by były bardziej zrozumiałe i przejrzyste. Oddawanie losów pojedynczych osób czy firm w ręce urzędnika, który bez strachu o konsekwencje (bo za jego błędy też płacą podatnicy) decyduje o ich być albo nie być, nie jest na pewno właściwym rozwiązaniem. Państwo i reprezentujący je Urząd Skarbowy, nie może być przecież wrogiem obywatela, który toczy przeciwko niemu nierówną walkę. Walkę, która jest możliwa do wygrania, jak pokazuje przykład Funduszu MCI, ale której można by było zapewne uniknąć, gdyby tylko wykazać się odrobiną dobrej woli, przy naprawie polskiego systemu podatkowego. Wszak Urząd Skarbowy nie jest wrogiem podatnika, a przynajmniej być nie powinien.

Instytucja nie do pokonania – Urząd Skarbowy. Z potęgą biurokracji i niestety niejednokrotnie niesprawiedliwymi decyzjami urzędników wygrało niewiele firm i jeszcze mniej pojedynczych obywateli. Tym nielicznym, którym się udało, takim jak Roman Kluska, czy firmie JTT, wygrana kosztowała tak wiele, że na zawsze znikli z polskiego rynku. Marna to więc wygrana. Czy sytuacja ta wynika ze słabości polskich przepisów podatkowych, czy też urzędnicy fiskusa toczą wojnę z podatnikami, w której przegranymi są głównie polscy przedsiębiorcy? Komu może to służyć?

Zapłacą obywatele

W sprawie firmy komputerowej JTT Sąd Okręgowy we Wrocławiu nakazał Skarbowi Państwa zwrot ponad 38,5 mln zł odszkodowania za upadek firmy. Jeśli wyrok się uprawomocni, pieniądze dostanie właściciel akcji spółki – Fundusz Inwestycyjny MCI Menagament. Firma JTT upadła przed kilkoma laty po tym, jak prokuratura oskarżyła jej szefów o narażenie Skarbu Państwa na straty, a fiskus zajął na jej koncie 10 mln zł. Koniec historii jest jednak smutny, bo pomimo, że jej szefowie zostali w końcu uniewinnieni, a NSA nakazał Urzędowi Kontroli Skarbowej oddanie pieniędzy z odsetkami to firma JTT upadła, a fundusz MCI stracił pieniądze na spadku jej akcji. Teraz ma okazję je odzyskać. Za błędy Urzędu Skarbowego zapłacimy zatem my wszyscy.

Na celowniku

Warto zaznaczyć, że JTT Computer, jedna z największych polskich firm komputerowych, upadała wcale nie z powodu złej sytuacji na rynku czy niegospodarności jej szefów, ale z powodu złych i niejasnych przepisów podatkowych. Oraz z powodu nadgorliwości urzędników i wyjątkowej skłonności do szybkich i nie zawsze przemyślanych aresztowań. Z istniejącej w tamtym czasie luki prawnej dotyczącej podatku VAT skorzystały Optimus i JTT…i znalazły się na celowniku Urzędu Skarbowego.

Przegrani wygrani

Kiedy Roman Kluska, prezes Optimusa, zrezygnował z kierowania Optimusem, został zatrzymany i aresztowany pod zarzutem wyłudzenia przez kierowaną przez siebie firmę 30 mln zł podatku VAT. Na wolność wyszedł po zapłaceniu rekordowej w Polsce kaucji (8 mln zł). Prawie tak, jakby był jakimś poszukiwanym od lat gangsterem – odebrano mu paszport i w ramach dodatkowego zabezpieczenia – zajęto mu posiadłość. Choć sąd umorzył należności podatkowe Optimusa, to Kluska nie wrócił już nigdy do gry rynkowej. I tak – przedsiębiorca przegrał ze skorumpowanym Urzędem Skarbowym i dziurawym systemem podatkowym.

Brak odpowiedzialności

Nieprecyzyjne przepisy dają początek błędnym decyzjom urzędników. Ci, nie rozumiejąc ich do końca, opierają swoje decyzję niejednokrotnie na ich własnej interpretacji. Najgorsze w tym jest to, że zazwyczaj nie ponoszą żadnych konsekwencji za błędne decyzje, nawet w przypadku, gdy te niestety wpływają na bankructwo firm. To tylko powiększa bezrobocie i szarą strefę w naszym kraju. Sytuacja taka jedynie zniechęca przedsiębiorców do podejmowania własnej inicjatywy, i nic w tym dziwnego.

Podwójnie opodatkowani

Tyle o przedsiębiorcach, a przecież z fiskusem i jego „nieomylnością” walczą codziennie też pojedynczy obywatele. Jak ci, których nie objęła umowa z Wielką Brytanią podpisana z państwem Polskim w lipcu tego roku, w sprawie unikania podwójnego opodatkowania i zapobiegania uchylania się od opodatkowania w zakresie podatków od dochodu i od zysków majątkowych. Dzięki niej, polscy podatnicy pracujący w Wielkiej Brytanii nie będą mieli obowiązku, jak było dotychczas, rozliczanie się ze swoich brytyjskich dochodów w Polsce. Stanie się tak od przyszłego roku. Pytanie, co z tymi wszystkimi, którzy musieli się rozliczyć przed nowym przepisem?

Prośba o umorzenie

Co z tymi, którzy w ubiegłym roku wrócili do kraju i dowiedzieli się nagle, że muszą rozliczyć się po raz drugi ze swoich pensji, tym razem przed polskim urzędem skarbowym? Mało tego – po przeliczeniu ich angielskich zarobków na złotówki okazuje się, że polski fiskus życzy sobie od tych osób naprawdę sporych sum. Nikt nie bierze pod uwagę tego, że ludzie ci musieli za zapracowane pieniądze utrzymać się i przeżyć w brytyjskich, nie polskich warunkach. I tu kolejny raz pozostaje tylko zdać się na decyzję urzędnika w sprawie umorzenia zaległych podatków. Efekt końcowy jest jednak najczęściej taki, że pomimo dostarczenia tysiąca potrzebnych papierów, przebycia długich korytarzy i tak w końcu dostaniemy odpowiedź odmowną.

Emigracja na stałe

Co zrobić w takiej sytuacji? Ci, którzy przeszli przez gehennę z Urzędem Skarbowym mają jedną odpowiedź – wyemigrować na stałe. Bezradność jest tym większa, że wszystko dzieje się zgodnie z literą prawa. „Dziurawe umowy” funkcjonują od 1978 r. i pomimo licznych protestów, nikt wcześniej nie umiał się tym zająć. Na liście krajów, z którymi nie mieliśmy podpisanych umów, poza Wielką Brytanią znajduje się Belgia, Dania, Finlandia, Holandia, Szwecja, USA i Australia. Czyli kraje, do których najczęściej wyjeżdżają Polacy w celach zarobkowych. Można się zastanowić, czy na złych przepisach nie zarabiał dotychczas Skarb Państwa kosztem swoich obywateli?