W biznesie potrzebna jest odrobina szczęścia

Ze Sławomirem Dolińskim, przewodniczącym Rady Nadzorczej Dolcan Plus SA, rozmawiała Grażyna Stefańska

Jako założyciel pracował Pan na sukces firmy Dolcan od momentu jej powstania. Proszę opowiedzieć, jak to wszystko się zaczęło?

Początek lat 90. to czas, kiedy nasza gospodarka zaczęła w końcu funkcjonować zgodnie z zasadami wolnego rynku. W zasadzie w każdej z dziedzin można powiedzieć, że wybuchła przedsiębiorczość. Jedną z rzeczy, których najbardziej brakowało, były mieszkania. A my mieliśmy nie tylko apetyt na ten rynek, lecz też doświadczenie za sobą. Jako deweloper zaczęliśmy działać w 1991 r., ale już od 1986 r. firma funkcjonowała w ramach spółdzielni rzemieślniczej, realizując różne zlecenia budowlane, m.in. osiedla mieszkań dla wojska czy generalny remont hotelu Belwederskiego w Warszawie. Pierwsze osiedla mieszkaniowe, które wybudowaliśmy już jako deweloper, powstały w Ząbkach, bo ten rejon znaliśmy najlepiej.

Dlaczego zdecydował się Pan akurat na sektor nieruchomości?

Myślę, ze każdy chce coś po sobie pozostawić. A budując domy, osiedla można mieć swój mały wkład w rozwój miasta czy społeczności. Poza tym, pierwsze zlecenia moja firma realizowała w branży budowlanej, tak więc był to naturalny proces kontynuacji i rozwoju w tej dziedzinie.

Przychody firmy Dolcan Plus płyną z wielu źródeł – pod Państwa szyldem działa także hurtownia materiałów budowlanych, kopalnia piasku i kruszywa, salon mebli, a także hotel. Z czego wynika taka dywersyfikacja inwestycji?

Nie tylko z tych źródeł. Do naszych działań należałoby dodać jeszcze wynajmowanie apartamentów na pobyty krótkoterminowe w Warszawie i Szczecinie, realizację inwestycji condo mieszkań oraz prowadzenie łowiska pod Warszawą. Firma od kilkunastu lat ciągle się rozwija. Kolejne obszary, w które wchodzimy, naturalnie wynikają z rozwoju naszej podstawowej działalności, jaką jest budownictwo mieszkaniowe. A ponieważ skala inwestycji jest od kilku lat naprawdę duża – firma realizuje w tym samym czasie kilkanaście projektów mieszkaniowych – to posiadanie własnej żwirowni, hurtowni materiałów budowlanych czy salonu meblowego jest nie tylko uzasadnione biznesowo, lecz też wygodne. I to nie tylko dla nas, lecz również dla klientów. Osoby, które kupują u nas mieszkania, mogą liczyć na bardzo atrakcyjne ceny materiałów wykończeniowych i mebli.

Jak spójnie łączyć tyle różnych inicjatyw?

Wymaga to przede wszystkim dobrej organizacji. Ponieważ jednak sukces tworzą także ludzie, z którymi współpracujemy, prowadzenie tak wielu działalności wymaga także doboru właściwych osób na stanowiskach. I oczywiście ciągłej pracy. Ale jeśli sprawia satysfakcję i przynosi korzyści, to wiele rzeczy jest możliwych.

Pana spółka od blisko 20 lat jest także właścicielem klubu sportowego Dolcan Ząbki. Skąd wziął się pomysł na połączenie działalności deweloperskiej ze sportową?

Firma Dolcan istnieje już 22 lata i prawie tyle samo lat trwa jej zaangażowanie we wsparcie klubu sportowego w Ząbkach. W ciągu tych lat mało znany klub grający w lidze okręgowej awansował do grona liczących się drużyn w Polsce. Dziś drużyna gra w I lidze i zajmuje wysoką pozycję w swojej klasie. Właśnie w Ząbkach stawialiśmy nasze pierwsze osiedla, więc rozwój tej społeczności jest nam szczególnie bliski. Finansowe wsparcie, jakiego udzielamy klubowi, pomaga nie tylko w bieżącym funkcjonowaniu drużyny, lecz umożliwia także szkolenie młodych lokalnych talentów piłkarskich. A oglądanie odbywających się meczy, szczególnie po oddaniu w minionym roku nowej trybuny, jest częścią lokalnej tradycji spędzania czasu w weekendy. Od dawna na rozgrywki przychodzą całe rodziny z dziećmi, nie tylko mężczyźni. Również na tym stadionie zorganizowaliśmy mecz charytatywny z udziałem naszej drużyny i zaproszonych dziennikarzy na rzecz chorego chłopca z Ząbek. Zebrane pieniądze zostały przeznaczone na operację i leczenie jego wzroku. Nasze wsparcie finansowe oraz dobra współpraca z lokalnymi władzami przekładają się na zadowolenie mieszkańców Ząbek. A nam daje satysfakcję, że możemy wspierać sport, piłkarzy i poprawiać jakość życia w tej okolicy.

Czy sponsorowanie klubu ma być wyłącznie działaniem prospołecznym czy w założeniu ma również przynosić spółce wymierne korzyści?

Jak wspomniałem, nasze zaangażowanie w sponsoring klubu było podyktowane sympatią do mojego miasta, do społeczności, czyli działalnością w zasadzie prospołeczną, a nie stricte sportową. Jeśli dzięki temu moja firma jest bardziej znana i lepiej postrzegana, jest to miłe, choć przynosi korzyść jedynie wizerunkową, nie biznesową. Dziś jednak dobra opinia o firmie jest nie mniej ważna w biznesie i rozmowach z klientami, jak stan finansów i plany rozwoju spółki.

Firma Dolcan powstała w 1991 r. Jak zmieniał się rynek przez te wszystkie lata?

Ucywilizował się. Początek lat 90. i następna dekada to wysyp inwestycji mieszkaniowych. Budował niemal każdy: zaczynając od profesjonalnych firm, a kończąc na producentach żywności, odzieży, kosmetyków i innych spółkach, które z branżą deweloperską nie miały dotychczas nic wspólnego. W efekcie wiele osób borykało się z problemem, że kupiło mieszkanie i nigdy w nim nie zamieszkało, bo inwestor upadł. Kryzys, jaki pojawił się na rynku w 2008 r., nieco go uporządkował, wymusił sytuację, że przetrwali jedynie najlepsi – firmy profesjonalne i wiarygodne. Zmieniło się też podejście do architektury i jakości budynków mieszkaniowych oraz samych mieszkań. W końcu zmienił się również klient. Dziś jest o wiele bardziej świadomy i wymagający. Budynki, jakie powstawały kilkanaście lat temu, mało estetyczne, wykonane z najtańszych materiałów, które szybko się starzeją, obecnie nie miałyby racji bytu. Dziś takich mieszkań nikt by nie kupił. Klienci zawracają uwagę na każdy szczegół, oczekują estetyki, są świadomi swoich wyborów.

Jak ocenia Pan kondycję polskiej mieszkaniówki w pierwszym półroczu 2013 roku?

Wyniki sprzedaży spółek po wygaszeniu z końcem 2012 r. programu Rodzina na Swoim nieco wyhamowały, ale nie jest źle. Większość deweloperów dopasowała swoje ceny i nowe inwestycje do aktualnych oczekiwań klientów. I choć proces sprzedaży znacznie się wydłużył, a banki nadal są ostrożne w udzielaniu kredytów, to mieszkania się sprzedają.

Jakich zmian powinniśmy spodziewać się w najbliższym czasie na rynku mieszkaniowym?

Ceny raczej nie będę już spadać, gdyż popyt jest spory. Decyzje zakupowe hamują nieco nastroje gospodarcze, obawa klientów o pracę i rygorystyczne wymogi banków. Ale taniejące kredyty skłaniają do podjęcia decyzji o zakupie. Ożywienie na pewno spowoduje też nowy, rządowy program wsparcia dla kupujących mieszkania. Na rozwiązania systemowe czeka wielu nabywców.

Czy to faktycznie najlepszy moment na zakup mieszkania?

Od początku tego roku rośnie liczba osób, które mieszkania kupują nie na kredyt, a za gotówkę. Według naszych statystyk jest to obecnie ok. 40–45 proc. transakcji. Ujawnienie się klientów gotówkowych postrzegamy jako wzmożoną aktywność osób, które nieruchomości kupują inwestycyjnie. Na zakupy ruszyli ci, którzy oceniają, że w najbliższym czasie nie należy się spodziewać już większych spadków cen.

Czy będą Państwo w najbliższym czasie uruchamiać nowe inwestycje deweloperskie?

W najbliższym okresie nasza firma skupi się na kilku kluczowych obszarach. Najsilniej działać będziemy w segmencie mieszkaniowym. Planujemy zakończenie budowy pierwszych etapów w warszawskich projektach, m.in. inwestycji Ogrody Ochota, gdzie do użytku oddamy 355 mieszkań oraz osiedli mieszkań bezczynszowych w Rembertowie i na Białołęce.

Rozpoczniemy budowę II etapu osiedla przy Al. Krakowskiej, czyli 190 kolejnych mieszkań na Ochocie. Intensywnie rozwijać się będą także tereny przeznaczone pod osiedla mieszkań bezczynszowych. Nowe budynki powstaną w inwestycji Konik Polny, docelowo przewidzianej na 600 mieszkań, i na osiedlu Kamyk Zielony na Białołęce, gdzie w sumie będzie 130 lokali. Rozpoczniemy działania także poza Warszawą. W Częstochowie zbudujemy osiedle na 300 mieszkań.

Swoje działania skupimy też na promocji mieszkań inwestycyjnych. Są one sprzedawane w ramach systemu condo. Lokale te przynoszą ich właścicielom 8-proc. zysk. Mieszkania condo dostępne są w naszych dwóch inwestycjach w stolicy: Skierniewicka City oraz Ogrody Ochota, a także w Szczecinie.

Postępować będą również prace nad galeriami handlowymi, których realizację planujemy przy ul. Łodygowej oraz na osiedlach mieszkaniowych na Białołęce i na osiedlu Tęczowym we Włochach. Obiekt we Włochach będzie skupiał usługi dla mieszkańców, zaplanowaliśmy tam ok. 13,5 tys. m2 powierzchni. Z kolei Galeria Łodygowa ma mieć wielkość ponad 5 tys. m2 powierzchni handlowej, jej koszt szacujemy na ok. 18–22 mln zł. Mniejszy będzie obiekt na ul. Lewandów na Białołęce – powierzchnia użytkowa wyniesie tu 2,3 tys. m2

Które tereny uważa Pan aktualnie za najbardziej atrakcyjne pod względem nowych inwestycji?

Oczywiście najbardziej stabilny i chłonny od lat pozostaje rynek warszawski. Generalnie z punktu widzenia deweloperów i inwestorów najlepsze tereny są w tych rejonach, gdzie obowiązują plany zagospodarowania przestrzennego, a urzędnicy są kompetentni i nastawieni na rozwój, a nie komplikowanie procesu budowlanego.

Co jest receptą na sukces w niepewnych gospodarczo czasach?

Sukces niezależnie od aktualnej sytuacji gospodarczej kieruje się tymi samymi zasadami. Wiadomo, że bywają gorsze i lepsze okresy. Sukcesem jest umieć sobie poradzić nawet w tych trudniejszych chwilach. Czym się kieruję? Podstawa to systematyczna i nastawiona na konkretne cele praca, dobre pomysły, doświadczeni menedżerowie i współpracownicy. I oczywiście trochę szczęścia, które w biznesie też jest potrzebne.

Na zakończenie, proszę jeszcze powiedzieć, co w swojej pracy ceni Pan najbardziej?

Jej efekty, czyli przekazywanie gotowych osiedli klientom. Miło jest widzieć, gdy do budynku wprowadzają się młodzi ludzie lub całe rodziny, które nam zaufały.

Kim jest Sławomir Doliński po godzinach?

Czasu po godzinach jest nie za wiele. Dlatego staram się go wykorzystać jak najlepiej, oderwać od codzienności, choć na chwilę oderwać się od spraw biznesowych. Lubię kontakt z przyrodą, a latem przesiadam się, jeśli tylko mogę, na rower. Czas wolny to oczywiście też klub sportowy i mecze mojej drużyny Dolcan Ząbki.